Rodzinny dramat Meghan Markle znów trafił na czołówki zagranicznych mediów, a tym razem sprawa jest poważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Thomas Markle Sr., ojciec księżnej Sussex, mierzy się z oskarżeniami o posiadanie materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci, a zawiadomienie miał złożyć jego własny syn, przyrodni brat Meghan. Sama księżna przerwała milczenie 23 października 2026 roku, przyznając, że jest "głęboko poruszona" doniesieniami.

WIDEO…

player placeholder

Thomas Markle Jr. oskarżył ojca i zawiadomił służby

Lawinę doniesień uruchomił brytyjski tabloid "The Sun", który jako pierwszy opisał zarzuty wysunięte przez Thomasa Markle'a Jr., przyrodniego brata Meghan. Jak wynika z relacji, w domu ojca w Cebu na Filipinach mężczyzna miał natrafić na cztery duże pudła z urządzeniami elektronicznymi, dyskami i telefonami, na których rzekomo znajdowały się setki, a być może nawet tysiące zdjęć i nagrań z udziałem dzieci.

Thomas Markle Jr. miał następnie zgłosić sprawę amerykańskim służbom. Według doniesień 10 lipca 2026 roku skontaktował się z linią informacyjną FBI, National Center for Missing & Exploited Children oraz policją stanu Pensylwania. Warto podkreślić, że samo przyjęcie zgłoszenia nie oznacza jeszcze wszczęcia formalnego śledztwa, a oskarżenia na tym etapie pozostają nieudowodnione i nie postawiono żadnych zarzutów.

Zobacz także:

Kiedy natrafiłem na te materiały, byłem przerażony i nie miałem innego wyjścia, jak zgłosić własnego ojca. To, co zobaczyłem, wywołało u mnie mdłości - przekazwywał Tomas Markle Jr. w rozmowie z "The Sun". 

Na Filipinach sprawą miał zająć się tamtejszy resort sprawiedliwości wraz z międzyagencyjną radą do walki z handlem ludźmi oraz centrum ochrony kobiet i dzieci. Sam Thomas Markle Sr. stanowczo odrzucił oskarżenia. W rozmowie z "Daily Mail" określił je jako "chore kłamstwa" i zapewnił, że nigdy nie pobierał takich treści.

Meghan Markle reaguje i broni swojej decyzji sprzed lat

Głos zabrała wreszcie sama Meghan Markle. Żona księcia Harry'ego w oświadczeniu wyznała, że jest "głęboko poruszona" informacjami, które wyszły na jaw, a swoje słowa skierowała przede wszystkim ku potencjalnym ofiarom.

Jestem głęboko poruszona informacjami, które wyszły na jaw w ciągu ostatnich 24 godzin. Myślami jestem ze wszystkimi dziećmi, które mogły zostać skrzywdzone. Mam najgłębszą nadzieję, że sprawiedliwości stanie się w pełni zadość, a priorytetem pozostaną bezpieczeństwo i ochrona niewinnych dzieci - cytuje słowa księżnej NBC News. 

Żona księcia Harry'ego ujawniła przy tym, że już w 2018 roku wysłała do londyńskiej policji metropolitalnej oraz jednostki ochrony rodziny królewskiej list zawierający "niepokojące i wstrząsające" zarzuty dotyczące ojca. Jak przekazała, zapewniono ją wówczas, że sprawa jest badana, a jej decyzja o trzymaniu Thomasa z dala od wnuków miała chronić dzieci. Meghan pozostaje w konflikcie z ojcem od czasu swojego ślubu z księciem Harrym w maju 2018 roku. Thomas Markle Sr. miał wówczas odprowadzić córkę do ołtarza, jednak ostatecznie się nie pojawił. Jego miejsce zajął obecny król Karol III, wtedy jeszcze książę Walii.

W obronie ojca stanęła przyrodnia siostra Meghan, Samantha Markle, która w rozmowie z "Daily Mail" nazwała oskarżenia bezpodstawnymi i sugerowała, że mają one związek z odcięciem brata od finansowego wsparcia ojca. Jej zdaniem cała sprawa to próba zemsty i zarobku na kontaktach z mediami. Na obecnym etapie żaden sąd ani organ ścigania nie potwierdził publicznie winy Thomasa Markle'a Sr.

ZOBACZ TAKŻE: