Andrzej Morozowski zmarł po heroicznej walce z chorobą nowotworową. Dziś w Warszawie odbyła się pierwsza część ostatniego pożegnania dziennikarza. 

WIDEO

player placeholder

Wierzył w to, co robimy, wierzył, że dziennikarstwo ma sens. Ma sens tylko wredy, gdy jest uczciwe i po coś. (...) Zależało mu na Polsce do ostatniego programu. Może w chorobie zależało mu jeszcze bardziej - we wzruszających słowach wspominała go wicenaczelna TVN 24.

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Brygida Grysiak żegna dziennikarza

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego odbył się 14 sierpnia. Podzielono go na dwie części. Pierwsza oficjalna odbyła się na Powązkach w Warszawie. 

Podczas ostatniego pożegnania głos zabrała Brygida Grysiak, wice naczelna redaktorka TVN 24, która współpracowała z Andrzejem Morozowskim ponad dwie dekady. Tak pożegnała dziennikarza: 

Zobacz także:

Dziennikarstwo musi mieć duszę. Tak mówił Andrzej. I te jego słowa już ze mną zostaną, jak błysk w jego oczach, kiedy w chorobie już bardzo słaby prowadził swój ukochany program "Tak jest". W tej słabości była jakaś przepotężna siła. Walka o każde wydanie i każdą rozmowę. Ostatnio patrzyliśmy, jak wygląda prawdziwa miłość do dziennikarstwa i do życia. 

Brygida Grysiak ujawniła również, treść jednej ze swoich ostatnich rozmów z Andrzejem Morozowskim: 

Wierzył w to, co robimy, wierzył, że dziennikarstwo ma sens. Ma sens tylko wtedy, gdy jest uczciwe i po coś. (...) Zależało mu na Polsce do ostatniego programu. Może w chorobie zależało mu jeszcze bardziej. Nie dlatego, że czuł, że ma coraz mniej czasu, ale dlatego, że jak mi mówił, profesjonalne, odpowiedzialne dziennikarstwo oparte na wartościach (...) jest dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Dziś prawda jest pod presją - tak mówił - człowiek jest pod presją wszech panoszącej się dezinformacji, propagandy i algorytmów. Andrzej szczerze się tym martwił i o tym była jedna z naszych ostatnich rozmów. 

Następnie dodała: "Andrzeju. To obiecać mogę Ci na pewno: dziennikarstwa, w które wierzyliśmy i wierzyliśmy razem z Tobą, nie poddamy bez walki".

Ostatni telefon od Andrzeja Morozowskiego

Szefowa TVN 24 wspominała również: 

Kiedy w kwietniu ruszaliśmy w naszą urodzinową trasę "Jesteśmy stąd", bardzo mieliśmy nadzieję, że Andrzej do nas dołączy. Umawialiśmy się nawet do Mińska, skąd pochodzi Tomek. Wiedzieliśmy, że to może się nie udać. I się nie udało. Jednocześnie na tej trasie nie było jednego miejsca, gdzie widzowie nie pytaliby o Andrzeja, nie mówili, że go brakuje i że czekają na jego powrót. Wszyscy czekaliśmy. 

Na koniec wspomniała o treści ostatniego telefonu, jaki odebrała od Andrzeja Morozowskiego, ostatniego tuż przed jego śmiercią: 

Pamiętam ten dzień, kiedy było już bardzo źle. Prowadziłam redakcyjne kolegium i nagle na moim telefonie wyświetlił się Morozu. Bałam się, że dzwoni Agata, a to był on... Z pytaniem, jak się masz Brydziu? Co tam w redakcji? Jak dzieci? W chorobie i w tych 25 latach lubił nas zaskakiwać. (...) Był dobry, mądry, zabawny, niezależny, przekorny i inspirujący. To nie prawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. To jest po prostu nieprawda. Są tacy ludzie i takim człowiekiem na pewno jest Andrzej. Andrzeju, Morozo, przyjacielu nasz. Jesteś i zawsze będziesz z nami. Dziękujemy Ci za wszystko. 

Zobacz także: 

Na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego odczytano list od jego żony. Trudno powstrzymać łzy
Wojciech Olkusnik/East News