Kontynuacja kultowego „Nigdy w życiu!” jest już nakręcona, a reżyser Greg Zgliński po tygodniach medialnej burzy wreszcie zabrał głos. Twórca potwierdził w rozmowie z „Faktem”, że ostatni klaps na planie padł w nocy z 2 na 3 września 2026 roku, a on sam nie zamierza komentować kontrowersji wokół obsady. Zamiast tego skupił się wyłącznie na efekcie ponad sześciotygodniowej pracy.
WIDEO…
Greg Zgliński kończy zdjęcia i broni kontynuacji „Nigdy w życiu!”. Nabrał wody w usta po pytaniu o aferę wokół Tosi
Po ponad sześciu tygodniach zdjęć produkcja kontynuacji „Nigdy w życiu!” dobiegła końca. W roli Judyty ponownie zobaczymy Danutę Stenkę, która wcielała się w tę postać w oryginalnym filmie z 2004 roku. Chodzi o ekranizację dalszych losów bohaterki, kojarzoną z tytułem „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”, opartą na prozie Katarzyny Grocholi.
Zapytany o falę emocji wokół produkcji, Zgliński nie chciał wchodzić w medialny spór. Reżyser ograniczył się do zwięzłej deklaracji na temat samego obrazu.
Zrobiliśmy piękny i wzruszający film - zapewnił, odcinając się od burzy, która towarzyszyła produkcji przez ostatnie tygodnie.
Twórca przyznał też, że nie zna jeszcze daty premiery.
Tego też nie wiem. Nie mam informacji, kiedy będzie premiera - powiedział.
Jeśli postprodukcja przebiegnie zgodnie z planem, film może trafić do kin najwcześniej wiosną 2027 roku.
Greg Zgliński tłumaczy zmiany po śmierci Jana Frycza
Jednym z najtrudniejszych momentów dla ekipy była śmierć Jana Frycza, który miał ponownie zagrać byłego męża Judyty, czyli Eksia. Aktor zmarł 15 sierpnia 2026 roku, jeszcze przed realizacją swoich scen, co zmusiło twórców do pilnych zmian w scenariuszu.
Absolutnie nie wyobrażaliśmy sobie, żeby ktoś zagrał Jana Frycza, po prostu zastąpił go jako postać. Tak naprawdę chodziło o niego, o jego obecność w tym filmie. To bardzo przykre, smutne, ale udało się wybrnąć scenariuszowo - przyznał reżyser. Dodał, że musiał w trybie pilnym przerobić scenariusz tak, by bohaterowie rozmawiali o Eksiu.
Zgliński nie ukrywał, że sytuacja była wyzwaniem dla całej ekipy.
To prawda, wymagało to dużego opanowania - podsumował.
Dorota Szelągowska zmienia ton w sporze o rolę Tosi
Medialna burza wybuchła, gdy okazało się, że dorosłej Tosi nie zagra Joanna Jabłczyńska, znana z tej roli z pierwszego filmu, lecz Agnieszka Żulewska. Aktorka i producenci przedstawiali odmienne wersje wydarzeń dotyczących kulis obsady, a spór szybko przeniósł się do mediów społecznościowych.
W obronie swojej matki, autorki powieści Katarzyny Grocholi, stanęła Dorota Szelągowska, która nie szczędziła Jabłczyńskiej gorzkich słów. Później projektantka zmieniła jednak ton i publicznie przyznała, że nie miała prawa obrażać aktorki, po czym przeprosiła. Część internautów doceniła ten gest, inni uznali, że wizerunkowe szkody dla filmu zostały już wyrządzone.
Zobacz także:
- Joanna Jabłczyńska zamierza pozwać Dorotę Szelągowską? Rozwiała wątpliwości
- Joanna Jabłczyńska komentuje przeprosiny Doroty Szelągowskiej. Wymowne słowa aktorki


















