Reklama

Sprawa związana ze śmiercią Łukasza Litewki znów przyciąga uwagę po tym, jak jego bliscy opublikowali list otwarty o sytuacji wokół fundacji założonej przez zmarłego działacza. Doda, która po wypadku w Dąbrowie Górniczej była jedną z najbardziej poruszonych osób w świecie mediów, teraz zabrała głos. Zapowiedziała, że przestaje publicznie wchodzić w temat dotyczący działalności fundacji.

Trwa spór o przyszłość fundacji Łukasza Litewki. Doda dystansuje się od sprawy

Rodzina Łukasza Litewki zwróciła uwagę na narastający chaos informacyjny. Wprost podkreśliła, że w przestrzeni medialnej krąży wiele nieprawdziwych przekazów - zarówno na temat samej śmierci, jak i tego, co dzieje się wokół inicjatywy powołanej przez Litewkę. Później także partnerka Łukasza Litewki zabrała głos w sprawie fundacji i podkreśliła, że pojawiły się różne wizje jej przyszłości.

Doda przyznała, że docierały do niej telefony i sygnały z rozmaitymi pogłoskami dotyczącymi fundacji. Z jej perspektywy to był moment, w którym zamiast dolewać oliwy do ognia, trzeba zrobić krok w tył. Zaznaczyła, że nie zamierza dalej powtarzać krążących opowieści ani dokładać kolejnych komentarzy, które mogłyby tylko podkręcać napięcie.

Czytałam, tam jest też straszny bałagan. Do mnie też dzwonią ludzie z jakimiś dziwnymi plotkami też na temat tej Fundacji. Nawet nie chcę ich powtarzać, bo nie chcę się w to w ogóle mieszać
powiedziała w rozmowie z serwisem Kozaczek.

Doda uszanowała wolę rodziny Łukasza Litewki

Wokalistka deklaruje, że wycofuje się z angażowania w wyjaśnianie zarówno okoliczności wypadku, jak i spraw związanych z funkcjonowaniem fundacji. Kluczowym powodem jest prośba rodziny, która miała dać jej do zrozumienia, że ufa wyłącznie organom ścigania i nie życzy sobie dodatkowego wsparcia w medialnej odsłonie.

Obiecałam sobie, że nie będę, po tym jak zostałam sprowadzona na ziemię przez prokuratora, a potem jak rodzina dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że oni wierzą tylko i wyłącznie organom ścigania, nikomu innemu. To postanowiłam to uszanować, a też mam swoje sprawy
poinformowała Doda.

W tej historii wyraźnie wybrzmiewa też wątek rozmów z prokuratorem, po których Doda miała poczuć, że musi zmienić podejście. Jej przekaz jest prosty: jeśli sprawa toczy się w swoim trybie i jest prowadzona przez odpowiednie instytucje, a bliscy stawiają jasną granicę, ona nie chce tej granicy przekraczać.

Ja tylko się wycofuję, jeżeli czuję, że się wpraszam. A tam miałam wrażenie, że po prostu nie chciałam robić czegoś wbrew woli rodziny Łukasza, więc ja swoje wiem. Mam swoje informacje, swoje źródła, a każdy sobie żyje jak chce. Mam nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy
wyjaśniła.

Relacja Dody i Łukasza Litewki nie była przypadkowa. Oboje angażowali się w działania związane z ochroną praw zwierząt i naciskiem na zmiany systemowe.

Zobacz także:

Rodzina Litewki zwróciła się do Dody. "Zostałam sprowadzona na ziemię"
Rodzina Litewki zwróciła się do Dody. "Zostałam sprowadzona na ziemię" Fot. Mateusz Grochocki/East News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...