Świat show-biznesu obiegła dramatyczna wiadomość. Hayden Panettiere, aktorka znana z kultowych seriali i filmów dla nastolatków, odeszła w wieku zaledwie 36 lat. Informację o śmierci gwiazdy potwierdził jej przedstawiciel w rozmowie z ABC News, a poruszające oświadczenie przekazał jej ojciec. Aktorka zmarła zaledwie kilka dni przed 37. urodzinami osieracając 12-letnią córeczkę. Już wcześniej artystka była bliska śmierci. Tak mówiła o dramatycznych przeżyciach.

WIDEO

player placeholder

Hayden Panettiere zmarła nagle w wieku 36 lat

Nagła śmierć Hayden Panettiere została potwierdzona 16 sierpnia 2026 roku czasu amerykańskiego. Aktorka 21 sierpnia skończyłaby 37 lat. Do dziś nie ujawniono oficjalnej przyczyny jej śmierci. Wzruszające pożegnanie w imieniu rodziny przekazał ojciec gwiazdy, Skip Panettiere.

Z głębokim smutkiem przekazujemy wiadomość o tragicznej śmierci naszej ukochanej Hayden. Była niezwykłą osobą, pełną blasku i niesamowitej energii. Obdarzała ogromną miłością i radością wszystkich, którzy ją znali, a także miliony widzów, którzy oglądali ją na ekranie

- ogłosił.

Poprosił jednocześnie o uszanowanie prywatności rodziny, która potrzebuje czasu, by uporać się z "niewyobrażalną stratą".

Zobacz także:

Panettiere należała do aktorek, które przed kamerą pojawiły się już jako dzieci. Międzynarodową sławę przyniosła jej rola Claire Bennet w serialu NBC "Herosi". Później przez kilka sezonów wcielała się w Juliette Barnes w muzycznym dramacie "Nashville", co przyniosło jej między innymi dwie nominacje do Złotych Globów. Występowała również w filmach z serii "Krzyk" czy "Dziewczyny z drużyny".

Hayden Panettiere wyznała, że już wcześniej stała "u bram śmierci"

To nie pierwszy raz, gdy aktorka otarła się o śmierć. Jej córka Kaya Evdokia przyszła na świat w grudniu 2014 roku, a poród okazał się jednym z najbardziej dramatycznych doświadczeń w życiu gwiazdy.

Leżałam na stole operacyjnym i wiedziałam, że stoję u bram śmierci

- wspominała w programie "CBS Mornings".

Jak relacjonowała, jej stan był tak poważny, że potrzebowała aż siedmiu transfuzji krwi, a dodatkowo zmagała się z groźną infekcją. Mimo dramatycznej sytuacji najbardziej zależało jej na bezpieczeństwie dziecka.

W ogóle się nie bałam. Bez wahania poświęciłabym siebie, by ratować córkę

- mówiła.

Dodawała, że w czasie cesarskiego cięcia chciała przede wszystkim usłyszeć płacz córki i upewnić się, że dziewczynka jest zdrowa.

Hayden Panettiere otwarcie mówiła o depresji i uzależnieniu

Po narodzinach córki problemy Panettiere się nie skończyły. Gwiazda otwarcie opowiadała o depresji poporodowej i podkreślała, że mimo szczęśliwego macierzyństwa nie potrafiła cieszyć się życiem.

Miałam piękną, zdrową córkę, cudowne życie, a mimo to nie odczuwałam szczęścia. Byłam tak przygnębiona, że nie umiałam wydostać się z tej ciemności

- wyznała.

W kolejnych latach aktorka mówiła publicznie także o uzależnieniu i podejmowanym leczeniu. Jej problemy osobiste odbijały się na życiu rodzinnym. Ostatecznie pełną opiekę nad Kayą przejął jej ojciec, były bokser Władimir Kliczko, z którym Panettiere była związana przez lata. W rozmowie z CBS aktorka zdradziła, że córka mieszka z tatą na Ukrainie i zwraca się do niej "Britney" zamiast "mamo". Podkreślała, że decyzja o oddaniu opieki miała służyć przede wszystkim dobru dziecka.

Do tych trudnych wątków wracała również w wydanych w 2026 roku wspomnieniach "This Is Me: A Reckoning", w których pisała o dziecięcej sławie, macierzyństwie, zdrowiu psychicznym oraz śmierci brata Jansena Panettiere.

Zobacz także:

Hayden Panettiere wyznała, że już wcześniej stała ''u bram śmierci''
AFF/ABACA/Abaca/East News