Reklama

Doda w wywiadzie dla portalu Kozaczek zabrała głos w sprawie śledztwa prowadzanego po wypadku Łukasza Litewki. Choć od tragicznej sytuacji na drodze w Dąbrowie Górniczej doszło 23 kwietnia 2026 roku, czyli niespełna dwa miesiące temu, to okoliczności zdarzenia wciąż są badane. Artystka przyznała wprost, że już wcześniej znała fakty, nad którymi sosnowiecka prokuratora zaczęła pracę dopiero teraz.

Śledztwo ws. wypadku Łukasza Litewki. Doda zabrała głos

Doda w rozmowie z portalem Kozaczek została zapytana o kolejny etap w śledztwie ws. Łukasza Litewki, czyli badanie przeszłości podejrzanego kierowcy. Artystka przyznała, że ujawnione w ostatnim czasie informacje na temat Słowomira K. były jej znane dużo wcześniej.

Tak, teraz została podana tożsamość tego człowieka, jego zawód, o którym ja wiedziałam już dużo, dużo wcześniej. Wtedy, kiedy prosiłam o interwencję ludzi i nawet dałam wyznaczoną nagrodę za jakiekolwiek informacje, to prosiłam wtedy o informacje dotyczące wypadku, a nie tego człowieka, bo ja już tego człowieka informacje wszystkie znałam
powiedziała Doda.

Zaznaczyła również, że jej management otrzymał telefon od stacji TVN w celu uzyskania informacji dotyczących śledztwa, w ramach przygotowań do stworzonego dla programu "Uwaga! TVN" reportażu.

Do mnie nawet, do mojego menadżera nawet dzwonili z TVN Uwaga, żeby poznać jakiekolwiek dane, by móc w ogóle się z nim skontaktować i zrobić ten program. Więc ja naprawdę już wszystko wiem od miesiąca.

Nie kryła też swojego głębokiego zdziwienia tym, jak toczy się śledztwo w sprawie wypadku.

Natomiast ja nadal jestem w szoku. Nadal jestem w szoku, jak można po prostu jechać ulicą, wjechać w kogoś, (...) nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji, tylko po prostu mieć z tytułu głowy nieumyślne i prawdopodobnie wyrok w zawieszeniu.

Piosenkarka zabrała też głos ws. możliwego wyroku, który grozi 57-letniemu, podejrzanemu kierowcy.

Doda komentuje możliwy wyrok dla podejrzanego sprawcy wypadku Łukasza Litewki

W tej samej rozmowie Doda została zapytana o zdanie na temat możliwego wyroku dla podejrzanego. Jak podała sosnowiecka prokuratura, Słowomirowi K. grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Obiecałam sobie, że oczywiście uszanuję decyzję wszystkich, którzy mi jasno dali do zrozumienia, łącznie z otoczeniem Łukasza, że nie będę się w to wtrącać, ale ja naprawdę mam swoje zdanie na ten temat
podsumowała Doda.

Warto zaznaczyć, że tuż po tragicznym zdarzeniu Doda mocno zaangażowała się w sprawę, szybko zdobywając informacje dotyczące okoliczności wypadku, a także podejrzanego o spowodowanie wypadku kierowcy. Jak wspomniała w tym samym wywiadzie z Kozaczkiem, zorganizowała nawet akcję z nagrodą pieniężną dla osób, które chciałyby podzielić się cennymi dla śledztwa informacjami. Dopiero po komunikacie ze strony prokuratury oraz po tym, jak rodzina Łukasza Litewki skontaktowała się z Dodą, artystka postanowiła zdystansować się od sprawy.

Ja tylko się wycofuję, jeżeli czuję, że się wpraszam. A tam miałam wrażenie, że po prostu nie chciałam robić czegoś wbrew woli rodziny Łukasza, więc ja swoje wiem. Mam swoje informacje, swoje źródła, a każdy sobie żyje jak chce. Mam nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy
mówiła wówczas Doda dla Kozaczka.

Zobacz także:

Doda uderzyła w Skolima po głośnej wypowiedzi. Tak odpowiedział
Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...