Chwalińska usłyszała pytanie o Świątek. Przyznała to wprost
Maja Chwalińska w ciągu kilku dni stała się nową gwiazdą polskiego tenisa. Wszystko za sprawą swoich występów na wielkoszlemowym turnieju Roland Garros. 24-letnia tenisistka doszła aż do finału. Choć nie zdobyła tytułu, może mówić o wielkim sukcesie. W poniedziałek, podczas konferencji nagle padło pytanie o Igę Świątek.

Poniedziałek, 8 czerwca w Warszawie przyniósł Mai Chwalińskiej wyjątkowe powitanie. Po powrocie z Paryża pojawiła się na lotnisku im. Fryderyka Chopina, gdzie czekał na nią tłum kibiców. Kilka godzin później tenisistka usiadła na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, a wśród pytań szybko wrócił temat finału Roland Garros i relacji z Igą Świątek.
Maja Chwalińska zapytana o kontakt z Igą Świątek podczas turnieju
Wśród sportowych podsumowań padło to, na co wiele osób czekało. Czy w trakcie turnieju Chwalińska wymieniała się wiadomościami z Igą Świątek i czy dostała od niej wskazówki, które mogłyby wpłynąć na grę? Odpowiedź była krótka i bardzo konkretna. Chwalińska zaznaczyła, że nie miały kontaktu w takim wymiarze.
Pojawiły się natomiast gratulacje i miłe słowa od Świątek, przekazane w trakcie rywalizacji oraz po jej zakończeniu. I na tym temat wsparcia w czasie Roland Garros się zamknął. Bez ukrytych przekazów, bez sensacji, bez dopisywania historii.
Czy byłyście w kontakcie podczas turnieju? Czy jej rady miały przełożenie na twoją postawę na korcie
Nie
To znaczy w trakcie oraz po turnieju otrzymałam od Igi gratulacje i miłe słowa. To było wszystko
Warto przypomnieć, że relacja Mai Chwalińskiej i Igi Świątek rozpoczęła już wiele lat temu. Nie wszyscy fani wiedzieli, że tenisistki znają się od dziecka i razem trenowały. Przez długi czas łączyła je przyjaźń. Z czasem jednak musiały skupić się na swoich karierach.
Maja Chwalińska zagrała w finale Roland Garros
Choć zakończenie paryskiej przygody nie przyniosło tytułu, skala tego, co wydarzyło się po drodze, robi wrażenie. W sobotnim finale Roland Garros Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Wynik nie pozostawił wątpliwości, ale ten jeden mecz nie definiuje całego turnieju.
W Paryżu Chwalińska rozegrała łącznie dziesięć spotkań, a jej marsz do finału nie był serią wygodnych przepraw. Po drodze potrafiła przechylić szalę na swoją stronę w starciach z mocnymi nazwiskami, w tym z Qinwen Zheng i Dianą Sznajder. To właśnie ta konsekwencja i odporność sprawiły, że po powrocie do Polski atmosfera wokół niej była nie tylko sportowa, ale wręcz celebracyjna.
Po takim maratonie emocji naturalnie pojawia się pytanie o kolejne kroki. W przypadku Chwalińskiej odpowiedź jest spokojna i bardzo życiowa. Tenisistka przyznała, że nie wie jeszcze, kiedy wróci na kort, bo teraz czekają ją wakacje. W tym samym czasie Iga Świątek ma wrócić do rywalizacji w turnieju WTA 500 w Bad Homburgu.
Zobacz także:
- Iga Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej po finale Roland Garros. Jedno zdanie, a mówi wszystko
- Finał Roland Garros. Maja Chwalińska zabrała głos po przegranej w finale
