Maja Chwalińska ma kolejny powód do radości. To już pewne
Maja Chwalińskiej zyskała międzynarodowy rozgłos jako odkrycie turnieju Roland Garros, stając się niekwestionowaną bohaterką polskich kibiców. Choć tenisistka po wymagającym czasie wyjechała na zasłużone wakacje, to 16 czerwca 2026 roku media szybko obiegły informacje o kolejnym sukcesie Chwalińskiej. Jest czego gratulować.

Maja Chwalińska zakończyła turniej Roland Garros jako finalistka, choć młoda tenisistka zapisała się też w historii dzięki awansowi w rankingu WTA aż o 93 pozycje, kończąc ostatecznie na 21. miejscu. Teraz przed Polką otworzyły się nowe drzwi do międzynarodowych sportowych sukcesów.
Maja Chwalińska dostała dziką kartę na Wimbledon
We wtorek, 16 czerwca 2026, około godziny 12 organizatorzy Wimbledonu potwierdzili, że Maja Chwalińska dostała dziką kartę do turnieju głównego. Oznacza to, że Polka zamelduje się w Londynie bez stresu związanego z kwalifikacjami, które ruszają 22 czerwca. Główna drabinka startuje 29 czerwca i potrwa do 12 lipca. W praktyce to dodatkowy czas dla Mai Chwalińskiej na spokojne wejście w sezon oraz bardziej komfortowe przygotowanie się do pierwszej rundy turnieju głównego.
Co ciekawe, jeszcze podczas konferencji prasowej w Paryżu podczas trwania Roland Garros, maja przekazała dziennikarzom, że nie wierzyła wówczas w otrzymanie dzikiej karty.
Nie spodziewam się dzikiej karty. To byłaby wiadomość stulecia
Decyzja ta ma dla Chwalińskiej bardzo konkretny wymiar sportowy. Choć w tym sezonie doszła do finału Roland Garros i mocno poprawiła pozycję w rankingu WTA, formalnie nie miała zapewnionego miejsca w głównej drabince londyńskiego Wielkiego Szlema. Do dzisiaj.
Dzikie karty na Wimbledon prawie rozdane
Wimbledon dysponuje ośmioma dzikimi kartami. Zwykle sześć trafia do Brytyjek, a dwie do zawodniczek zagranicznych, więc przebicie się na taką listę nigdy nie jest sprawą oczywistą. System funkcjonuje od 1977 r., a od 2003 r. część zaproszeń w singlu wyłaniają specjalne turnieje kwalifikacyjne.
Dzikie karty otrzymują zawodnicy, których ranking jest zbyt niski, by automatycznie zakwalifikować się do Wimbledonu, ale specjalny komitet decyduje o dopuszczeniu ich bezpośrednio do turnieju głównego. Zazwyczaj takie zaproszenia przyznaje się za dobre wyniki w poprzednich edycjach londyńskiego szlema albo po to, by podgrzać zainteresowanie brytyjskich kibiców. System ten działa od 1977 r., a od 2003 r. o części dzikich kart w singlu decydują specjalne turnieje kwalifikacyjne
Tym razem w gronie wyróżnionych znalazły się: Harriet Dart, Alicia Dudeney, Hannah Klugman, Mika Stojsavljevic, Katie Swan, Mimi Xu oraz Maja Chwalińska. Organizatorzy pozostawili jeszcze jedno wolne miejsce.
Ile Chwalińska zarobi na Wimbledonie?
Wimbledon to prestiż, ale też konkretne kwoty. Sam start w pierwszej rundzie ma dać Chwalińskiej gwarantowaną wypłatę 92 722 euro (czyli około 393 tys. zł). Jeśli pójdzie krok dalej i awansuje do drugiej rundy, stawka rośnie do 146 038 euro (ok. 619 tys. zł). W mediach pojawia się też kwota, jaką otrzyma zwyciężczyni turnieju - 4 172 510 euro (ponad 17,5 mln zł).
Warto zaznaczyć, że ostatnio Maja Chwalińska rozbiła bank. W mediach pojawiła się wzmianka o 20 milionach.
Zobacz także:
- Maja Chwalińska zaskoczyła zdjęciem w białej sukience. Tak wypoczywa po sukcesie
- Dąbrowa Górnicza oszalała po sukcesie Mai Chwalińskiej. Tak mieszkańcy mówią o niej w „Halo tu Polsat”
