Wystarczyła jedna kampania reklamowa, by w show-biznesie zrobiło się naprawdę głośno. 18 lipca 2026 r. uwagę internautów przykuł instagramowy wpis Katarzyny Bosackiej, skierowany bezpośrednio do Justyny Steczkowskiej. Poszło o współpracę wokalistki z producentem popularnego napoju gazowanego w wersji pełnocukrowej.
WIDEO…
Katarzyna Bosacka uderzyła w Justynę Steczkowską. Wszystko przez reklamę napoju
Bosacka zaczęła od ciepłych słów pod adresem Steczkowskiej i przypomniała jej wcześniejsze wypowiedzi o zdrowym stylu życia. Dopiero potem przeszła do sedna. Nie kryła zdziwienia, że artystka, kojarzona z dyscypliną, regularnym ruchem i ograniczaniem cukru oraz węglowodanów, została twarzą pełnocukrowej wersji napoju.
Jusia, matko jedyna kulinarna, co się stało? Pięknie wyglądasz, pięknie śpiewasz i zawsze pięknie mówiłaś — a mądrego warto posłuchać: "Nie jem śmieci", "Ograniczam cukier i węglowodany", "Bardzo dokładnie czytam, co jem, w jakim czasie i po co"
- przekazała dziennikarka.
Ton wpisu był wyraźnie ironiczny. Bosacka zasugerowała, że przy takiej współpracy ktoś mógł nie zajrzeć w skład i nie doczytać szczegółów. Najmocniej wybrzmiało jednak konkretne porównanie: zwróciła uwagę na zawartość cukru, wskazując wartość „21 łyżeczek cukru w litrze”. Do tego dorzuciła kąśliwe nawiązanie do tego, jak taki napój ma się do nawyków osoby, która publicznie budowała wizerunek świadomego dbania o zdrowie.
Matko, pewnie się nie zorientowałaś, okularów nie założyłaś, co normalne w naszym wieku! A może skrzydła Ci podcięli, sznurami związali tymi, co to na nich latasz nad sceną? No i co teraz? Jak te 21 łyżeczek cukru w litrze wpłynie na Twoje boskie biodra?
- stwierdziła Bosacka.
Katarzyna Bosacka zarzuciła Justynie Steczkowskiej hipokryzję. Wokalistka wcześniej mówiła o zdrowym stylu
Właśnie ta kontrastowość rozpaliła dyskusję. Steczkowska od lat uchodzi za jedną z najbardziej konsekwentnych gwiazd, jeśli chodzi o styl życia: regularna aktywność, dbałość o formę i deklarowane ograniczanie cukru to elementy, które często przewijały się w przekazie wokalistki. Dlatego decyzja o udziale w kampanii napoju gazowanego, postrzeganego jako bardzo kaloryczny, dla części odbiorców okazała się trudna do pogodzenia.
W tle pojawiło się pytanie, które wraca przy podobnych współpracach jak bumerang: czy celebrytka, podpisując kontrakt reklamowy, „ręczy” za produkt, czy tylko wykonuje usługę marketingową. To nie jest spór o gust, tylko o wiarygodność. Zwłaszcza gdy promuje się coś, co wielu osobom jednoznacznie nie kojarzy się z codzienną troską o dietę.
Jak trzy kropelki jodu na czczo, które codziennie bierzesz, zareagują z kwasem fosforowym E338? Martwię się
- dodała Bosacka.
Komentarze szybko rozjechały się w dwóch kierunkach. Część internautów stanęła po stronie Bosackiej i wskazywała na rozbieżność między wizerunkiem Steczkowskiej a reklamą produktu, który trudno wpisać w rygorystyczne podejście do żywienia. Dla tej grupy to kwestia konsekwencji i sygnału wysyłanego fanom.
Drugi obóz odpierał zarzuty. Udział w kampanii nie musi oznaczać, że gwiazda pije taki napój na co dzień. Pojawił się też argument, że reklama jest po prostu formą zarobku, a rynek działa według własnych reguł. W tej narracji odpowiedzialność spoczywa raczej na odbiorcy, który podejmuje własne decyzje zakupowe.
Zobacz także:

















