Po dwóch tygodniach od momentu, w którym Joanna Jabłczyńska poinformowała media o tym, iż nie zagra Tosi w kolejnej części filmu "Nigdy w życiu", można stwierdzić, że wydarzyło się naprawdę wiele. Oprócz kolejnych oświadczeń, oskarżeń i publicznie prezentowanych szorstkich wymian zdań wydarzyło się również coś niezwykle dobrego. Po tym, jak aktorka otrzymała od Katarzyny Grocholi pismo przedsądowe nawołujące do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych i wpłaty na cel społeczny, Jabłczyńska opublikowała przeprosiny, przekazała pieniądze na Fundację Rak'n'Roll, a w dodatku uruchomiła publiczną zbiórkę, co przyniosło efekt przekraczający jej najśmielsze oczekiwania.

WIDEO

player placeholder

Joanna Jabłczyńska zamyka zbiórkę utworzoną w trakcie afery wokół "Nigdy w życiu"

Jednym ze skutków afery wokół "Nigdy w życiu" było utworzenie przez Joannę Jabłczyńską zbiórki pieniędzy dla fundacji Rak'n'Roll. Choć jej początkowy cel wynosił 50 tys. złotych, internauci błyskawicznie przebili tę kwotę. Aktorka zgodnie z zapowiedzią zamknęła zbiórkę w środę 9 września 2026 roku o godzinie 20:00, po czym odezwała się do fanów w formie nagrania.

Obstawiam, że część z Was czekała na spektakularne zakończenie tej zbiórki, bo co by nie mówić, ta zbiórka jest naprawdę spektakularna i bardzo każdemu z Was dziękuję za udział w niej

- zaczęła mówić Jabłczyńska.

W dalszych zdaniach przyznała, że odpowiedzialność związana z organizacją zbiórki, a także uczestniczenie w medialnej aferze związanej z "Nigdy w życiu", były dla niej wyczerpujące.

Zobacz także:

Choć szkoda było mi zamknąć tę zbiórkę, bo pewnie moglibyśmy uzbierać więcej na tak wspaniały cel, to po prostu najzwyczajniej w świecie, nie mam na to sił. Mam nadzieję, że jak odpocznę, to z tego wszystkiego zostanie tylko dobro. I mam nadzieję, że Wy też z całej tej sytuacji wyciągnęliście coś dobrego dla siebie.

W opisie Joanna Jabłczyńska przekazała też dokładną kwotę, jaką udało się zebrać dzięki zbiórce.

576 340,00 PLN (plus 5.000,00 PLN ode mnie). DZIĘKUJĘ 

- napisała aktorka.

Nie zabrakło też gorzkich słów nawiązujących do ostatnich dwóch tygodni, w trakcie których Joanna Jabłczyńska była centrum trudnej medialnej sytuacji wywołanej doborem obsady do powstającej nowej części "Nigdy w życiu".

Joanna Jabłczyńska podsumowała aferę wokół "Nigdy w życiu"

Joanna Jabłczyńska w tym samym nagraniu przyznała, że ostatni czas, w którym stale utrzymywała się w centrum uwagi mediów, nie był dla niej łatwy. Zaznaczyła jasno swoje wyczerpanie, a także fakt, że nie zgadza się ze wszystkimi wypowiedzianymi w przestrzeni publicznej słowami dotyczącymi całej sytuacji.

Bycie osobą powszechnie znaną wiąże się z tym, że jest się popularnym, ale jednak bycie na językach chyba wszystkich przez tyle dni jest po prostu trudne. Próba śledzenia tego, co o mnie powiedziano, jest cholernie wyczerpująca. Zdecydowanie nie ze wszystkim się zgadzam. Zdecydowanie wiele pozostaje niedopowiedzeń i kwestii, do których chciałabym się odnieść, ale spokojnie. Myślę, że najlepiej tę sytuację odnieść do przysłowia: co nagle, to po diable, a co długo, to zbrzydnie. Choć można by było powiedzieć jeszcze wiele. Mam nadzieję, że już wiele nie będę musiała mówić.

Aktorka po raz kolejny doceniła wsparcie, jakie otrzymała w trakcie trwania medialnego konfliktu, przyznając jednocześnie, że mimo to i tak sytuacja okazała się dla niej wyczerpująca. W ostatnich słowach poruszyła wyznaniem, w oparciu o zasłyszane zdanie. Nawiązała do wylewania łez.

Nie zaprzeczam, że otrzymałam od Was ogromne wsparcie, zupełnie przechodzące moje najśmielsze wyobrażenia, ale też wychodzę z całego tego doświadczenia cholernie poturbowana, pod wieloma względami. I najzwyczajniej w świecie potrzebuję odpoczynku. Wczoraj znalazłam zdanie, które idealnie oddaje mój stan. Że gdyby ktoś teraz mnie mocniej przytulił, to mogę zacząć płakać. I byłyby to łzy smutku pomieszane z łzami wzruszenia i szczęścia. Dziękuję

- zakończyła Joanna Jabłczyńska.

Zobacz także: