Akt oskarżenia Dody, jej byłego męża Emila S. oraz dwóch innych osób został 25 czerwca 2026 roku skierowany do Sądu Okręgowego w Warszawie. Chodzi o sprawę z wątkiem finansowania produkcji filmowych. Doda usłyszała zarzut pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli. Artystka w mediach społecznościowych zabrała głos w sprawie, podkreślając, że po ponad pięciu latach czekania wreszcie będzie mogła bronić się przed sądem.
WIDEO…
Doda usłyszała zarzuty
W czwartek, 25 czerwca, w mediach pojawiła się informacja, że do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Dodzie oraz jej byłemu mężowi, Emilowi S.. Śledztwo dotyczy działalności biznesowej związanej z firmą producencką, która pozyskiwała środki od prywatnych inwestorów na produkcje filmowe. Według prokuratury pieniądze nie zostały zwrócone wierzycielom, a część majątku miała zostać przeniesiona do spółki na Malcie.
Prokuratura oskarżyła w nim Emila S. o popełnienie łącznie 198 czynów, m.in. przywłaszczenia powierzonego mienia na szkodę inwestorów w łącznej kwocie ponad 23 mln złotych czy udaremnienia zaspokojenia wierzyciela na kwotę ponad 12 mln złotych, oszustw na szkodę inwestorów w łącznej kwocie 650 tys. złotych. Ponadto miał się dopuścić przywłaszczenia mienia czy legalizowania środków pochodzących z przestępstw..
Dodzie zaś zarzucono w akcie oskarżenia pomocnictwo w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę ponad 12 mln złotych, jakiego miał dokonać jej były małżonek.
W przedmiotowej sprawie wydano szereg postanowień o zabezpieczeniu majątkowym na gotówce, roszczeniach cywilnych, nieruchomościach, samochodach, zegarkach na łączną kwotę ponad 12 milionów złotych i prawie 60 tysięcy euro
- podał prokurator Piotr Antoni Skiba.
W akcie oskarżenia znalazły się również Annę S. i Agnieszkę C. W ich przypadku chodzi między innymi o pranie pieniędzy.
Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat pięciu, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10
- dodał prokurator Piotr Antoni Skiba.
Niedługo po ogłoszeniu postawionych zarzutów, Doda wydała oficjalne oświadczenie w sprawie.
Doda zabrała głos po decyzji prokuratury
Choć obecnie Doda przebywa z mamą na wakacjach w Hiszpanii, wyjazd ma dla niej słodko-gorzki smak. Beztroskie chwile u boku mamy, mieszają się z emocjami związanymi z oskarżeniami, jakie prokuratura niedawno ogłosiła. W swoim instagramowym oświadczeniuDoda sygnalizuje, że informacja o akcie oskarżenia nie jest dla niej wyłącznie kolejną sensacją wokół nazwiska, lecz momentem przełomowym. Z jej perspektywy dopiero teraz zaczyna się realna możliwość przedstawienia argumentów w miejscu, gdzie liczą się dokumenty i procedury, a nie nagłówki.
W końcu mogę, chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami, odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie
- powiedziała na Instagramie Doda.
Artystka wskazuje też na konsekwencje, które - jak twierdzi - odczuwała od początku postępowania. Mówi o zajęciu jej oszczędności na poczet długów byłego męża oraz o tym, że przez lata miała wrażenie, iż jej wyjaśnienia nie przebijają się do decydentów.
Ponad 5 lat na to czekałam, odkąd prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał wtedy ponad 200 zarzutów i został zatrzymany oraz tymczasowo aresztowany. Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nigdy nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać, stawiane były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz, i w końcu po tylu latach przychodzi mój czas
- dodała.
Wśród poruszonych tematów pojawia się również Malta: Doda zaprzecza, by miała tam nieruchomość, i podkreśla, że nie planowała takiej inwestycji.
Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko. Jakieś abstrakcyjne rzeczy, łącznie z tym, że chcę uciec z Polski, jak zaczynałam program '12 kroków do miłości', oraz że kupiłam dom na Malcie. Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć. To był jakiś koszmar, więc cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien trafić dużo, dużo wcześniej, i że w końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie
- podkreśliła.
Prokuratura odpowiada na słowa Dody
Równolegle swoje stanowisko przedstawia Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Do wypowiedzi Doroty Rabczewskiej odniósł się również rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, który w rozmowie z Pudelkiem akcentuje, że zabezpieczenia majątkowe w sprawie są prawomocne, a część ustaleń związanych z tymi decyzjami miała oparcie w rozstrzygnięciach skarbowych, które były niekorzystne dla oskarżonej. Jednocześnie zaznacza, że w samym akcie oskarżenia nie ma zarzutów skarbowych.
Decyzje skarbowe wydane przez US były niekorzystne dla oskarżonej, przez co w pewnej części stanowiły podstawę ustaleń faktycznych dot. zabezpieczeń majątkowych (które są prawomocne). Nie stanowiły podstawy skierowania aktu oskarżenia, bo nie ma zarzutów skarbowych.
Rzecznik odniósł się także do poruszonej przez Dodę kwestii zakazu opuszczania kraju i zakupu nieruchomości na Malcie.
Zakaz opuszczania kraju został uchylony w sierpniu 2022 roku, o nieruchomościach na Malcie Prokuratura nie posiada wiedzy
- dodał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, w rozmowie z Pudelkiem.
Zobacz także:
- Doda wysłała swoje zdjęcia do agencji modelek. Tak ją potraktowali
- Doda była zakochana w gangsterze. Mówi wprost: "Nigdy mnie nie sprzedał"


















