Joanna Ibisz i Krzysztof Ibisz od lat tworzą udany związek. Para stanęła na ślubnym kobiercu w 2021 roku. Niedługo później zakochani powitali na świecie syna Borysa. W 2024 roku na świat przyszła ich córka Mia Helena. Ibiszowie raczej rzadko mówią o swoim życiu prywatnym. Teraz żona prezentera pojawiła się niespodziewanie w podcaście "Call me mommy" prowadzonym przez Agatę Reszko-Boguszewską. Tam wróciła wspomnieniami do porodów, które jak się okazuje, łatwe nie były. 

WIDEO

player placeholder

Żona Krzysztofa Ibisza o traumatycznym porodzie. "Bez znieczulenia, bez niczego"

Fani Krzysztofa Ibisza łakną wieści z jego życia prywatnego. Niedawno pisaliśmy o wnętrzach domu prezentera, które wzbudziły ogromne zainteresowanie. Tak mieszka Krzysztof Ibisz z rodziną. Połączył klasykę z nowoczesnością. Teraz wszystkie oczy zwróciły się w stronę jego żony. Joanna Ibisz w najnowszym wywiadzie podzieliła się osobistym wyznaniem na temat pierwszego porodu. 

Powiedziałam sobie, że nie chcę żadnej medykalizacji porodu, więc pierwszy był w ogóle bez znieczulenia, bez niczego. Myślę, że włączyła mi się jakaś taka trauma pokoleniowa, takie uczucie spadania w jakąś przepaść podczas porodu. Ja w ogóle myślałam, że nie wyjdę żywa z tego porodu. Wydawało mi się, że jakiś lęk mnie chyba pochłonął, że w ogóle nie mogłam położyć się na łóżku, tylko chciałam leżeć na podłodze, bo myślałam, że z niego spadnę, że to wszystko się obsunie  - mówiła. 

Drugi poród początkowo wyglądał bardzo podobnie. W ostatniej chwili Joanna Ibisz zdecydowała się na znieczulenie. 

Zobacz także:

Żona Krzysztofa Ibisza chciałaby jeszcze jedno dziecko? "Gdyby Krzysztof był młodszy..." 

W tej samej rozmowie ukochana Krzysztofa Ibisza zdradziła, że gdyby nie wiek prezentera, prawdopodobnie zdecydowałaby się na jeszcze jedno dziecko. 

Mam czasami takie myśli, że gdyby Krzysztof był młodszy, pewnie mielibyśmy jeszcze jedno dziecko. Natomiast w tej sytuacji myślę, że bardziej rozsądne byłoby zakończyć, zatrzymać się na tym etapie. Ja mogę, ale nie muszę, czyli po prostu mam takie myśli, że to byłoby fajne, a czasami jak jest trudniej, myślę sobie: "O nie, już naprawdę mi wystarczy" - tłumaczyła Agacie Reszko-Boguszewskiej. 

Zobacz też: