To miała być radosna zapowiedź powrotu jednej z najbardziej lubianych polskich komedii romantycznych. Zamiast tego wybuchła jedna z najbardziej zawiłych afer ostatnich miesięcy, w której padają oskarżenia o kłamstwo, groźby prawne i publiczne przeprosiny. W centrum sporu stoi rola dorosłej Tosi w filmie „A właśnie, że tak. Nigdy w życiu! 20 lat później", którą wbrew oczekiwaniom widzów nie zagra Joanna Jabłczyńska.
WIDEO…
Joanna Jabłczyńska ujawniła, że nie zagra Tosi w kontynuacji "Nigdy w życiu!"
Cała sprawa ruszyła podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN, gdzie Joanna Jabłczyńska po raz pierwszy publicznie potwierdziła, że nie wróci do roli córki Judyty. Aktorka nie kryła emocji i mówiła o poczuciu żalu oraz niesprawiedliwości.
Czuję żal, że nie mają odwagi, żeby to powiedzieć i chyba czekają na mnie - doczekali się, bo nie miałam wyjścia. Produkcja się ze mną kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego - mówiła rozgoryczona, dodając, że nie łączy jej z twórcami żadna umowa lojalnościowa w rozmowie z Kozaczkiem.
W rozmowie z Kozaczkiem aktorka zdradziła też, jak zareagowała Danuta Stenka, która ponownie wciela się w Judytę.
Nawet Danusi się inwektywy wymknęły. Zachowała się z ogromną kulturą, której się po niej spodziewałam - wyznała.
Później, w nagraniu opublikowanym na Instagramie, Jabłczyńska odsłoniła kulisy rozmów z twórcami. Twierdziła, że była realnie brana pod uwagę: miała scenariusz, spotkała się z reżyserem, wstępnie ustalono terminy zdjęć i poznała potencjalnego partnera ekranowego.
Następnie otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę. Ot tyle 0 napisała.
W jednym z komentarzy ujawniła również, że w kontynuacji "Nigdy w życiu!" nie zagra także Joanna Brodzik.
Anna Wichłacz i produkcja "Nigdy w życiu!" przedstawiła swoją wersję
Producentka Anna Wichłacz przedstawiła zupełnie inną narrację. W rozmowie z Pudelkiem potwierdziła, że do roli dorosłej Tosi odbył się casting, na który 10 czerwca zaproszono sześć aktorek - w tym Jabłczyńską.
To był wybór sześciu najlepszych do tej roli według nas, według reżysera i produkcji. Pani Jabłczyńska też była na tym castingu. Została wybrana inna aktorka. 17 czerwca pani Jabłczyńska została poinformowana, że ten wyścig przegrała - ujawniła Wichłacz, podkreślając, że zasady były takie same dla wszystkich.
Tego samego dnia potwierdzono, że nową Tosią zostanie Agnieszka Żulewska. Jabłczyńska zaprzeczyła tej wersji.
Nie dostałam zaproszenia na casting, tylko na spotkanie z reżyserem. Nie wiedziałam, że to casting - tłumaczyła.
Według niej spotkanie przedstawiono jako rozmowę i okazję do poznania partnera ekranowego, a innych aktorek na miejscu nie było. Pudelek dotarł do wiadomości wysłanej aktorce, w której faktycznie nie padło słowo „casting". Mowa była o „zdjęciach próbnych" i „spotkaniu i pracy z reżyserem".
Warto przypomnieć, że także reżyser kontynuacji "Nigdy w życiu!" zabrał głos po aferze.
Katarzyna Grochola zagroziła Joannie Jabłczyńskiej pozwem
30 sierpnia głos zabrała Katarzyna Grochola, autorka książkowego cyklu i współproducentka ekranizacji. W oświadczeniu zarzuciła Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących Agnieszki Żulewskiej i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych w obronie młodej aktorki.
Jabłczyńska odpowiedziała, że nigdy nie kwestionowała talentu ani charakteru Żulewskiej, której nie zna osobiście, ale uważa za znakomitą aktorkę. Podkreśliła, że przegrana w normalnym castingu byłaby dla niej powodem do uznania, a nie pretensji. Dzień później, 31 sierpnia, aktorka poinformowała, że oświadczenie Grocholi zniknęło z Instagrama.
Do sprawy odniosła się też Ilona Łepkowska, scenarzystka pierwszego „Nigdy w życiu!", która nie kryła zdziwienia.
Bardzo, bardzo przykre... Szczerze - kompletnie nie rozumiem tej decyzji - napisała na Facebooku, przypominając, że jako współproducentka filmu z 2004 roku miała wpływ na obsadzenie Jabłczyńskiej w roli Tosi.
Dorota Szelągowska zaatakowała Joannę Jabłczyńską. Później przeprosiła aktorkę
W obronie matki stanęła Dorota Szelągowska, której wypowiedź była wyjątkowo ostra.
Asia, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię w filmie. Tosia to jest moja historia - mówiła, zarzucając aktorce, że „niszczy" osobę, która literacko stworzyła postać.
W odpowiedzi Jabłczyńska opublikowała fragmenty prywatnej korespondencji z Grocholą. W wiadomości z 22 czerwca pisarka miała napisać: „Dziękuję Ci, Joasiu. Walczę teraz o Ciebie zresztą z reżyserem i Wichłaczową". Aktorka chciała w ten sposób pokazać, że jej przekonanie o możliwości udziału w filmie nie było wyłącznie jej własnym założeniem. Stanowczo zaprzeczyła też reżyserka castingu Klementyna Szymańska.
Nie użyłam takich słów w rozmowie z panią Joanną, bo jako reżyserka obsady nie jestem wtajemniczana, kto wykłada pieniądze na film - zapewniła, dodając, że wszystkie pomysły na zaproszenie aktorek, w tym Żulewskiej, wyszły od niej i nie były narzucane „z góry".
Zwrot nastąpił 3 września. Dorota Szelągowska usunęła krytyczne nagranie i przeprosiła aktorkę.
Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd - powiedziała.
Wokół córki Grocholi zebrały się czarne chmury. Gwiazda znalazła się w ogniu krytyki internautów, a jej wizerunek mocno ucierpiał. Przy okazji wyszło na jaw, że Dorota Szelągowska i Joanna Koroniewska już się nie przyjaźnią.
Agnieszka Żulewska znalazła się w centrum afery, której nie chciała. Zastąpi Jabłczyńską w nowym "Nigdy w życiu!"
W całym zamieszaniu najbardziej ucierpiała sama Agnieszka Żulewska, na którą - jak donoszą media - spadła fala hejtu. Aktorka zmieniła konto na Instagramie na prywatne, obawiając się komentarzy.
W miarę narastania emocji Jabłczyńska zwróciła się bezpośrednio do Żulewskiej i przeprosiła ją za publikowanie materiałów, które mogły zostać odebrane jako wymierzone w nową odtwórczynię Tosi. Zaapelowała też do obserwatorów, by nie kierowali hejtu w stronę aktorki i szanowali jej prywatność.
W dyskusję włączyły się kolejne osoby ze świata filmu i telewizji. Aleksandra Konieczna stanęła po stronie Jabłczyńskiej, a wsparcie dla niej wyrazili także Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz. Z kolei Joanna Brodzik, która również nie zagra w nowej odsłonie, zdecydowanie odcięła się od sporu.
Proszę się w tej sprawie zwrócić do producentów... Ja w tej sprawie nie mam nic do powiedzenia - powiedziała krótko na łamach Plejady.
Danuta Stenka i Artur Żmijewski wracają na plan nowego "Nigdy w życiu!"
Mimo medialnej burzy prace nad filmem trwają. Nowa produkcja to nie bezpośrednia kontynuacja obrazu z 2004 roku, lecz ekranizacja kolejnej książki z cyklu Katarzyny Grocholi. W obsadzie potwierdzono powrót Danuty Stenki jako Judyty oraz Artura Żmijewskiego w roli Adama. Na plan wkroczyła również Marta Lipińska.
Według doniesień medialnych premiera filmu planowana jest wstępnie na jesień 2027 roku, choć dokładna data nie została jeszcze oficjalnie ogłoszona.
Zobacz także:

















