Maja Chwalińska nie miała pieniędzy na hotel. Ujawnili, gdzie musiała spać
Tegoroczny turniej French Open zrobił z Mai Chwalińsiej narodową bohaterkę i całkowicie odmienił jej życie. Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy, w jak trudnej sytuacji jeszcze niedawno była tenisistka. Menedżer zawodniczki ujawnił, że Chwalińska nie miała pieniędzy na nocleg w trakcie wyjazdowych turniejów. Musiała prosić o pomoc.

Maja Chwalińska po świetnym występie w tegorocznym Roland Garros ma oklaski i wielką nagrodę, ale jej menedżer Piotr Szczypka przypomniał w TVN24, jak wyglądały wcześniejsze wyjazdy. Opowiedział o braku pieniędzy na noclegi, apelu o lokum w Melbourne i miesiącu spędzonym w Nowej Zelandii u Polki.
Maja Chwalińska zgarnęła fortunę po turnieju French Open. Niedawno nie miała pieniędzy na nocleg
Jeszcze chwilę temu w tej historii wcale nie chodziło o trofea ani czerwony dywan sportowych sukcesów, tylko o bardzo przyziemne pytanie: gdzie spać, kiedy budżet nie dopina się na ostatni guzik. Piotr Szczypka, menedżer 24-letniej tenisistki, wrócił do momentów, w których organizacja wyjazdów potrafiła być większym wyzwaniem niż samo wejście na kort.
Wątek wybrzmiał w rozmowie w TVN24, w programie „Fakty po faktach”, prowadzonej przez Katarzynę Kolendę-Zaleską. Zamiast wygładzonej opowieści o karierze, pojawił się konkret: noclegi podczas turniejów bywały poza zasięgiem finansowym zespołu. I właśnie ten kontrast najmocniej uderza dziś, gdy nazwisko Chwalińskiej jest na ustach kibiców po jej występie na Roland Garros.
Warto przypomnieć, że niedawno ujawniliśmy, w jakich warunkach mieszka na co dzień Maja Chwalińska. Okazało się, że tenisistka żyje w małej kawalerce.
Maja Chwalińska zwróciła się z prośbą o pomoc. Podczas turnieju nocowała u Polki mieszkającej w Nowej Zelandii
Szczypka przypomniał też głośny epizod z listopada 2022 roku. Wtedy opublikował na Facebooku apel o nocleg w Melbourne dla Mai Chwalińskiej i jej trenera na czas Australian Open 2023. Powód był prosty i brutalny: ceny zakwaterowania w Australii okazały się bardzo wysokie i zwyczajnie przekraczały możliwości ekipy.
Wpis szybko przyciągnął uwagę i pokazał, jak często sport na tym poziomie to logistyka, telefony i szukanie rozwiązań last minute. Ostatecznie tenisistka nie poleciała jednak do Australii, bo kontuzja wykluczyła ją z kwalifikacji do Australian Open 2023. Historia z noclegiem nie zakończyła się więc happy endem w Melbourne, ale otworzyła kolejny rozdział o wsparciu, które przyszło z zupełnie innej strony. Menedżer ujawnił, że w Nowej Zelandii przez prawie miesiąc mieszkali u Polki o imieniu Alice.
W Australii jest bardzo dużo Polaków. Rozmawiałem z zawodnikami, którzy już tam grali wcześniej, np. z Łukaszem Kubotem. Zgłosiłem się, bo zawsze taniej jest spać u kogoś niż w hotelu, a jak mówiłem, te koszty były bardzo duże. W Australii się nie udało, ale w Nowej Zelandii przez prawie miesiąc mieszkaliśmy u Polki Alice. Z tego miejsca pozdrawiamy ją bardzo, bo nam zaufała, po kilku dniach nas zostawiła w domu. Było to dla nas niesamowite przeżycie, że na końcu świata Polak Polakowi po kilku dniach zaufał i zostawił w domu
Na koniec wrócił temat pieniędzy, które po sukcesie w Paryżu wyglądają na spektakularne. Roland Garros przyniósł Chwalińskiej 1,4 mln euro nagrody, ale menedżer zaznaczył, że znaczną część tej kwoty pochłoną podatki oraz koszty funkcjonowania sztabu. Ten kontrast zostaje w głowie: dziś nagłówki o wielkiej nagrodzie, a jeszcze niedawno realny stres o to, gdzie przespać noc podczas kolejnego turniejowego wyjazdu.
Na pierwszy rzut oka to ogromne pieniądze, ale po odliczeniu wszystkich wydatków wygląda to już zupełnie inaczej
Zobacz także:
- Chwalińska usłyszała pytanie o Świątek. Przyznała to wprost
- Tak przywitali Maję Chwalińską na lotnisku po sukcesie w Roland Garros. Będzie afera?
