ONS

Kilka miesięcy temu Magdalena Schejbal ogłosiła, że odchodzi z serialu "Szpilki na Giewoncie". Decyzja aktorki wywołała wiele kontrowersji, a sama Nina Terentiew uznała wówczas,  że Schejbal jest po prostu kapryśna (zobacz: Terentiew o Schejbal: Jest kapryśna!). Słowa wiceprezes stacji Polsat nie spodobały się artystce, która na łamach magazynu "Flesz" skrytykowała zachowanie producentów serialu za to, jak ją traktowali (zobacz: Schejbal OSTRO o pracy na planie: Bałam się, byłam wymordowana). Magdalena Schejbal przyznała wówczas, że pomimo ciąży musiała pracować dwanaście godzin dziennie, za co do tej pory nie dostała wynagrodzenia.

Słowa rozżalonej aktorki wywołały ogromne oburzenie wśród producentów "Szpilek na Giewoncie", którzy również postanowili wydać specjalne oświadczenie w którym bronią się przed atakiem Schejbal.


- Oskarżenia są nieprawdziwe i widzimy konieczność podjęcia odpowiednich kroków prawnych. Zrobiliśmy wszystko, by zapewnić Pani Schejbal wszelkie udogodnienia na planie, mając na uwadze zdrowie jej oraz jej dziecka. W pełni dopasowaliśmy pracę do wszystkich zaleceń lekarza. Plan zdjęciowy został przeniesiony z Warszawy do Zakopanego, tak aby nie musiała ona zmieniać miejsca pobytu, a długość jej pracy na planie zmniejszono do maksymalnie sześciu godzin dziennie. Ponadto zatrudniono dublerkę, a scenariusz był na bieżąco modyfikowany, uwzględniając stan aktorki. Z uwagi na te wszystkie zmiany produkcja poniosła koszty- czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez magazyn "Flesz".

Wygląda więc na to, że sprawa dotycząca Magdaleny Schejbal już wkrótce może znaleźć swój finał w sądzie. Być może wtedy dowiemy się, jak rzeczywiście wyglądała praca na planie serialu.
 

Więcej na temat Magdalena Schejbal