Chicago Fire wygrało piąty mecz z rzędu, ale to nie Robert Lewandowski był bohaterem tego wieczoru. Polak spędził na boisku około godziny, oddał najwięcej strzałów ze wszystkich zawodników, a mimo to nie wpisał się na listę strzelców w wygranym 2:1 spotkaniu z Portland Timbers.

WIDEO

player placeholder

Robert Lewandowski nie zdobył gola z Portland

Mecz rozegrany nocą z niedzieli na poniedziałek zakończył się zwycięstwem Chicago Fire 2:1. Gospodarze rozstrzygnęli losy spotkania już w pierwszym kwadransie. Bramki dla drużyny ze stanu Illinois zdobyli Robin Lod i Dje D'Avilla. Portland zdołało odpowiedzieć jedynie golem kontaktowym na kilka minut przed końcem.

Dla Lewandowskiego był to siódmy mecz w barwach Chicago Fire, a czwarty w rozgrywkach MLS. Polski napastnik wyszedł w wyjściowym składzie i spędził na boisku blisko godzinę. W tym czasie oddał więcej strzałów niż ktokolwiek inny na murawie, jednak żadnej z prób nie zamienił na bramkę.

Zobacz także:

Najbardziej wymowną sytuację miał w pierwszej połowie. Po zagraniu płaskiej piłki z prawej strony minął się z futbolówką tuż przed bramką. Wystarczyło inaczej ułożyć stopę, a piłka najprawdopodobniej wpadłaby do siatki. Podczas transmisji słychać było jęk zawodu tysięcy kibiców Chicago Fire.

Tymczasem Anna Lewandowska pokazała rodzinne kadry z Chicago. Przeprowadzka Lewandowskich do Stanów Zjednoczonych wywołała spore emocje. W mediach rozgrzała gorąca dyskusja po tym, jak żona Lewego przyznała, że przeniesienie życia do USA bardzo ją stresuje.

Robert Lewandowski zszedł z boiska w 60. minucie

Statystyki Polaka nie zachwyciły. Według relacji Lewandowski zanotował 17 kontaktów z piłką, z czego trzy w polu karnym przeciwnika, a jego jedyny celny strzał zmusił bramkarza Portlandu Jamesa Pantemisa do interwencji. Wartość oczekiwanych goli (xG) dobiła w jego przypadku do 0,23. Dwukrotnie był faulowany i wygrał oba pojedynki, o które walczył.

James zatrzymuje Lewandowskiego - czytamy w mediach społecznościowych.

Chicago Fire prowadzi po pierwszej połowie 2:0 z Portland Timbers. Właśnie trwa druga część gry i Robert Lewandowski poluje na swoje pierwsze trafienie w tym meczu - dodała Katarzyna Przepiórka z serwisu AmerykanskaPilka.pl.

W 60. minucie 37-latek został zmieniony jako pierwszy z zespołu Chicago. Sama decyzja nie dziwi. Strażacy grają po dwa mecze w tygodniu, więc rotacja jest niezbędna. Polskie media zgodnie oceniły jednak jego występ jako bezbarwny i mało efektowny, choć podkreślały też dwie niewykorzystane okazje strzeleckie.

W 60. minucie meczu Polak został zmieniony, co w sumie nie może dziwić, bo Chicago gra po dwa mecze w tygodniu, rotacja jest niezbędna. Ale my znamy język ciała Roberta. Schodził z boiska mocno niezadowolony z tej zmiany. Podał rękę trenerom, ale nikomu nie spojrzał w oczy - tak opisał występ Lewego Dariusz Tuzimek z serwisu WP Sportowe Fakty.

Mimo że napastnik nie dopisał czwartego gola do swojego dorobku w nowej drużynie, na kilka dni przed urodzinami może cieszyć się z przedłużenia zwycięskiej serii. Piąta wygrana z rzędu pozwoliła Chicago Fire awansować na podium Konferencji Wschodniej MLS kosztem New England Revolution.

Mało zaangażowany w grę i zszedł bez realnego wpływu. Występ rozczarowujący, który ledwo przekonuje o jego wkładzie - stwierdzono na profilu MZFR, który komentuje wydarzenia z amerykańskiej ligi.

Lewandowski strzelał, ale się nie udało, kolega poprawił. Chicago wygrywa 2-0 - czytamy na koncie AmerykaPL.

Zobacz także: