Spór o testament Tomasza Komendy wzbudza coraz większe kontrowersje. Ponad dwa lata po śmierci niesłusznie skazanego na 25 lat więzienia i uniewinnionego w 2018 roku Komendy, wciąż badana jest ostatnia wola zmarłego. Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu właśnie wpłynęły dwie kluczowe opinie biegłych. Kto odziedziczy jego majątek wart niemal 13 milionów?
WIDEO…
Problemy wokół testamentu Tomasza Komendy. Kluczowe opinie trafiły do sądu
Historia Tomasza Komendy na długo nie schodziła z ust Polaków.W 2004 roku mężczyzna został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zbrodnię, której nie popełnił. Komenda spędził w zakładzie karnym łącznie 18 lat, a w 2018 roku został uniewinniony. Trzy lata po tym przełomowym rozstrzygnięciu przyznano mu niemal 13 mln złotych zadośćuczynienia. W tym czasie zaręczył się z Anną Walter, a w 2020 r. na świat przyszedł ich syn Filip. Niestety, zaledwie sześć lat po opuszczeniu więzienia Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 r. po walce z nowotworem.
Niedługo po jego śmierci rozpoczęło się postępowanie spadkowe. Wniosek wpłynął do sądu zaledwie 10 dni po pogrzebie, a pierwsza rozprawa odbyła się w październiku 2024 r., jednak do tej pory sąd nie wydał decyzji w tej sprawie. Jak informuje "Fakt" cały majątek Tomasz Komenda zapisał w testamencie swojemu bratu Gerardowi. To właśnie on informował o ostatnich chwilach Tomasza Komendy, a wcześniej opiekował się bratem.
Tomasz wszystko zapisał swojemu bratu Gerardowi. Jego małoletni syn Filip otrzyma zachowek w wysokości dwóch trzecich wartości udziału spadkowego-
- w połowie lutego 2026 r. zdradziła ''Faktowi'' osoba z otoczenia Tomasza Komendy.
Jak informuje teraz "Fakt", do Sądu Okręgowego we Wrocławiu właśnie trafiły dwie fundamentalne ekspertyzy dotyczące ostatniej woli Tomasza Komendy.
W odpowiedzi uprzejmie informujemy, że we wskazanej sprawie wpłynęły opinie. Na dzień dzisiejszy nie ma wyznaczonego terminu rozprawy
- przekazało "Faktowi" Biuro Prasowe wrocławskiego sądu.
Testament Tomasza Komendy pod lupą sądu. Na jaw wyszły nowe fakty
Wrocławski sąd ma już na biurku ekspertyzy, które w tej sprawie ważą najwięcej: grafolog ocenił podpis i sam dokument, a lekarz psychiatra zbadał, czy Tomasz Komenda w chwili sporządzenia testamentu był w stanie podejmować świadome, samodzielne decyzje. To właśnie te elementy mają odpowiedzieć na pytania, które od miesięcy podgrzewają emocje wokół spadku.
Na tym etapie ważne jest jedno: mimo wpływu opinii biegłych termin kolejnej rozprawy nie został wyznaczony. A to oznacza dalsze zawieszenie dla wszystkich stron postępowania i ciągłe czekanie na to, co sąd zrobi z nowymi dokumentami.
W tle są ogromne pieniądze i bardzo konkretna historia. Tomasz Komenda zmarł w lutym 2024 r., mając 47 lat. Kilka lat wcześniej dostał od Skarbu Państwa blisko 13 mln złotych zadośćuczynienia za 18 lat niesłusznie spędzonych w więzieniu. To właśnie ta kwota stała się osią sporu.
Małoletni syn Tomasza Komendy, Filip, nawet przy testamencie nie znika z tej układanki. W grę wchodzi zachowek, czyli roszczenie, które ma chronić najbliższych pominiętych w dziedziczeniu. W przypadku osoby nieletniej wskazywana jest wysokość dwóch trzecich wartości udziału, który przysługiwałby dziecku przy dziedziczeniu ustawowym. Swoje stanowisko w sprawie przedstawiała też Anna Walter, była partnerka Komendy i matka Filipa. W ubiegłym roku była partnerka Tomasza Komendy w rozmowie z "Faktem" wyznała:
Tomek tak pomyślał o wszystkim, żebym w przyszłości mogła wykorzystać środki na potrzeby Filipa.
Jak podkreślała, spośród rodzeństwa zmarłego Tomasza Komendy jedynie Gerard utrzymuje kontakt z chłopcem.
Zobacz także:
- Tak brzmiały ostatnie słowa Tomasza Komendy. Wyrażają wszystko
- Tak wyglądało ostatnie pożegnanie Tomasz Komendy. Ten szczegół porusza do łez


















