4 lipca doszło do wstrząsającego zdarzenia z udziałem zespołu Mejk. Muzycy jechali z koncertu w Śremie na kolejny występ w Iławie, gdy na jezdnię wbiegły... dwa psy. Zderzenia niestety nie dało się uniknąć. Również inni kierowcy nie zdążyli zareagować. Na miejsce wezwano policję oraz pogotowie.
WIDEO…
Wypadek gwiazd disco polo
Końcówka trasy między koncertami zamieniła się dla zespołu Mejk w walkę o opanowanie sytuacji na drodze. 4 lipca, około 23:30, na ekspresowej S5 w rejonie Szubina doszło do groźnej kolizji, gdy na jezdnię nagle wbiegły dwa psy. Kierująca samochodem, którym jechali muzycy, nie miała realnej szansy na bezpieczny manewr omijania.
Skutki były natychmiastowe i poważne: w aucie uruchomiły się poduszki powietrzne, a samochód został mocno uszkodzony.
Kilka słów o tym, co wydarzyło się tej nocy… Po koncercie plenerowym w Śremie ruszyliśmy na koncert klubowy do Biesiady Leśna Iława. Jechałyśmy drogą S5. Około godziny 23:30, na wysokości Szubina, prosto pod nasze auto wbiegły dwa owczarki niemieckie. Zderzenia nie dało się uniknąć. Dwa samochody jadące za nami również uderzyły w psy. W naszym aucie otworzyły się poduszki powietrzne, a samochód został poważnie uszkodzony
Na miejscu pojawiły się służby. Przyjechała policja, a także karetka pogotowia wezwana do kobiety prowadzącej trzecie auto. W całym chaosie pojawił się również właściciel psów, który miał przekazać, że zwierzęta uciekły z jego posesji.
Najważniejsze jest to, że nikomu z nas nic się nie stało. W takich chwilach człowiek naprawdę uświadamia sobie, że zdrowie i życie są najcenniejsze
Elwira Mejk jest oburzona tym, co stało się potem
Tego samego dnia Mejk był w drodze z koncertu w Śremie na kolejny występ, zaplanowany w dyskotece Biesiada Leśna w Iławie. Po kolizji stało się jasne, że planów nie da się zrealizować. Występ odwołano.
Po całym zdarzeniu członkowie grupy nie mogli jednak w spokoju się oddalić. Przez długie godziny czekali na jakąkolwiek pomoc ze strony firmy ubezpieczeniowej.
Niestety, ogromnie zawiodła nas nasza firma ubezpieczeniowa – Warta. Przez dwie godziny czekaliśmy na jakąkolwiek pomoc, by ostatecznie usłyszeć, że lawetę i transport powrotny mamy zorganizować we własnym zakresie. Takiego niewsparcia po prostu się nie spodziewaliśmy. Po kolejnych dwóch godzinach dotarła do nas prywatnie zamówiona laweta. Profesjonalnie i z ogromną życzliwością pomógł nam pan Mikołaj i jego „Szpon”. Jesteśmy mu za to wdzięczni. Po blisko ośmiu godzinach całej akcji bezpiecznie wróciliśmy do domu
Po wszystkim zespół podziękował fanom za wiadomości i wsparcie, które napłynęły po informacji o kolizji.
Zobacz także:
Przejmujące wyznanie Szczęsnego na temat relacji z ojcem. Ujawnił, że w młodości się go bał
Nowy prowadzący "Dzień dobry TVN". Tego chyba nikt się nie spodziewał

















