Maja Chwalińska szybko zyskała popularność nie tylko w Polsce, lecz także na arenie międzynarodowej jako odkrycie 2026 roku. Polka stała się bohaterką narodową po francuskim turnieju Rolland Garros, nie tylko wygrywając kolejne sety, lecz także awansując w rankingu WTA aż o 93 pozycje. Tym razem polska rakieta pokazała swoje umiejętności podczas rozgrywek na Wimbledonie. 29 czerwca 2026 roku stanęła na korcie z Mananchayą Sawangkaew. Kiedy część kibiców była przekonana o wygranej Polki, wydarzyło się coś, czego nie spodziewał się nikt.
WIDEO…
Maja Chwalińska upadła podczas meczu na Wimbledonie
Maja Chwalińska 29 czerwca 2026 roku na korcie nr 12 w Londynie rozpoczęła spotkanie pewnie i dynamicznie. Jeszcze niedawno Chwalińska świętowała kolejny powód do radości, zgarniając dziką kartę na Wimbledon, a już teraz fani tenisa mogli podziwiać ją podczas rozgrywek. Polska rakieta pierwszego seta zamknęła wynikiem 6:2, wysyłając jasny sygnał, że w rywalizacji z Mananchayą Sawangkaew to ona nadaje tempo.
W drugiej partii scenariusz też układał się po jej myśli. Chwalińska prowadziła 5:2 i była dosłownie o jeden wygrany punkt od awansu. To właśnie w tym kluczowym fragmencie doszło do niefortunnego poślizgnięcia i niebezpiecznego upadku. W jednej chwili sportowe emocje nabrały przede wszystkim niepewności względem tego, czy Polka wróci na kort.
Maja Chwalińska potrzebowała wsparcia medycznego podczas Wimbledonu
Po upadku Chwalińska sygnalizowała problem z prawą kostką i potrzebowała wsparcia medycznego. Na korcie pojawiła się pomoc, a na staw skokowy założono opatrunek. W takich momentach nie liczą się już tylko punkty, ale też to, jak zawodniczka poradzi sobie z dyskomfortem i czy będzie w stanie normalnie się poruszać.
Gra została wznowiona. Zamiast spokojnego domknięcia meczu, gra zaczęła przypominać walkę. Chwalińska zaczęła tracić kolejne gemy, a Mananchaya Sawangkaew, która do turnieju głównego przebiła się przez kwalifikacje, wykorzystała szansę, by wrócić do gry.
Końcówka drugiego seta nie sprzyjała Polce. Sawangkaew doprowadziła do wyrównania w setach, wygrywając drugą partię 7:5. Po zakończeniu tej części rozgrywki Chwalińska zeszła na dłuższą przerwę do szatni.
Tak Maja Chwalińska zakończyła mecz z Mananchayą Sawangkaew
Trzeci set zaczął się obiecująco. Wygrane podanie i szybkie przełamanie dały prowadzenie 2:0. To był sygnał, że Chwalińska nie zamierza oddać meczu bez walki, nawet jeśli warunki były trudne. Chwilę później Sawangkaew przełamała jednak serwis Polki, a przy stanie 1:2 Chwalińska poprosiła o kolejną przerwę medyczną. Tym razem zajęto się również mięśniami nóg. Od tego momentu inicjatywa należała już do Tajki, która wygrała pięć kolejnych gemów i zamknęła spotkanie.
Dla Chwalińskiej to gorzkie zakończenie londyńskiej przygody, zwłaszcza że był to jej pierwszy mecz od finału Rolanda Garrosa 2026. Po świetnym Paryżu awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA, dostała dziką kartę na Wimbledon i została rozstawiona z numerem 20. Tym mocniej boli świadomość, jak blisko było spokojnego awansu.
Zobacz także:
- Maryla Rodowicz zaliczyła wpadkę na „Lato z Radiem i Telewizją Polską”. Nie do wiary, jak nazwała Maję Chwalińską
- Maja Chwalińska zaskoczyła zdjęciem w białej sukience. Tak wypoczywa po sukcesie


















