Wokół kontynuacji kultowej komedii "Nigdy w życiu!" wciąż huczy, a widzowie dopytują o losy dawnej obsady. Teraz jasne stanowisko zajęła Joanna Brodzik, która przed laty zagrała Ulę, przyjaciółkę Judyty. Aktorka nie owija w bawełnę i tłumaczy, dlaczego konsekwentnie odmawia powrotów do ról sprzed lat.

WIDEO

player placeholder

Joanna Brodzik wprost o powrotach do dawnych ról

Od kilku tygodni w polskim show-biznesie nie milkną echa prac nad filmem "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Zamieszanie zaczęło się od informacji, że w nowej odsłonie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej w roli Tosi, co przerodziło się w głośny spór z Katarzyną Grocholą i sporą medialną burzę. Widzowie szybko zaczęli pytać o pozostałe gwiazdy hitu z 2004 roku, w tym o Joannę Brodzik.

Aktorka już wcześniej ucięła spekulacje, potwierdzając, że nie pojawi się w nowej wersji. Tym razem, goszcząc w podcaście Polskiego Radia "Kultowe Polskie Komedie", opowiedziała szerzej o swoim podejściu do "odgrzewania" ról sprzed lat. Jak przyznała, tego typu propozycje wracają do niej regularnie, ale odpowiedź zawsze pozostaje ta sama.

Zobacz także:
Nigdy w życiu. Takie propozycje pojawiają się właściwie każdego roku, żeby do projektów, które są z moim udziałem w taki czy inny sposób, wrócić. Zrozumiałą i przyzwalającą była dla mnie idea, żeby Radek Figura mógł kontynuować uniwersum "Magdy M." w swoich książkach, bo to jest jego świat. Natomiast wszystkie próby wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, szczególnie że te rzeki są takie fajne i wspomnienie o nich ma wartość, dla mnie byłyby to totalnie ryzykowne przedsięwzięcia - przyznała aktorka.

Aktorka podkreśliła, że producenci regularnie pukają do jej drzwi z kolejnymi ofertami, a mimo to jej stanowisko się nie zmienia. Dla Brodzik ponowne sięganie po dawne role oznaczałoby ryzyko zepsucia czegoś, co dziś ma wartość przede wszystkim jako wspomnienie.

Warto przypomnieć, że Ilona Łepkowska wypowiedziała się dosadnie w sprawie kontynuacji "Nigdy w życiu!".

Joanna Brodzik nie wróci jako Ula w nowym filmie

Nieobecność aktorki w kontynuacji ma jednak jeszcze jeden wymiar. Według doniesień medialnych postać Uli w ogóle nie została wpisana do scenariusza nowego filmu, ponieważ twórcy skupili się na innym etapie życia bohaterów. Brak Uli nie jest więc wyłącznie efektem decyzji samej Brodzik, ale też kształtu fabuły.

Sam projekt zapowiada się jako duże wydarzenie. W roli Judyty ponownie ma pojawić się Danuta Stenka, a Adama zagra Artur Żmijewski. Rolę dorosłej Tosi, kojarzonej przez widzów z Joanną Jabłczyńską, ma przejąć Agnieszka Żulewska. Wstępnie premierę filmu planuje się na jesień 2027 roku. Na tle tych zmian obsadowych wyważony głos Joanny Brodzik brzmi jak jasna deklaracja: pewne historie lepiej zostawić takimi, jakie zapamiętali widzowie.

Zobacz także:

Joanna Brodzik wprost o powrocie do
Pawel Wodzynski/Dzien Dobry TVN/East News