To, kto zagra rolę Tosi w kontynujacji "Nigdy w życiu", stało się jednym z najgorętszych tematów ostatnich tygodni. Największe emocje wzbudził fakt, że w kultową już dziś postać nie wcieli się Joanna Jabłczyńska, którą widzowie kojarzą z pierwszej części filmu. Po zakończeniu medialnej wymiany zdań między aktorką, producentką filmu, Katarzyną Grocholą i jej córką Dorotą Szelągowską, głos zabrała Joanna Jabłczyńska. Tak podsumowała finał afery.
WIDEO…
Joanna Jabłczyńska zabrała głos po finale afery o "Nigdy w życiu"
W ostatnich tygodniach mediami zawładnął temat afery o rolę Tosi w nowym "Nigdy w życiu". Teraz, gdy zaangażowane w sytuację osoby przestały publikować kolejne wypowiedzi związane ze sprawą, o finał medialnego sporu została zapytana Joanna Jabłczyńska. W rozmowie z portalem Kozaczek początkowo od razu przypomniała, że efektem nieprzyjemnej dla niej sytuacji stała się przede wszystkim zbiórka pieniędzy dla Fundacji Rock'n'Roll, której osiągnięta kwota przebiła najśmielsze oczekiwania aktorki.
W moim przypadku ja marzyłam o tym, żeby zakończyć zbiórkę, chociaż była przepiękna i bardzo za nią dziękuję, bo przerosła kilkukrotnie moje oczekiwania. Byłam w Fundacji Rock'n'Roll, przekazałam pieniądze, zapytałam się, na co je wydadzą - zaczęła Jabłczyńska.
W tej samej wypowiedzi przyznała, że nikt nie spodziewał się tak dużej eskalacji całej sytuacji, przyznając, że tego typu medialne afery nie są dla niej komfortowe. Teraz ma nadzieję na wyciszenie sprawy, a także niedoświadczanie już podobnych w przyszłości.
Mam nadzieję, że to już będzie koniec i że nie będę musiała się wypowiadać, i że to po prostu się wyciszy, bo myślę, że nikt się nie spodziewał, że to do takich rozmiarów dojdzie. Ja też nie i przyznaję szczerze, że kompletnie do tego się nie nadaję i mam nadzieję, że już w czymś podobnym nigdy nie będę brała udziału - powiedziała dla Kozaczka.
W tej samej rozmowie poruszono też temat przeprosin od Katarzyny Grocholi. Co na to Jabłczyńska?
Joanna Jabłczyńska szczerze o przeprosinach od Katarzyny Grocholi
Zapytana przez dziennikarkę portalu Kozaczek o to, czy czeka na przysłowiowe "wyciągniecie ręki" przez Katarzynę Grocholę, Joanna Jabłczyńska odpowiedziała krótko:
Nie potrzebuję tego do szczęścia, że tak powiem.
Co więcej, zaznaczyła, że jej wypowiedzi medialne na temat "Nigdy w życiu" miały być jedynie odpowiedziami na informacje pojawiające się na jej temat w mediach w kontekście produkcji, niemającymi na celu stworzenia wrogich relacji z kimkolwiek.
Kurczę, ja w ogóle nie chciałam, tak jak mówię, iść w tę stronę. Nigdy nie chciałam z kogokolwiek zrobić swojego wroga. Odpowiadałam tylko na bezpośrednie wypowiedzi dotyczące mnie. Ja najbardziej chciałabym już być po prostu poza tym tematem - podsumowała Jabłczyńska.
Zobacz także:
- Dorota Szelągowska ma problemy po aferze ws. "Nigdy w życiu" i Jabłczyńskiej? TVN podjął już decyzję
- Joanna Jabłczyńska zamknęła zbiórkę z pokaźną kwotą. Gorzko podsumowała aferę wokół "Nigdy w życiu"


















