Jakub Gąsowski od lat próbuje wypracować sobie własne miejsce w polskim show-biznesie. Syn Piotra Gąsowskiego i Hanny Śleszyńskiej rozwija się zarówno jako aktor, jak i wokalista, a niedawno mogliśmy oglądać go w 17. edycji "The Voice of Poland". Choć znane nazwiska rodziców niewątpliwie sprawiają, że wzbudza zainteresowanie, sam nie ukrywa, że rozpoznawalność ma również swoją mniej przyjemną stronę. W najnowszej rozmowie wrócił do tych doświadczeń i wyznał, co naprawdę myśli o popularnym określeniu „nepo baby”.
WIDEO…
Jakub Gąsowski dorastał w cieniu sławnych rodziców. Tak wspomina początki
Jakub Gąsowski od najmłodszych lat miał styczność ze światem show-biznesu. Jego rodzice, Piotr Gąsowski i Hanna Śleszyńska, od dawna należą do grona rozpoznawalnych postaci polskiej sceny i telewizji. Syn aktorskiej pary sam ukończył Akademię Teatralną w Warszawie i konsekwentnie rozwija zawodowe skrzydła. Jak przyznał w rozmowie, o prawdziwej skali zainteresowania ze strony publiczności przekonał się jednak dopiero wtedy, gdy sam zaczął intensywniej działać w przestrzeni medialnej.
To był dla mnie trochę szok, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłem. [...] Nigdy nie byłem tak "narażony", jak wtedy, kiedy pierwsze rzeczy zaczęły się pojawiać z moim udziałem w przestrzeni publicznej już nie tylko, że się gdzieś pojawiłem na ściance, tylko kiedy zacząłem w przestrzeni publicznej funkcjonować mocniej - wyznał Jakub w rozmowie z "Faktem".
Dodał też, że ojciec przestrzegał go przed czytaniem komentarzy pojawiających się w mediach. Piotr Gąsowski miał świadomość, że internetowe opinie potrafią być dotkliwe, dlatego zachęcał syna, by nie brał ich do siebie.
Syn Gąsowskiego ostro o określeniu "nepo baby"
W rozmowie poruszono również temat określenia "nepo baby", którym często opisuje się dzieci znanych osób rozwijające kariery w tych samych branżach co ich rodzice. Termin sugeruje, że rodzinne koneksje mogą ułatwiać zdobywanie zawodowych szans. Jakub Gąsowski nie ukrywa, że nie przepada za tym sformułowaniem i trudno mu przejść obok niego obojętnie.
Dziwnawe jest dla mnie to określenie. Nie wiem, czy mam jakiś taki stosunek, że aż mnie skręca w środku, jak to słyszę - przyznał.
Aktor opowiedział też o sytuacji, w której jedna z internautek użyła tego określenia, a jego tata postanowił zareagować i stanąć w obronie syna. Gdy kobieta wyjaśniła, że nie miała na myśli niczego negatywnego, Jakub nie zgodził się z jej interpretacją.
No więc ja napisałem: ale jakim cudem określenie "nepo baby" nie jest pejoratywne?! No jest pejoratywne! (...) Parę razy gdzieś się z tym spotkałem, ale chyba nie słyszę tego często - dodał.
Ostatnio Gąsowski postanowił zaprezentować swoje umiejętności wokalne szerszej publiczności w programie "The Voice of Poland". Podczas przesłuchań w ciemno zaśpiewał utwór "What Now My Love", przekonując do siebie Edytę Bartosiewicz i Kubę Badacha, a następnie trafił do drużyny tego drugiego. Jego przygoda z programem zakończyła się jednak w październiku, po etapie bitew i dalszej rywalizacji - Jakub Gąsowski zabrał głos tuż po porażce w "The Voice of Poland". Udział w show był kolejnym krokiem w rozwijaniu muzycznej kariery, którą Jakub buduje niezależnie od aktorskich dokonań swoich rodziców.
Zobacz także: