Reklama

Choć minęła dekada od emisji finałowych odcinków „Rancza”, Anna Iberszer wciąż łapie się na tym, że w codziennych sytuacjach słyszy nie swoje imię, a serialowe: Francesca. Aktorka nie robi z tego dramatu, przeciwnie, otwarcie mówi, że taka rozpoznawalność jej nie przeszkadza. Przy okazji wraca do momentu, w którym narodził się pomysł na bohaterkę z Włoch, i odsłania rodzinny wątek, który łączy ją z Italią.

Anna Iberszer zdobyła popularność dzięki roli Franceski w „Ranczu”

Widzowie „Rancza” pamiętają ją jako temperamentną Włoszkę, która pojawiła się w piątym sezonie jako stażystka policyjna. To miała być postać z zewnątrz, obserwatorka wilkowyjskich obyczajów, ale szybko stała się jedną z najbardziej lubianych bohaterek. Jej wątek romantyczny z Tomaszem Witebskim, w którego wcielał się Jacek Kawalec, na długo przykleił Francescę do wyobraźni fanów.

Iberszer podkreśla, że wciąż jest zaczepiana właśnie tak, jakby postać sprzed lat nadal żyła obok niej. Zamiast irytacji jest w tym raczej sympatyczne oswojenie: aktorka przyznaje, że lubi, gdy ludzie zwracają się do niej po serialowemu. Popularność tej roli okazała się dla niej ważnym zawodowym momentem, bo po „Ranczu” drzwi do kolejnych projektów filmowych, serialowych i teatralnych otworzyły się znacznie szerzej.

„Ranczo” na pewno otworzyło mi drzwi do tzw. kariery. Nie tylko filmowej czy serialowej, ale również teatralnej. Bardzo się cieszę, że trafił mi się akurat taki serial i taka rola, która była bardzo przyjemna do grania. Myślę, że widzowie też bardzo polubili tę postać. Cieszę się, że tego typu serial był moją furtką, ponieważ był dobrze napisany, dobrze zagrany i dobrze wyreżyserowany
przyznała Anna Iberszer na antenie Polskiego Radia RDC.
Nie mam takiego odruchu, że już „przestańcie do mnie mówić Francesca”. Lubię to. Nie mam nic przeciwko temu. Częściej mówią do mnie Francesca niż pani Anno. Każdy chyba wolałby, żeby rozpoznawano go jako osobę niż jego role, ale wydaje mi się, że nie da się tego uniknąć
dodała.

W związku z powrotem kultowego serialu do TVP wokół gwiazd produkcji znów jest głośno. Warto przypomnieć, że niedawno Wioletka z „Rancza” pokazała się z mężem. Nie wszyscy wiedzieli, że to aktor znany z „M jak miłość”.

Anna Iberszer ma włoskie korzenie. Rola w „Ranczu” to nie przypadek

Za kulisami narodzin serialowej Franceski stoi konkretny plan. Producent serialu Maciek Strzębosz zaproponował stworzenie bohaterki, która spojrzy na wilkowyjską rzeczywistość z innej perspektywy, właśnie oczami Włocha. To nie był przypadkowy wybór obsadowy. Iberszer miała z językiem i brzmieniem Italii osobistą, domową bliskość.

Kilka lat po naszej tam współpracy Maciek napisał do mnie, że ma taki pomysł, żeby napisać postać, która będzie Włoszką i będzie widziała oczami Włocha całą tę rzeczywistość wilkowyjską, i że to może być ciekawa perspektywa. No i poszłam w to
zdradziła Iberszer w „Dzień dobry TVN”.

Jej babcia pochodziła z Włoch, a aktorka od dziecka była osłuchana z charakterystycznym, włosko-polskim akcentem. Ten detal okazał się bezcenny, bo postać miała nie tylko mówić, ale i brzmieć wiarygodnie. W efekcie bohaterka zarysowała się wyraziście: bezkompromisowa, odważna, a jednocześnie wrażliwa i artystyczna. To właśnie ta mieszanka sprawiła, że epizod zamienił się w stałą obecność, a sympatia widzów utrzymała się na lata.

Mówiła po polsku, niemniej kaleczyła ten język, w sensie takim właśnie, no słychać było, że to nie Polak mówi, w związku z tym ja ten włosko-polski miałam dobrze osłuchany przez całe życie
opowiedziała aktorka.

Rodzinny wątek Anny Iberszer prowadzi daleko poza plan serialu i ma ciężar prawdziwej historii z XX wieku. Aktorka opowiada, że jej dziadek był więźniem na Syberii, a później trafił do oddziałów Andersa. Przeszedł szlak przez Bliski Wschód aż do Włoch, gdzie pojawia się też wątek bitwy pod Monte Cassino.

Po wojnie żołnierze osiedlili się w północnych Włoszech. Dziadek zamieszkał w domu przyszłej żony w Cesenatico, w nadmorskim miejscu niedaleko Rimini, i właśnie tam narodziła się ich relacja. Później zapadła decyzja o powrocie do Polski, którą Iberszer ocenia jako bolesną w skutkach. Dziadek został uwięziony, a ciężarna babcia, wyjeżdżając z Włoch, znalazła się z dzieckiem w obcym kraju.

Dziadek, który był więźniem na Syberii trafił do oddziałów Andersa. Przeszedł całą drogę przez Bliski Wschód, aż do Włoch. Bitwa pod Monte Cassino. I po tej bitwie żołnierze osiedli w północnych Włoszech. I mój dziadek akurat mieszkał w domu mojej babci. W Cesenatico. To był taki dom nad samym morzem, niedaleko Rimini. No i tak mieszkał, mieszkał i się zakochali
przekazała.

Zobacz także:

Tak dziś wygląda Francesca z „Rancza”. Anna Iberszer ma włoskie korzenie
Tak dziś wygląda Francesca z „Rancza”. Anna Iberszer ma włoskie korzenie Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Tak dziś wygląda Francesca z „Rancza”. Anna Iberszer ma włoskie korzenie
Tak dziś wygląda Francesca z „Rancza”. Anna Iberszer ma włoskie korzenie Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...