Monika Pikuła nie kryje niczego przed widzami. W czwartkowym wydaniu "Dzień dobry TVN" z 22 października aktorka opowiedziała o kulisach walki z rakiem piersi, o momencie diagnozy i o tym, co czeka ją teraz. To właśnie w dniu swoich 46. urodzin usłyszała, że ma trójujemnego, agresywnego i złośliwego nowotworu, który szybko się namnaża.

WIDEO…

player placeholder

Monika Pikuła mówi o diagnozie w dniu urodzin

Aktorka przyznała, że pierwszą reakcją na wyniki było niedowierzanie. Początkowo nie potrafiła przyjąć do wiadomości, że choroba dotyczy właśnie jej.

W dniu moich 46. urodzin dowiedziałam się, że mam raka piersi, trójujemnego, agresywnego, szybko namnażającego się, a w dodatku złośliwego. I też prawdopodobnie, jak wiele z was, myślałam, że ten problem mnie nie dotyczy, a jednak.

Jak wspominała, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Jeszcze tego samego dnia lekarka skierowała ją do chirurga onkologicznego.

Zobacz także:

Jak wyszłam w czwartek z opisem USG, we wtorek już miałam rano wizytę. Pan doktor spojrzał tylko w dokumenty i powiedział: „Witamy na oddziale” - relacjonowała w rozmowie z "Dzień Dobry TVN".

Mimo intensywnego leczenia Pikuła nie zrezygnowała z dotychczasowego rytmu życia. Przyznała, że chemioterapię znosiła zaskakująco dobrze.

Normalnie funkcjonowałam, chodziłam do pracy, więc nie było to aż takie straszne. Nigdy nie wymiotowałam, nie miałam tego rodzaju reperkusji.

Poniedziałki, które w teatrze są dniem wolnym, spędzała w szpitalu na wlewach. Warto przypomnieć, że niedawno Monika Pikuła przekazała ważne informacje ze szpitala.

Monika Pikuła czeka na operację oszczędzającą i radioterapię

Przed aktorką kolejne etapy leczenia. Jak wyjaśniła, w jej przypadku planowana jest operacja oszczędzająca, a nie całkowita mastektomia, a po zabiegu także radioterapia. Taką możliwość wiąże z odpowiednio wczesnym wykryciem choroby.

Nie muszę mieć całkowitej mastektomii. Tak też się da, jeżeli się w porę zareaguje. (...) Przede mną operacja. Jeszcze do tego wszystkiego dochodzi radioterapia. Jeśli cały ten piękny scenariusz się ziści, mam nadzieję, to mam szansę na stuprocentowe wyleczenie i pozbycie się problemu do końca życia - powiedziała.

Niedawno aktorka poinformowała, że przyjęła ostatnią dawkę tzw. czerwonej chemii, co zamknęło ważny rozdział terapii. Przez cały ten czas nie ukrywała skutków leczenia, pokazywała się bez włosów i apelowała do kobiet oraz mężczyzn o samobadanie i regularne badania profilaktyczne.

Monika Pikuła o reakcji synów na chorobę

Aktorka jest mamą dwóch synów w wieku 18 i 14 lat. Nie chciała ukrywać przed nimi diagnozy.

Mój syn ma już 18 lat, drugi 14, więc już na taką wiedzę absolutnie zasługują. Powiedziałam wszystko to, co sama wiedziałam, to, co powiedzieli mi lekarze - wyznała w "Dzień Dobry TVN".

Reakcja chłopców była dla niej poruszająca. Po usłyszeniu informacji o chorobie przez chwilę milczeli i rozeszli się do swoich pokoi. Z czasem jednak zaczęli otwarcie rozmawiać o emocjach i wzajemnie się wspierać.

Takie rzeczy też ich dotyczą i my się musimy wspierać w tym domu nawzajem. Zdarza mi się ponarzekać, a czasem po prostu źle się czuję i mam tego serdecznie dość. Mówię o tym wprost synowi. I to, co usłyszałam: „Mamo, ty i tak jesteś bardzo dzielna”. Pięknie to usłyszeć od swoich własnych dzieci - przekazała.

Od momentu ujawnienia diagnozy aktorka może liczyć na falę wsparcia zarówno od fanów, jak i koleżanek oraz kolegów z branży.

Zobacz także: