Fuksówki to nieoficjalne otrzęsiny organizowane w szkołach teatralnych dla studentów pierwszego roku. Choć pierwotnie miały być formą integracji i wprowadzenia do środowiska, z czasem zaczęły pojawiać się relacje wskazujące, że nierzadko przeradzały się w działania o charakterze upokarzającym, a nawet noszącym znamiona mobbingu i przemocy psychicznej. Ostatnio na temat fuksówek otworzył się Sebastian Fabijański. W rozmowie z naszą reporterką opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z tą kontrowersyjną tradycją.

Sebastian Fabijański wspomina fuksówkę. "Próbowali w ten sposób leczyć swoje kompleksy"

Simona Stolicka zapytała Fabijańskiego o to, jak wyglądała jego fuksówka w szkole teatralnej. Aktor doskonale ją pamięta. Był wtedy na jednym roku z Piotrem Stramowskim. 

To było grube. Tam ostro było. Potem w Krakowie druga fuksówka. (...) Chodzisz z tablicą drewnianą, imię, nazwisko, dane twoje i tak dalej. Taki trochę identyfikator fuksa. Dlatego, że bardzo ciężki. No i wykonujesz jakieś głupie zadania. Budzą cię o czwartej w nocy, że musisz, nie wiem, stać z rękami w górze, bo akurat musisz grać drzewo. No to jest taka trochę fala jak w wojsku, nie? Teraz to nie te czasy na ten rodzaj zabawy, no bo byłoby to zbyt ryzykowne. Ktoś mógłby uznać, że w ten sposób się przekracza granice - tłumaczył Fabijański. 

Mimo że momentami starsi studenci pozwalali sobie na zbyt wiele, Fabijański uważa, że taka fuksówka była mu potrzebna. 

Zobacz także:

Fuksówka dużo dawała. Oczywiście wielu studentów potrafiło zachowywać się bardzo źle, przez to, że po prostu próbowali w ten sposób leczyć swoje kompleksy i jak mieli jakąś władzę, to po prostu  zachowywali się nie w porządku. Ale generalnie to sporo mi to dało. Żeby też dystansu do siebie nabrać. (...) Ja miałem raczej takie poczucie, że to trzeba przejść - wspominał. 

Simona Stolicka zapytała również Fabijańskiego o to, czy w kolejnych latach przeprowadzał fuksówki na swoich młodszych kolegach. Aktor zaprzeczył. 

To nie było dla mnie. (...) Trochę im współczułem, trochę śmiałem się. To jest trochę odgrywanie jakichś ról w sumie. Studenci odgrywają jakieś role, wiesz. Ci, którzy się dostali świeżo, też odgrywają w tym momencie jakieś role. To ważne, żeby po prostu granic nie przekraczać, żeby to wszystko było z szacunkiem do drugiego człowieka. A tutaj czasami potrafili studenci się zagalopować, w moim odczuciu. Znam takie historie, że cały rok obciął się na łyso. Wrocławska fuksówka chyba. (...) Teraz to by nie przeszło - mówił. 

Zobacz też: 

Sebastian Fabjański wspomina fuksówkę