Głośna medialna wojna wokół kontynuacji kultowego hitu „Nigdy w życiu!" zmierza do zaskakującego finału. Po dniach ostrej wymiany zdań, publikowania prywatnych wiadomości i gróźb procesami Joanna Jabłczyńska zamieściła w mediach społecznościowych oficjalne oświadczenie, w którym przeprosiła Katarzynę Grocholę.

WIDEO

player placeholder

Joanna Jabłczyńska przeprasza Katarzynę Grocholę

Aktorka opublikowała komunikat utrzymany w pełnym prawniczym tonie, w którym przeprasza pisarkę i współproducentkę filmu za naruszenie dóbr osobistych. Jak przekazała sama zainteresowana, do gestu skłoniło ją przedsądowe wezwanie, które trafiło do niej od pełnomocnika Grocholi.

Przepraszam panią Annę Katarzynę Grocholę za naruszenie dóbr osobistych w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także tajemnicy korespondencji publikacjami w mediach społecznościowych dotyczącymi filmu "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu 20 lat później", które mogły poniżyć panią Annę Katarzynę Grocholę w opinii publicznej, narazić na utratę zaufania, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także za naruszenie tajemnicy korespondencji. Z wyrazami ubolewania Joanna Jabłczyńska - napisała aktorka.

Uwagę internautów przykuł krótki dopisek pod formułką. Aktorka dodała bowiem: „Materiał stworzony przy pomocy AI", co fani natychmiast odczytali jako prześmiewcze puszczenie oka do całej sytuacji.

Zobacz także:

W dołączonym nagraniu Jabłczyńska wyjaśniła kulisy swojej decyzji. Przyznała, że w treści wezwania znalazł się wniosek o opublikowanie przeprosin o konkretnej treści oraz o zapłatę 5 tysięcy złotych na fundację RAK & ROLL.

Aktorka zapowiedziała, że przeprosiny pozostaną na jej profilach na Instagramie i Facebooku przez 14 dni, a wpłatę na fundację potwierdzi publicznie. Dodała też, że wykorzystując zasięgi całej afery, założyła zbiórkę na portalu pomagam.pl. Na koniec poprosiła obserwujących, by w komentarzach nie publikować treści naruszających czyjekolwiek dobra osobiste, żartując, że nie chce już „przepraszać za przeprosiny".

Wezwania Wam nie pokażę, aby nie narazić się na kolejne kroki prawne, RODO i tak dalej. (...) Ale mam nadzieję, że wierzycie mi na słowo, iż w treści tego wezwania znajduje się wniosek o opublikowanie stosownych przeprosin o konkretnej treści oraz o zapłatę kwoty 5 tys. zł na fundację RAK & ROLL. Jak już wszyscy doskonale wiemy, nie spotkam się z panią Anną Katarzyną Grocholą na planie najnowszego filmu "Nigdy w życiu 20 lat później. Właśnie, że tak". Bardzo też bym chciała uniknąć spotkania na sali sądowej. Niezależnie od tego, kto by wygrał, takie postępowanie naraziłoby nas na niepotrzebny stres, koszty - powiedziała Jabłczyńska.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Jeszcze na koniec poproszę, aby w komentarzach do tej rolki jak i do umieszczonych przeprosin nie publikować komentarzy, które by mogły naruszać czyjekolwiek dobra osobiste. Ja już nie chcę przepraszać za przeprosiny. Dziękuję - dodała na koniec.

Kulisy konfliktu o rolę Tosi w „Nigdy w życiu!"

Medialna burza wybuchła, gdy pojawiła się informacja, że Jabłczyńska nie powtórzy roli Tosi w nowej odsłonie „Nigdy w życiu!", a dorosłą bohaterkę zagra Agnieszka Żulewska. Aktorka publicznie żaliła się, że czuje się oszukana i niesprawiedliwie potraktowana przez produkcję, sugerując, że decyzja obsadowa nie była wyłącznie artystyczna.

W odpowiedzi głos zabrała Katarzyna Grochola, zarzucając aktorce rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiadając kroki prawne. Jabłczyńska nie pozostała dłużna i opublikowała w sieci prywatną korespondencję SMS z pisarką, co wywołało kolejną falę emocji.

Dorota Szelągowska przeprasza po ostrych słowach

Do sporu włączyła się także córka pisarki, Dorota Szelągowska, która bez ogródek skrytykowała Jabłczyńską, nazywając ją między innymi „złym człowiekiem". W sieci natychmiast wybuchł pożar, a na projektantkę wnętrz spadła fala krytyki ze strony internautów stojących murem za aktorką. Szelągowska szybko zorientowała się, że przesadziła. Usunęła nagranie i opublikowała nowe wideo, w którym ze łzami w oczach przeprosiła Joannę.

„Aśka, bardzo Cię przepraszam, nie miałam prawa Cię obrażać", powiedziała. Jabłczyńska odniosła się później do tego gestu z uznaniem, choć bez jednoznacznego ogłoszenia pojednania. Pozostaje wierzyć, że po wycofaniu się Szelągowskiej i publikacji prawniczego oświadczenia z nutą sztucznej inteligencji telenowelowy dramat wokół „Nigdy w życiu!" powoli dobiega końca.

Zobacz także: