Kwestia braku angażu Joanny Jabłczyńskiej do kontynuacji "Nigdy w życiu!" wywołała prawdziwą burzę. W sieci zaognił się konflikt aktorki z Katarzyną Grocholą i Dorotą Szelągowską, a do dyskusji dołączają kolejne osoby związane z produkcją filmowych adaptacji powieści Grocholi. Obok wpisu Ilony Łepkowskiej, głos zabrał także producent "Ja wam pokażę!", Janusz Heathcliff Iwanowski. Nie szczędził słów krytyki oby stronom medialnego konfliktu. 

WIDEO

player placeholder

Producent "Ja wam pokażę!" surowo o Joannie Jabłczyńskiej. Zarzucił jej kłamstwo 

Janusz Heathcliff Iwanowski na swoim profilu na Instagramie opublikował nagranie, w którym skomentował medialny konflikt między Katarzyną Grocholą a Joanną Jabłczyńską. Jego zdaniem aktorka nie mówiła prawdy, twierdząc, że nie zdecydowała się na udział w "Ja wam pokażę!" ze względu na brak aktorów z obsady "Nigdy w życiu!". Według jego wersji Joanna nie była nawet brana pod uwagę jako kandydatka do roli. 

Pani Jabłczyńska, do pani się nikt nie zwracał, bo nam zależało na początku, żeby pozyskać Dankę Stenkę, Artura Żmijewskiego i Janka Frycza. To się nie udało. I nie jest pani wcale wierna byłej obsadzie - opowiadał.

Co ciekawe, Iwanowski zdaje się nie stawać po żadnej ze stron. Po gorzkich słowach skierowanych do Jabłczyńskiej nie szczędził krytyki także Katarzynie Grocholi. W nagraniu utrzymywał, że "Ja wam pokażę!" nie odniosło sukcesu nie ze względu na dobór aktorów, ale z winy samej pisarki. 

Zobacz także:

Producent "Ja wam pokażę!" uderza w Katarzynę Grocholę. Mówił o ujawnieniu dokumentów 

Nie jest tajemnicą, że "Ja wam pokażę!" to obraz, który nie był spektakularnym kinowym sukcesem. Zdaniem Janusza Heathcliffa Iwanowskiego przyczyną niepowodzenia miały być działania Katarzyny Grocholi. Co więcej, zapowiedział, że ma dokumenty potwierdzające swoją wersję wydarzeń. 

Film "Ja wam pokażę" się nie udał, ale nie z winy aktorów, tylko z winy samej Katarzyny Grocholi. Nikt o tym nie wie, a ja mam na to dokumenty. Wszystko wytłumaczę i zrozumiecie, skąd jest ten cały ambaras. Zawsze jak przychodzi ta kobieta, to jest kupa smrodu. Tylko teraz ten smród i to szambo wybiły na zewnątrz, a kiedyś to było tylko wśród nas - mówił. 

Iwanowski ujawnił także swoją wersję wydarzeń z udziałem producenta Tadeusza Lampki i odpowiedzialnej za reprezentowanie aktorów Lucyny Kobierzyckiej. 

Jak już się dogadałem, co do obsady, (Lampka) zadzwonił do Lucyny Kobierzyckiej (...) i powiedział: "Jeżeli którykolwiek z twoich aktorów, na przykład Artur Żmijewski, nawet Małgorzata Foremniak, która nie miała nic wspólnego z "Nigdy w życiu", zagrają w "Ja wam pokażę", (...) to pozbawię aktorki i aktorów z twojej agencji możliwości pracy w telewizji publicznej - przytaczał rzekomą wypowiedź producenta. 

Jak widać, nic nie zapowiada, aby afera z filmowymi adaptacjami dzieł Katarzyny Grocholi szybko ucichła. 

ZOBACZ TAKŻE: