Po licznych wpadkach i kontrowersyjnych zachowaniach czy wypowiedziach Sebastian Fabijański wreszcie przeżywa pozytywny okres w karierze. Nie ma wątpliwości co do tego, że występ w „Tańcu z gwiazdami” bardzo dobrze wpłynął na jego wizerunek. Dzięki programowi aktor zyskał sporo nowych fanów i pokazał się z nieco innej strony. W rozmowie z naszą reporterką nie ukrywał, że w ostatnim czasie zmienił się nie tylko jako artysta, ale i jako człowiek. Teraz mówi o konsekwencjach swojej popularności. Do popularności podchodzi racjonalnie.
Sebastian Fabijański szczerze o cenie popularności
W obszernym wywiadzie z naszą reporterką Sebastian Fabijański nie ukrywał, że nie jest miłośnikiem branżowych imprez. Zaznaczył, że premiery i spotkania zarówno z dziennikarzami, jak i fanami bywają dla niego męczące. Aktor podkreślił jednak, że niemal nigdy nie odmawia robienia sobie zdjęć z widzami, ponieważ uważa, że to część jego pracy. Nie rozumie też kolegów i koleżanek z branży, którzy od tego uciekają.
Mnie bardzo męczą premiery, jak jest dużo bardzo ludzi, jak musisz udzielić pierdyliona wywiadów, jak musisz wstawić do pierdyliona selfie. (…) Nie bardzo rozumiem tych, którzy nie robią sobie zdjęć z fanami. Bardzo rzadko się zdarza, żebym odmówił. Mam poczucie, że to jest konsekwencja mojej decyzji. Więc jeżeli ja zdecydowałem, że idę robić rzeczy publiczne, żerować na opinii publicznej i na emocjach, i odczuciach ludzi na mój temat, to jeżeli mnie widzą na ulicy i chcą mieć pamiątkę w postaci selfie, to jest konsekwencja mojej decyzji
- wyjaśnił.
W dalszej części Fabijański stwierdził, że walczył o uwagę ludzi i zabiegał o popularność. Świadomie prowadził swoją karierę tak, by stać się osobą rozpoznawalną. Wie, że bez odbiorców, jego zawód nie może istnieć. Dlatego jest gotowy na konsekwencje popularności.
Nie jest to jedyne takie wyznanie, jakie padło w tym wywiadzie. W rozmowie z naszą reporterką Sebastian Fabijański w gorzkich słowach rozliczył się z przeszłością.
Uważam, że to jest konsekwencja mojej decyzji. Popularność. Chciałem, pchałem się na świecznik. Zyskałem tę popularność. Ludzie, widząc mnie, chcą sobie zrobić ze mną zdjęcie i to jest - podkreślam po raz kolejny - konsekwencja. Konsekwencje swojej decyzji trzeba brać na klatę. W tym przypadku to jest fair. A jestem dla nich. Ja bez nich nie istnieję. Mnie nie ma bez odbiorcy
-przekazał.
Zobacz także:
















