Reklama

Iga Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej tuż po finale Roland Garros 2026, dając znać w instagramowej relacji, że śledziła każdy moment jej paryskiej drogi. Maja Chwalińska w niedzielę zakończyła turniej na drugim miejscu po meczu z Mirrą Andriejewą, ale wynik nie przykrył tego, co najważniejsze: awans do finału po starcie w kwalifikacjach stał się jej największym sukcesem w karierze.

Finał Roland Garros: Iga Świątek zwróciła się do Mai Chwalińskiej

Iga Świątek nie pisała elaboratu i nie budowała wielkich narracji. Wystarczyło jedno zdanie skierowane do Mai Chwalińskiej, które idealnie podsumowało ostatnie dni w Paryżu:

Gratulacje Majson! Piękny turniej!

Świątek i Chwalińska znają się od lat, jeszcze z czasów juniorskich. Wspólnie reprezentowały Polskę w młodzieżowych rozgrywkach.

W decydującym meczu Roland Garros Mirra Andriejewa okazała się lepsza i wygrała z Mają Chwalińską 6:3, 6:2. To twardy rezultat, ale nie zmienia faktu, że Chwalińska dotarła dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Jej tegoroczny Paryż to maraton: łącznie rozegrała tam 10 spotkań i przegrała dopiero w finale.

Właśnie dlatego po ostatniej piłce nie było wrażenia, że to „tylko” porażka. Dla wielu kibiców to był moment, w którym Chwalińska weszła do sportowego mainstreamu na własnych zasadach: bez wielkich zapowiedzi, za to z serią kolejnych zwycięstw i spokojną konsekwencją. Po finale mogła liczyć na wsparcie tysięcy fanów na trybunach i w sieci, a do gratulacji dołączały kolejne znane osoby.

Maja Chwalińska i Iga Świątek znają się od lat

Skąd znają się Maja Chwalińska i Iga Świątek? Tegoroczna zwyciężczyni French Open, tak mówiła o swojej znajomości z trzecią rakietą świata:

Z Igą łączy nas kawał historii. Znamy się od 10. roku życia, więc już naprawdę bardzo długo. Grałyśmy wszystkie drużynowe mistrzostwa świata i Europy oraz razem jeździłyśmy na turnieje indywidualne
mówiła w rozmowie dla Eurosportu.

Nie ukrywała:

Poszłyśmy swoimi drogami i Iga wystrzeliła. Takie jest też życie, że troszeczkę się oddaliłyśmy, nie ma co ukrywać. Po prostu już nie miałyśmy tyle czasu, żebyśmy spędzały go ze sobą i to jest też normalne

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...