W takich warunkach mieszka Maja Chwalińska. Będziecie w szoku
Maja Chwalińska została narodową bohaterką po niezwykłym turnieju Roland Garros w Paryżu. Polka dotarła do finału French Open i choć ostatecznie nie sięgnęła po najwyższe trofeum, podbiła nasze serca. Do domu wróciła bogatsza nie tylko o doświadczenie, ale i astronomiczną kwotę. Wielu fanów nie wie, że wciąż żyje w zaledwie 25-metrowym mieszkaniu.

W Paryżu była bohaterką jednego z największych zaskoczeń sezonu, a kilka dni później wraca do rytmu, który zna najlepiej. Maja Chwalińska, 24-letnia polska tenisistka, po sensacyjnym dotarciu do finału French Open 2026 i porażce z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 znów jest w Bielsku-Białej - mieście, w którym mieszka i trenuje.
Maja Chwalińska zachwyciła w Paryżu
Droga Chwalińskiej do finału Roland Garros była jak seria kolejnych zwrotów akcji. Najpierw przebiła się przez eliminacje, a potem po raz pierwszy w karierze zameldowała się w drabince głównej French Open. W tegorocznej edycji dokonała też czegoś, co zapisano w historii turnieju: przeszła od kwalifikacji aż do meczu o tytuł.
W Paryżu eliminowała rywalki z różnych tenisowych światów i stylów gry: Qinwen Zheng, Elise Mertens, Marię Sakkari, Dianę Parry, Annę Kalinską i Dianę Sznajder. Ten wynik momentalnie wyniósł ją na zupełnie inny poziom rozpoznawalności - nie tylko wśród fanek i fanów tenisa. A jednak, gdy opadły emocje po finale, nie czekała na nią żadna pokazowa przeprowadzka do apartamentu marzeń.
Warto przypomnieć, że Maja Chwalińska po finale usłyszała pytanie o Igę Świątek. Tenisistka odpowiedziała wprost o ich relacji oraz kontakcie podczas sportowej imprezy.
Tak mieszka Maja Chwalińska. Fani nie mieli pojęcia
Mieszkanie Mai Chwalińskiej ma 25 m kw. i znajduje się w jednym z bloków w Bielsku-Białej. To wybór, który w czasach instagramowych wnętrz i głośnych metamorfoz po sukcesie potrafi zaskoczyć. Ale w tej historii kluczowy jest nie metraż, tylko logistyka.
Tenisistka mieszka blisko kortów klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie trenuje na co dzień - mowa o dystansie rzędu kilkuset metrów. Chwalińska niedawno zdała prawo jazdy, a na treningi docierała pieszo. W jej przypadku bliskość bazy treningowej to nie fanaberia, tylko realne ułatwienie codzienności. Gdy priorytetem jest forma i regularność, wygodny punkt startowy dnia staje się częścią planu sportowego.
Tylko na takie było ją stać, bo dotychczas w zawodowym tenisie zarobiła nieco ponad 800 tysięcy euro, a zdecydowaną większość tych pieniędzy pochłonęły przeloty i udział w kolejnych turniejach
Maja Chwalińska zarobiła fortunę na turnieju French Open
Za sam awans do finału French Open Chwalińska otrzymała 1,4 mln euro brutto, czyli blisko 6 mln zł. To moment, który diametralnie zmienia sytuację finansową zawodniczki — zwłaszcza jeśli pamiętać, że wcześniej w zawodowym tenisie miała zarobić nieco ponad 800 tys. euro, a większość tych pieniędzy pochłaniały koszty przelotów i udziału w kolejnych turniejach.
Co istotne, wraz z rekordową wypłatą nie pojawia się narracja o spełnianiu zachcianek i natychmiastowym życiu na bogato. Tenisistka jasno sygnalizuje, że chce rozsądnie podejść do tematu i w pierwszej kolejności inwestować w siebie oraz swój tenis - między innymi w sprzęt, konsultując decyzje z trenerem Maćkiem.
Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze - nie mam jeszcze nic szczególnego. Na pewno będę chciała jeszcze zainwestować w siebie i swój tenis. Podpytam trenera Maćka, jak mogę sobie pomóc, jakiś sprzęt może. Myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment
Zobacz także:
- Marta Nawrocka zwróciła się do Mai Chwalińskiej po French Open. Co napisała?
- Dawid Podsiadło spełnił obietnicę: cały Stadion Śląski zaśpiewał „Sto lat” dla Mai Chwalińskiej
