Wypadek Łukasza Litewki. Decyzja sądu ws. kierowcy. Wróci do aresztu?
Wypadek posła Łukasza Litewki wciąż budzi ogromne emocje i pozostawia pytania bez odpowiedzi. We wtorek 12 maja Sąd Okręgowy w Sosnowcu na niejawnym posiedzeniu rozpatrzył zażalenie prokuratury na wypuszczenie 57-letniego kierowcy. Zapadła ostateczna decyzja i przekazano, jak będą wyglądały najbliższe miesiące podejrzanego o spowodowanie wypadku.

We wtorek 12 maja Sąd Okręgowy w Sosnowcu, na niejawnym posiedzeniu, rozstrzygnął spór o to, czy 57-letni mężczyzna podejrzany w sprawie śmierci posła Łukasza Litewki powinien wrócić do aresztu. Prokuratura domagała się zmiany wcześniejszej decyzji, a na miejscu obecny był też obrońca kierowcy. Jaką decyzję podjęto?
Wypadek Łukasza Litewki. Nowe informacje ws. kierowcy
Choć 57-letni mężczyzna, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, został aresztowany na niedługo po wypadku, opuścił areszt po tym, jak bliska mu osoba wpłaciła poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. Śledczy chcieli, by podejrzany ponownie trafił do więzienia. Na chwilę przed niejawnym posiedzeniem w tej sprawie, głosu dziennikarzom udzielił obrońca kierowcy, mecenas Dariusz Kawalec:
Mój klient nie kwestionuje tego, co się stało. Nie pamięta zdarzenia, twierdzi że odzyskał świadomość, dopiero kiedy był już na poboczu drogi. To bardzo trudna sytuacja dla niego. Ma świadomość sprawstwa śmierci człowieka, a z drugiej strony czuje się osaczony, czytając informacje o sobie w mediach społecznościowych.
Jak podaje Fakt, po około godzinnej naradzie sąd wydał decyzję, zgodnie z którą 57-latek będzie oczekiwać na proces na wolności. Przekazano również, że ma otrzymać zwrot 40 tysięcy złotych poręczenia majątkowego, które wpłacono na rzecz jego wyjścia z aresztu. Co więcej, mężczyzna nie został też zobligowany do stawiania się w komisariacie na dozory. Ma też otrzymać zwrócony paszport.
Sprawca wypadku Łukasza Litewki pod ochroną policji
Fakt przekazał, że wokół całej sprawy od początku narastają silne reakcje społeczne, a w sieci pojawiają się groźby kierowane do 57-letniego kierowcy. Z tego powodu podejrzany został objęty ochroną policji.
Śledztwo wciąż trwa. Prokuratura prowadzi przesłuchania świadków, analizuje nagrania z monitoringu oraz dane teleinformatyczne. Równolegle biegli przygotowują ekspertyzę, która ma precyzyjnie odtworzyć przebieg zdarzenia. Śledczy podają, że jeżeli ustalone zostanie nieumyślne naruszenie przepisów, które skutkowało śmiercią człowieka, kierowcy grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Nowe światło na sprawę rzucił też ostatni reportaż w "Uwaga! TVN". Dla dziennikarzy znajomy sprawcy wypadku Łukasza Litewki przerwał milczenie.
Zobacz także:
- Nowe informacje ws. wypadku Łukasza Litewki. Śledczy dotarli do nagrania
- Słowa partnerki Łukasza Litewki poruszają do łez. "Jestem pochłonięta przez mrok"
