Reklama

Oświadczenie Mai Chwalińskiej pojawiło się po jej głośnym finale French Open w Paryżu, przegranym z Mirrą Andriejewą. Tenisistka nie ukrywała w TVN smutku i rozczarowania swoją grą, a później zwróciła się do kibiców w relacji na Instagramie. Zapowiedziała też odpoczynek i regenerację.

Maja Chwalińska na French Open

Finał Rolanda Garrosa zakończył się dla 24-letniej Mai Chwalińskiej drugim miejscem, ale też historią, o której mówiło się szeroko: była pierwszą w dziejach kwalifikantką, która dotarła do finału Rolanda Garrosa w Paryżu. W decydującym meczu lepsza okazała się Mirra Andriejewa.

Emocje nie skończyły się wraz z ostatnią piłką. Chwalińska po finale dostała owacje na stojąco, a chwilę później stanęła do rozmowy transmitowanej na antenie TVN. Nie próbowała udawać, że porażka po takim biegu turniejowym „nie boli”. Wprost przyznała, że jest smutna i rozczarowana tym, jak zagrała, podkreślając jednocześnie, że rywalka tego dnia lepiej poradziła sobie z warunkami na korcie i zasłużyła na zwycięstwo.

W tym samym czasie Chwalińska jasno sygnalizowała, że potrzebuje chwili, by w ogóle poukładać w głowie to, co właśnie wydarzyło się w Paryżu.

Po powrocie do kraju zrobiło się wokół niej naprawdę tłoczno. Na lotnisku czekali fani, a później tenisistka pojawiła się także w „Dzień Dobry TVN”, gdzie została przyjęta brawami. Trudno się dziwić: finał wielkoszlemowego turnieju uruchamia wyobraźnię, a nazwisko, które jeszcze niedawno znały głównie osoby śledzące tenis na bieżąco, nagle trafiło do głównego obiegu.

W tym szumie Chwalińska zdecydowała się na ruch, który wiele mówi o jej podejściu. W środę, 10 czerwca, opublikowała instagramową relację, w której podziękowała kibicom za wsparcie w ostatnich tygodniach i za ciepłe przyjęcie w Polsce. Zamiast kolejnych wielkich deklaracji czy rozpisywania planów, skupiła się na jednym: na czasie dla siebie.

Doda o Mai Chwalińskiej

Zmagania Mai Chwalińskiej podczas finału French Open śledziła także Doda, podczas rozmowy z Jastrząbpost.pl, przyznała z charakterystycznym dla siebie dystansem:

Gdybym mogła, to byłabym jej sponsorem ciuchów, tylko obawiam się, że byłyby zbyt seksi

Sekundę potem zdecydowała się jednak na poważną odpowiedź ws. Mai Chwalińskiej i podkreśliła:

Przede wszystkim pragnę jej powiedzieć to, żeby nawet przez chwilę nie pomyślała, że ktokolwiek się nią zawiódł albo, że nie dała rady, czy jakikolwiek poczuła żal. Uważam, że jeszcze wielokrotnie zdobędzie pierwsze miejsce (...) Niech się cieszy z tego ogromnego sukcesu, niech się teraz pławi w tym i za jakiś czas pokaże na co ją stać.

Zobacz także:

Doda podczas trzeciego dnia festiwalu w Opolu
fot. Mieszko Piętka, Paweł Wrzecion/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...