Agnieszka i Wojtek ze "ŚOPW" wzruszyli się na wizji. Trudno się dziwić
Agnieszka i Wojciech ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" w pięknych słowach podsumowali swój udział w programie. Minęło już siedem lat, odkąd wzięli ślub przed kamerami. Dziś postanowili zwrócić się do wyjątkowych osób. Ich słowa wzruszyły nie tylko ich, ale również widzów ich kanału.

Dziś Agnieszka Łyczkowska-Janik i Wojciech Janik ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" tworzą szczęśliwą rodzinę. Są nie tylko małżeństwem ale również dumnymi rodzicami małej Tosi. Doskonale jednak pamiętają swoje początki i to, od czego to wszystko się zaczęło. Ich słowa wzruszają.
Agnieszka i Wojtek o "ŚOPW" po 7 latach
Była zima 2019 roku, kiedy Agnieszka i Wojciech wzięli ślub. Poznali się w 4. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Zrobili wszystko by eksperyment im się udał. Dziś są jedną z najpopularniejszych par, którym udało się po programie. Agnieszka i Wojtek ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" spełnili wiele wspólnych marzeń: doczekali się wymarzonej córeczki Antosi, wzięli drugi ślub, kupili dom oraz podróżują po świecie. Nie zapominają jednak o swoich początkach:
Piękne przeżycie, niezapomniane nam się trafiło. Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam wziąć udział w tym programie, w tym projekcie i że nam wyszło. Bardzo dobrze wspominam ten program, jakbym miała cofnąć czas, zrobiłabym to samo. Jestem wdzięczna losowi, że oni nas połączyli, że nam się udało, że jest tak fajnie.
Wojciech ze "ŚOPW" wspomina ukochaną mamę
To mama Wojtka ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" była tą osobą, którą zachęciła go do wysłania zgłoszenia do programu. W 2025 roku Janikowie przeżyli smutne chwile, ponieważ mama Wojtka ze "ŚOPW" zmarła po wyczerpującej walce z chorobą nowotworową.
To własnie mama była "zapalnikiem" do tego, by Wojtek odnalazł swoje szczęście. Od początku traktowała Agnieszkę jak córkę i służyła jej dobrą radą. Nigdy nie stawała między małżonkami, a w chwilach kryzysu, pomagała im go rozwiązać. Po tym, jak Agnieszka i Wojtek zakończyli serię filmów, w których komentują swój udział w show, Wojciech wspomniał o mamie:
Muszę się zwrócić do mamy, chociaż już nie ma jej z nami niestety po siedmiu latach. 7 lat cię znała i to muszę jej powiedzieć, że dziękuję jej, że wieczorami w którymś tam dniu, w tygodniu dzwoniła do mnie i mówiła: ''Włącz se Ślub od pierwszego wejrzenia'' trzecią edycję, zobacz, zobacz co tam się dzieje''. I pamiętam, że ja na Polsacie coś oglądałem wtedy, tak skakałem, więc ten moment strasznie mi jakoś utkwił w głowie jej telefonem, więc od tego wszystko się zaczęło. Więc dziękuję ci mamo, że mnie namówiłaś, chociaż i tak nie wiedziałaś później, że wysłałem podanie do tego programu, ale byłaś na pewno zapalnikiem.
Dalej kontynuował:
Jestem też wdzięczny, no bo dzięki temu programowi mamy, co mamy. Mam córeczkę, mam moją księżniczkę, którą kocham na życie i mam ją z tobą, więc więc to jest najcudowniejsze, co nas w życiu spotkało. I nerwami, i kłótniami, i śmiechem, i radością przechodzimy przez to życie i dochodzimy do tego, co mamy. Spełniamy po kolei swoje marzenia, marzenie domu i marzenie samochodu. Te mniejsze marzenia i te większe. Byliśmy w Stanach, zwiedzamy Europę, więc to jest coś pięknego, żeby mieć taką osobę koło siebie, tę taką duszę bratnią. Mamy ciężkie charaktery, nie pokazujemy tego wszystkiego, wiadomo, ani na Instagramie, ani na YouTubie, ale często o tym mówimy, nie koloryzujemy naszego życia, więc się kłócimy i się nie odzywamy i się uśmiechamy, się godzimy.
Agnieszka dodała:
Ale nasze kłótnie trwają chwilę, my się parę godzin możemy nie odzywać. Pół dnia to było chyba najdłużej, jak się nie odzywaliśmy. I zaraz jest rozmowa i jest okej, są przeprosiny albo wypracowujemy kompromis.
"ŚOPW": Agnieszka i Wojtek dziękują Mosakowi i Chorzewskiej
Wojciech Janik ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" dziękował nie tylko mamie, ale również Magdalenie Chorzewskiej, psycholożce, którą nazywa "matką chrzestną" swojego związku:
Chciałbym, nie wiem czy nas ogląda, czy to dotrze do niej, podziękować z mojej strony przede wszystkim Magdzie Chorzewskiej, która była bardzo wielkim dla mnie wsparciem przez pierwsze pół roku naszego małżeństwa. Odbierała ode mnie telefony, oddzwaniała. Cały czas to pamiętam. I pamiętam, że rozmawiała, rozmawiała jeszcze raz rozmawiała ze mną na temat naszego małżeństwa, na temat mojego życia, a później właśnie naszego życia, które się zmieniło o 180 stopni. Taką matką chrzestną właśnie jest Magdalena Chorzewska z mojej strony, a zapalnikiem jest moja mama.
Kontynuował:
Więc tym dwóm kobietom chciałbym podziękować i przede wszystkim tobie (Agnieszko - przyp. red.) podziękować właśnie za za to piękne życie i programowi, że byliśmy w tym programie i że ten program złączył nas i abstrahując od tego, czy jego motyw się trochę już zmienia niestety na przestrzeni lat czy nie. Więc z naszego punktu widzenia był to superowy program. Czwarta edycja połączyła nas, więc dziękujemy produkcji, dziękujemy temu programowi naprawdę za za to, co stworzyła i co widać tutaj.
Z kolei Agnieszka Łyczakowska-Janik wspomniała o Piotrze Mosaku:
On był takim moim wsparciem, Kiedy się zakończył eksperyment, to on był taką osobą, do której mogłam zadzwonić i też się z nim podzielić jakimiś swoimi rozterkami albo wątpliwościami i to on ze mną też przegadał nie jedną rozmowę przez telefon, więc za to ja jemu dziękuję, bo ja u niego odnalazłam takie wsparcie.
Zobacz także:
- Żona Adriana z „ŚOPW” przekazała poruszającą wiadomość. „Nigdy nie będzie tak jak dawniej”
- Oliwia ze "ŚOPW" zdradza prawdę o relacjach po rozstaniu z Łukaszem. Wyznanie po 6 latach
