Ewa Skibińska od lat nie ukrywa, że przeszła przez piekło uzależnienia. Teraz aktorka ponownie zdobyła się na odwagę i opowiedziała o czasach, gdy jej codziennością rządził alkohol. W rozmowie w podcaście "Piekielnie szczere" przyznała, że przez wiele lat zmagała się z nałogiem, a od 15 lat pozostaje wolna od alkoholu.
WIDEO…
Ewa Skibińska długo żyła z nałogiem. Jej codzienność przypominała koszmar
Aktorka nie owija w bawełnę, mówiąc o tym, jak podstępna potrafi być choroba alkoholowa. Przyznała, że przez około osiem do dziesięciu lat piła problemowo i bardzo z tego powodu cierpiała. Czuła wtedy, że sama stanowi dla siebie zagrożenie.
Skibińska opisywała siebie jako wysoko funkcjonującą alkoholiczkę, czyli osobę, która mimo nałogu pracuje, zachowuje dyscyplinę i robi wszystko, by otoczenie niczego nie zauważyło. Jak dodała, po jednym kieliszku zawsze musiało być dziesięć następnych.
Były to czasy, gdy zdarzało jej się być pijaną w pracy, a rano znajdowała w torebce "małpkę". Nie kryła, że robiła wówczas rzeczy niebezpieczne, zagrażające jej życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu.
Doszłam do ściany. Było mi już źle z alkoholem. Zauważyłam, że po jednym kieliszku zawsze musi być dziesięć następnych, i to był taki sygnał. To, jak wiele osób mówi: "Ja nie widziałam, że ty piłaś. Naprawdę, ty piłaś? Ale po czym to można było poznać?". Wysoko funkcjonującego pijaka, pijaczki, troszkę nie można rozpoznać. Bo im większy kac, tym dłuższy prysznic bierzemy, robimy piękniejszy makijaż i ładniej się ubieramy, żeby to było nie do poznania. Ale w tej torebce przysłowiowa małpka czeka na to, żeby sobie poprawić nastrój - opowiadała aktorka w podcaście "Piekielnie szczere".
Niedawno również Michał Wiśniewski gorzko wypowiedział się na temat byłych małżeństw. Lider Ich Troje przyznał, że kiedy nadużywał alkoholu, nie był odpowiedzialnym mężem i ponosi dużą winę za to, że jego relacje w przeszłości się nie udały.
Ewa Skibińska zaczęła walczyć z uzależnieniem. Pomogli jej bliscy
Przez długi czas aktorka próbowała wmawiać sobie, że po terapii będzie mogła wrócić do picia w sposób kontrolowany, rzadziej i mniej. Z czasem zrozumiała, że w jej przypadku to niemożliwe.
Do podjęcia leczenia skłoniły ją rozmowy z przyjaciółką, aktorką Jolantą Fraszyńską, oraz słowa córki. Skibińska zdecydowała się na terapię, w tym terapię grupową, która pomogła jej odbudować życie. Jak podkreślała, trzeźwienie to nie tylko odstawienie alkoholu, ale przede wszystkim proces przebudowywania siebie.
Moja przyjaciółka zainteresowała się tym, że do kawy podaje jej ajerkoniak i uruchomiła moją rodzinę, która zaczęła być szczera na ten temat. To wynikało z jakichś lęków, cierpienia, jakim jest cierpienie życia. I mnie się wtedy wydawało, że to jest jedyne lekarstwo na to, że życie jest trudne, że jestem przez kogoś oceniana, że nie wszystko dostaję, co bym chciała, że nie wszystko mi się udaje, że mam w życiu porażki, i w tym momencie pojawia się alkohol jako taki tłumik tych wszystkich emocji, a przecież emocje trzeba przeżywać, warto je przeżywać na trzeźwo - mówiła Skibińska.
Aktorka deklaruje, że przestała pić we wrześniu 2011 roku. O swojej chorobie mówi otwarcie z konkretnego powodu, chce być przykładem dla osób, które wciąż zmagają się z nałogiem. Jej pierwsze głośne wyznanie ukazało się w "Wysokich Obcasach", a jak później wspominała, tekst czytano pacjentom na zamkniętym oddziale odwykowym i wielu z nich wtedy płakało.
Zobacz także:
- Członek Kabaretu Nowaki zniknął z powodu choroby. Teraz grupa przekazała nowe wieści w sprawie Tomasza Marciniaka
- Monika Pikuła walczy z nowotworem, czeka ją operacja. Aktorka udzieliła poruszającego wywiadu