Daniel Olbrychski dołączył do „Rancza”. Nie do wiary, jak go potraktowali
Kultowe „Ranczo” wraca z 11. sezonem po długiej przerwie. Nie tylko sam fakt kontynuacji wywołuje duże emocje w mediach, ale również kwestia obsady, która będzie nieco zmieniona. Fani zobaczą Daniela Olbrychskiego. Nie wszyscy jednak są tym zachwyceni. W komentarzach pojawił się hejt. Teraz głos zabrał sam aktor.

Daniel Olbrychski dołącza do obsady „Rancza” i od razu robi się głośno. Aktor potwierdził, że w nowych odcinkach zagra Ignaca Japycza, kuzyna Japyczów, czyli postać dopisaną specjalnie do kontynuacji. Pierwsze dni zdjęciowe ma rozpocząć na początku lipca, a na plan będzie dojeżdżał z Podlasia, z Drohiczyna do Jeruzala, który w serialu robi za słynne Wilkowyje.
Daniel Olbrychski dołączył do obsady „Rancza”. Reżyser musiał uspokoić fanów
Wokół powrotu „Rancza” od dawna unosi się atmosfera oczekiwania, ale tym razem iskrą okazał się komentarz producenta Macieja Strzembosza. Wypowiedź o tym, że kiedyś Leona Niemczyka „zastąpił” Franciszek Pieczka, a teraz przychodzi kolej na Daniela Olbrychskiego, wywołała falę krytyki części widzów. Dla wielu fanek i fanów serialu takie porównanie zabrzmiało zbyt mocno, bo „Ranczo” ma swoją historię i wyjątkowo silną więź z obsadą. Do sprawy odniósł się także reżyser Wojciech Adamczyk, podkreślając, że w nowym „Ranczu” nie będzie praktyki „zastępowania” zmarłych aktorów.
Drodzy Ranczersi! Obiecałem kiedyś, że w nowym „Ranczu” nie będziemy zastępować Wspaniałych Kolegów Aktorów, którzy zakończyli swoją ziemską wędrówkę. I słowa danego dotrzymuję, możecie mi wierzyć! Z ranczerskim pozdrowieniem!
Warto przypomnieć, że widzów zaniepokoił również inny wątek. Niedawno reżyser „Rancza” ujawnił, co z Michałową w nowym sezonie. Musiał się tłumaczyć.
Daniel Olbrychski zareagował na burzę po jego dołączeniu do „Rancza”
Sam Daniel Olbrychski podchodzi do całej burzy bez internetowego napięcia. Przyznał, że nie śledzi sieci i o krytyce dowiedział się dopiero w rozmowie z dziennikarką. Z jego perspektywy reakcje widowni są bardziej złożone: podczas spotkań z publicznością, które odbywają się m.in. przy okazji promocji książki „Dary losu” napisanej wspólnie z żoną, słyszy entuzjastyczne brawa, gdy tylko pojawia się temat „Rancza”.
Aktor przypomina też, że ostry sprzeciw wobec jego angażów nie jest dla niego nowością. Wspomina moment, gdy ogłoszono, że zagra Andrzeja Kmicica w „Potopie” Jerzego Hoffmana: wtedy również pojawiła się silna fala niechęci, która z czasem ustąpiła miejsca akceptacji. W tej historii Olbrychski znajduje dziś ważny kontekst do emocji wokół „Rancza” i jasno daje do zrozumienia, że nie zamierza wchodzić w internetowe przepychanki.
O hejcie dowiedziałem się od pani. Nie zaglądam do Internetu. Na spotkaniach z widownią, których ostatnio sporo w związku z wydaniem książki „Dary losu”, którą napisałem razem z żoną, gdy mówię, że dołączam do obsady „Rancza” słyszę gromkie brawa. Polska jest podzielona politycznie, jak nigdy wcześniej w naszej historii. Wiem, kiedy się ten podział zaczął i kto ponosi za niego odpowiedzialność. Hejt wobec mnie nie jest niczym nowym. Gdy Jerzy Hoffman ogłosił, że mam grać Kmicica reakcją była nienawiść co najmniej 90 proc. populacji. Nienawiść do mnie była wówczas nieporównywalna z niczym. Wtedy w tle nie było polityki. A skończyło się trwającą do dziś chyba 100 proc. akceptacją. Może więc ten hejt nieźle wróży? Wzruszyła mnie reakcja producenta Macieja Strzembosza. Odsyłam do niej.
Najważniejszy konkret jest jeden: Olbrychski nie przejmuje gotowej roli, tylko wchodzi do świata serialu jako Ignac Japycz, kuzyn Japyczów. Podkreśla, że to zupełnie nowa postać, co ma znaczenie w sporze o „zastępowanie”. Ta rola ma dopisać kolejny rozdział do wilkowyjskiej historii, a nie wymazać kogokolwiek z pamięci.
Myślę, że mógłbym wygrać każdy konkurs wiedzy o „Ranczu”. Oglądałem wszystkie 103 odcinki i oglądam je do dziś. Jeśli mam wolny wieczór, bardzo często oglądamy z żoną powtórki, bo lepiej nam się do snu potem przygotować. To dla mnie serial absolutnie wyjątkowy. Powiedziałem kiedyś, że od czasu „Wesela” Wyspiańskiego nikt tak nie opowiedział o Polsce. A nawet zrobił to szerzej. „Wesele” trwa dwie godziny, a tutaj mamy ponad sto odcinków, w których pokazana jest cała Polska - jej śmieszność, mądrość, wady, zalety, wzruszenia i marzenia
Jednocześnie aktor nie ukrywa, że najbardziej symboliczne miejsce w „Ranczu” to słynna ławeczka. Ma świadomość, że wcześniej pojawiali się przy niej Leon Niemczyk i Franciszek Pieczka, a on sam przyjaźnił się z oboma. Wspomina szczególną więź z Pieczką sięgającą czasów „Potopu” oraz to, jak doceniał jego aktorstwo, gdy oglądał „Ranczo”. To dodaje tej decyzji ciężaru, ale też pokazuje, że Olbrychski traktuje udział bardziej jak zobowiązanie niż medialną przygodę.
Nie zastanawiałem się ani chwili. Od razu powiedziałem żonie, że nieważne nawet, jak zagram, ale sam fakt, że mogę pojawić się w tym serialu, jest dla mnie zaszczytem. To, że tam wejdę, będzie moim znakiem, jak kocham to całe „Ranczo”. Nie tylko jako widz ich kocham, ale że chcę z nimi tych kilka dni zdjęciowych spędzić razem. To dla mnie ogromne, wzruszające wyróżnienie, które mnie spotkało już w dosyć późnym wieku. A czuję się jak młody debiutant. Piękne to naprawdę jest
Daniel Olbrychski prosto z wakacji na Podlasiu przyjedzie na plan „Rancza”
Terminy są już ustawione: pierwsze dni zdjęciowe zaplanowano na początek lipca. Olbrychski ma wtedy przebywać na wakacjach na Podlasiu, ale zrobi wyjątek i będzie dojeżdżał na plan z Drohiczyna do Jeruzala. To logistyczny detal, który świetnie oddaje jego nastawienie: z jednej strony wakacyjny czas, z drugiej mobilizacja, by pojawić się w kultowym serialu w kluczowym momencie.
Olbrychski deklaruje, że widział wszystkie 103 odcinki „Rancza” i nadal wraca do powtórek. W jego opowieści serial nie jest tylko popularnym tytułem, ale wyjątkową opowieścią o Polsce, w której mieszają się humor, ciepło i mocne obserwacje. I właśnie z takim bagażem wchodzi do Wilkowyj: z tremą, ale też z jasnym planem, by nie przesadzić i nie zepsuć tego, co widzowie pokochali.
Pierwsze dni zdjęciowe mam na początku lipca. Właśnie wtedy będę już na wakacjach na Podlasiu. Z Drohiczyna do Jeruzala, który gra Wilkowyje, będę przyjeżdżał z wakacji, co jest absolutnym wyjątkiem, bo ja w lipcu i sierpniu odmawiam wszelkich propozycji, a tutaj jednak będę przyjeżdżał pokornie na plan prosto z wakacyjnego domu
Zobacz także:
- Serialowa Klaudia z "Rancza" zdradziła, co wydarzyło się na planie. Emocje wzięły górę
- Co stanie się z Kusym w "Ranczu"? Produkcja zadecydowała ws. postaci granej przez Pawła Królikowskiego
