Tak przywitali Maję Chwalińską na lotnisku po sukcesie w Roland Garros. Będzie afera?
Maja Chwalińska po wielkim sukcesie w Paryżu podczas Roland Garros wróciła do Polski, dolatując na lotnisko w Warszawie. Choć na miejscu powitały ją tłumy, nie wszystko poszło zgodnie z planem części kibiców. W sieci szybko pojawiły się dosadne komentarze o tym, jak potraktowano tenisistkę po powrocie do ojczyzny.

W poniedziałek 8 czerwca 2026 Maja Chwalińska wróciła do Warszawy po wicemistrzostwie Roland Garros. Samolot wylądował około 9:25, a w hali przylotów czekali kibice z planem uhonorowania tenisistki na polskiej ziemi i z nadzieją na dłuższe spotkanie z idolką. Sytuacja nabrała jednak nieco innej dynamiki, co szybko zostało skomentowane w mediach. Co tam się wydarzyło?
Maja Chwalińska doleciała do lotniska w Warszawie i wywołała burzę
Na lotnisku w Warszawie tuż po przylocie Mai Chwalińskiej do ojczyzny dało się wyczuć, że oczekiwania przybyłych fanów były ustawione wysoko. Kibice przyjechali zobaczyć na żywo zawodniczkę, która dopiero co wróciła z Paryża z jednym z najgłośniejszych wyników w polskim tenisie ostatnich tygodni. Takie wydarzenie zazwyczaj przebiega według nieoficjalnie przyjętego scenariusza. Zgromadzeni fani liczyli na klika zdań od tenisistki, serię autografów, wspólne zdjęcia, szybkie podziękowania. Jak zachowała się Chwalińska?
Tym razem wszystko potoczyło się inaczej. Według obecnych na miejscu fanów, zamiast poświęcenia dłuższej chwili dla kibiców, Maja miała rozdać kilka podpisów i szybko przejść do czekającego na nią pojazdu, którym była czarna furgonetka.
Całe zajście szybko stało się polem do medialnej dyskusji.
"Król kibiców" zabrał głos ws. zachowania Chwalińskiej na lotnisku
Największe poruszenie w mediach wywołała reakcja Andrzeja "Bobo" Bobowskiego, uznawanego za "króla kibiców", 86-letniego fana sportu znanego z obecności na powitaniach sportowców na lotnisku. Mężczyzna publicznie dał do zrozumienia, że liczył na prawdziwie "królewskie" przyjęcie, a zobaczył coś, co jego zdaniem wyglądało na nerwowe i zbyt gwałtowne wyprowadzenie zawodniczki z terenu lotniska.
Chciałem przyjść na królewskie przyjęcie, no ale to dzisiaj powariowali. Maję wsadzili, jakby w pakę, wsadzili do samochodu i ją wywieźli
W dalszych słowach wierny kibic podkreślił, że w swoim życiu był świadkiem wielu powitań sportowców, którzy reprezentowali kraj poza jego granicami, a mimo to sytuacja, w której centrum znalazła się Maja Chwalińska, wywołała w nim niemałe zdziwienie.
Widziałem różne tutaj przywitania, bo mieszkam niedaleko lotniska, to dość często jestem, no ale to co dzisiaj zrobili (...) no jak ja mówię, nie wiem, bo może do prezydenta ją wiozą
Szerokim echem odbiła się też odpowiedź Chwalińskiej na pytanie o Świątek. Mają ze sobą kontakt?
Zobacz także:
- W takich warunkach mieszka Maja Chwalińska. Będziecie w szoku
- Maja Chwalińska i Iga Świątek znają się od dziecka. Wiemy, co je łączyło
