Powrót do Wielkiej Brytanii miał być dla księcia Harry'ego i Meghan Markle początkiem nowego, spokojniejszego etapu. Tymczasem zbliżające się święta Bożego Narodzenia stały się, według doniesień zagranicznych mediów, źródłem pierwszych poważnych napięć między małżonkami. Jak podaje magazyn "Heat", para "nie nadaje na tych samych falach", gdy w grę wchodzą plany na koniec roku. 

WIDEO…

player placeholder

Harry i Meghan spierają się o święta w Wielkiej Brytanii

Sussexowie przeprowadzili się z kalifornijskiego Montecito do Wielkiej Brytanii pod koniec sierpnia 2026 roku, zabierając ze sobą dzieci, Archiego i Lilibet. Media opisywały ten krok jako przeprowadzkę prywatną, a nie powrót do obowiązków królewskich, a rodzina zamieszkała w rezydencji poza Londynem, prawdopodobnie w okolicach Cotswolds. Co istotne, para zachowała swoją posiadłość w Montecito, która nadal ma być utrzymywana, zamiast trafić na sprzedaż.

Jak jednak donosi "Heat", obecność dzieci w brytyjskiej szkole pokrzyżowała dotychczasowy, swobodny tryb życia polegający na ciągłym krążeniu między kontynentami. To właśnie wokół świątecznych planów miało dojść do nieporozumień.

Zobacz także:

Z dziećmi w szkole nie mogą już w kółko latać między Kalifornią a Wielką Brytanią, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Czekają ich trudne decyzje, ponieważ w tej kluczowej sprawie zupełnie nie nadają na tych samych falach - czytamy.

Zgodnie z doniesieniami książę Harry jest zdeterminowany, by spędzić Boże Narodzenie na Wyspach, które od lat uważa za wyjątkowy okres w roku. Meghan z kolei ma coraz mocniej odczuwać tęsknotę za Stanami Zjednoczonymi, swoim dotychczasowym rytmem dnia, przyjaciółmi oraz mamą, Dorią Ragland.

Meghan bardzo tęskni za mamą. Rozmawia z Dorią codziennie, często po kilka razy, ale to nie to samo, co spędzanie z nią każdego weekendu - donosi "Heat". 

Przypomnijmy, że od początku przeprowadzki do Wielkiej Brytanii Harry i Meghan mierzą się też z problemami w szkole ich dzieci. 

Meghan Markle nie chce wyczekiwać zaproszenia od Windsorów

Drugim powodem oporu Meghan przed świętami na Wyspach ma być wciąż chłodna atmosfera wokół rodziny królewskiej. Była aktorka nie ma ochoty na wymuszone, kurtuazyjne rozmowy z Windsorami ani na frustrujące wyczekiwanie na oficjalne zaproszenie do Sandringham. Warto podkreślić, że już w sierpniu pojawiały się informacje, iż udział Sussexów w królewskim Bożym Narodzeniu wcale nie jest przesądzony.

Meghan nie potrafi wymyślić nic gorszego niż kręcenie się i liczenie, że rodzina królewska może ich gdzieś wcisnąć na Boże Narodzenie - informował portal Closer Online.

Trzeba jednak zaznaczyć, że cała historia opiera się na nieoficjalnych doniesieniach. Nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia ze strony pałacu ani samej pary co do planów na święta, listy gości czy rzekomego sporu, a przedstawiciele Sussexów nie odnieśli się do tych rewelacji. 

ZOBACZ TAKŻE: