Anita Sokołowska Anita Sokołowska, Agnieszka Sienkiewicz Przyjaciółki, Inga z wózkiem Przyjaciółki Przyjaciółki
Anita Sokołowska
1/6
Anita Sokołowska

Kiedyś miała opinię aktorki niedostępnej i zdystansowanej. Ale w show „The Brain. Genialny umysł” jest bezpośrednia i spontaniczna. „Zmieniłam się”, przyznaje Anita Sokołowska. Dlaczego? Przeczytajcie cały wywiad z gwiazdą "Przyjaciółek" i show "The Brain. Genialny umysł". 

Na miejsce naszego spotkania Anita Sokołowska (41) wybrała… strzelnicę! Aktorka uczy się strzelać, bo granej przez nią Zuzie Markiewicz będzie to potrzebne w „Przyjaciółkach”. Nie tylko tym robi na mnie wrażenie. Anita, choć jest znaną i lubianą aktorką serialową, ciągle szuka dla siebie nowych wyzwań. Właśnie została jurorką show Polsatu „The Brain. Genialny umysł”. Opowiada mi o nim z wypiekami na twarzy…Po „Top Chef. Gwiazdy od kuchni”, posypały się propozycje udziału w innych programach.

Wybrałaś nowy format – „The Brain. Genialny umysł”. Dlaczego?

Szukam nowych wrażeń. W „Przyjaciółkach” gram 5 lat, w „Na dobre i na złe” prawie 13, a film na razie się o mnie nie upomina. Choć mam nadzieję, że jak skończę pięćdziesiątkę, to może ktoś zauważy, że nadaję się na czyjąś filmową matkę. Póki co szukam innej energii. Znalazłam ją właśnie w programie „The Brain”. Jego uczestnikami są tzw. zwykli ludzie, ale z genialnymi umiejętnościami. Czuję przed nimi wielką pokorę. 

Zarazili cię energią?

Tak. „The Brain” to nie jest kolejny talent-show. Tu chodzi o pokazanie ludzkich możliwości. Towarzyszą temu niesamowite historie. Na przykład jeden z uczestników w wieku 32 lat nie radził sobie z życiem: gubił PIN-y do kart, nie pamiętał dat, terminów spotkań. Postanowił ćwiczyć pamięć. I po dwóch latach pojawia się w naszym studiu jako Spider-Man. Robi show, zjeżdża na linach, rozbraja sejfy, w kilka sekund zapamiętuje kody i PIN-y. Okazało się, że miał predyspozycję do szybkiego zapamiętywania. Więc mówię do siebie: „Sokołowska, kopnij się w cztery litery i zacznij nad sobą pracować. Chcieć to móc!” 

Czytaj dalej wywiad na KOLEJNYCH STRONACH.

Zobacz także: Ta słodka dziewczynka to córka gwiazdy "Przyjaciółek"! Zobaczcie ich wspólne zdjęcia z wakacji!

2/6
Anita Sokołowska, Agnieszka Sienkiewicz
ONS

Kto jeszcze zrobił na tobie wrażenie? 

Pięcioletnia dziewczynka, która – obserwując dłonie skrzypaczki grającej w wygłuszonym pomieszczeniu – potrafiła „usłyszeć” utwór. Albo człowiek, który zna na pamięć rozkłady wszystkich autobusów i tramwajów w Warszawie. Każdy przystanek, z dokładnością co do minuty. Okazał się lepszy od aplikacji „Jak dojadę?”, bo wskazywał najlepszą opcję dojazdu w sekundę, a osoba, która obsługiwała aplikację, sprawdzała to przez kilka minut. 

W jury obok ciebie siedzą Mariusz Pudzianowski, Cezary Żak i psycholog Mateusz Gola. Dobrze być jedyną kobietą w takim gronie? 

Współpraca jest przez to trudna, bo mamy trochę inną wrażliwość (śmiech). Pudzian krytycznie podchodzi do zadań fizycznych i kieruje się zasadami sportowymi. Cezary Żak ocenia z perspektywy aktora, pod kątem prezentacji. Z kolei Mateusz Gola robi to analitycznie, bo zna więcej zdolnych ludzi niż my. To wybuchowa mieszanka. Ale łączy nas jedno: jesteśmy pod wrażeniem uczestników. Bardzo chwytają mnie za serce dzieci, może dlatego, że jestem mamą? Cały czas zastanawiam się, co mogę wypróbować z moim Antkiem. Na przykład czy dzięki zajęciom z szybkiego zapamiętywania będzie miał łatwiej w szkole? Rozmawiam z uczestnikami, jak i gdzie szkolą swoje umiejętności, zbieram informacje. 

3/6
Przyjaciółki, Inga z wózkiem

„The Brain” to dopiero pierwszy sezon, za to „Przyjaciółki” – już 9. Spodziewałaś się, że będzie ich aż tyle? 

Kiedy trafiłam do „Przyjaciółek”, była mowa o jednym sezonie. W porywach trzech. A z planowanego roku zrobiło się ponad 5 lat. Zdążyłam w tym czasie urodzić i odchować dziecko. Ale najważniejsze, że serial trzyma poziom. Gdy kończył się 8. sezon, zastawiałam się, co jeszcze scenarzystka jest w stanie wymyślić dla mojej postaci. A potem otwieram scenariusz i mówię: „O, w tę stronę jeszcze nie było”. Ten serial to sukces producentów, ale i całej energetycznej ekipy aktorów, która podoba się widzom. 

Po tylu latach tytułowym przyjaciółkom udało się zaprzyjaźnić naprawdę? 

Zdarzyło nam się spotkać we cztery poza planem. A na planie, jak to kobiety: w kamperze na makijażu buzie nam się nie zamykają. Najfajniejsze jest to, że się lubimy. Nie ma patrzenia czy ktoś ma lepsza kieckę, czy ładniej przylepioną rzęsę. Właśnie tego się bałam, wchodząc do serialu, że wśród tylu kobiet wytworzy się rywalizacja. 

Brakowało wam ostatnio Małgorzaty Sochy gdy miała przerwę z powodu ciąży? 

Oczywiście! Przyjaciółki to przecież team czteroosobowy. (śmiech) Ale wiedziałyśmy przecież, że dla niej najważniejsze jest dziecko. Świetnie, że mogła sobie posiedzieć w domu, od wszystkiego się oderwać. 

4/6
Przyjaciółki

Długo sprawiałaś wrażenie osoby niedostępnej. Dlaczego? 

Może dlatego, że jestem bardzo wstydliwa i przez to zamykam się na innych. Ludzie mogą czuć ten dystans. Ale teraz, gdy mam już 41 lat, wiem, jak sobie z tym moim wstydem radzić. W „Top Chefie. Gwiazdy” widzowie zobaczyli mnie trochę z innej strony. Okazało się, że śmieję się, wygłupiam i skaczę z radości jak każdy człowiek. Myślę, że chyba mi się udało odczarować wizerunek niedostępnej aktorki, bo po „Top Chefie” dostałam dużo propozycji od producentów różnych programów. 

A kiedyś w wywiadach mówiłaś, że starasz się trzymać z dala od show-biznesu… Jesteś teraz bardziej otwarta na salonowe szaleństwo? 

Albo bardzo dobrze to gram (śmiech). Mój stosunek do show-biznesu się zmienił, bo i ja się zmieniłam. Urodziłam dziecko i do wielu spraw podchodzę na większym luzie. Choć, szczerze mówiąc, jeśli mogłabym uprawiać mój zawód, po cichu pracując sobie nad rolą, to nie miałabym nic przeciwko. Ale od aktorów serialowych wymaga się, by bywali i pozowali na ściankach. Promują tak swoje produkcje. 

5/6
Przyjaciółki

Nie lubisz ścianek? Chyba miło jest włożyć piękną kreację i uśmiechać się w błysku fleszy? 

A która z nas nie lubi wyglądać jak milion dolarów? Fajną kiecką i butami zaspokajam swoją kobiecą próżność. Sprawdzam potem, co o mnie napisali. Tylko że podchodzę do tego rozsądnie. Chyba każdy wie, że te ciuchy, w których występujemy w programach i pozujemy na ściankach są wypożyczane? Ostatnio wybierałam się na galę Kwiat Kobiecości. Ale nagrania w „The Brain” się przedłużały i, żeby na nią zdążyć, wyleciałam ze studia jak stałam, w tych pożyczonych ciuchach i butach. Te ostatnie miałam podklejone, żeby mnie nie obtarły. Wchodzę na galę i widzę kątem oka, że ktoś robi zdjęcia tylko tych butów. Czyli potem przeczytam: „Wpadka! Sokołowska w pożyczonych butach na salonach, nawet nie odkleiła taśmy!”. Jak sobie to uświadomiłam, wpadłam w panikę, a potem sama siebie skarciłam. O czym w ogóle myślę? Co mnie to obchodzi? Zaraz wrócę do domu i przytulę moje dziecko. To jest prawdziwe życie. 

W sierpniu 2013 roku zostałaś mamą. Antek cię zmienił? 

Tak, dziecko zmienia wszystko: sposób patrzenia na świat, priorytety, postrzeganie czasu. Jak schodzisz się z planu, to marzysz, żeby pojechać do domu i zobaczyć się z synem, a nie pojawić się na salonach. Nie mam czasu pół dnia przygotowywać się na wyjście, malować, czesać… I męczy mnie to, że wszyscy budujemy w show-biznesie świat, który nie istnieje. Przecież nikt nie chodzi codziennie na dwunastocentymetrowych szpilkach i w kieckach od Versace. Przynajmniej ja nie znam takich ludzi. Dlatego na swój Instagram wrzucam zdjęcia bez makijażu, żeby młode dziewczyny nie myślały że show-biznes to piękny lukrowany świat. 

6/6
Anita Sokołowska fryzura

A masz luksusowe zachcianki? Na przykład, że kupujesz sobie za gażę sweter za 6 tysięcy złotych – jak na przykład zrobiła to kiedyś Kinga Preis? 

Uwielbiam czasem poczuć się jak Pretty Woman, ale kupuję w sieciówkach. Bardzo się cieszę, jak uda mi się znaleźć coś na przecenie. Jeśli kupię sobie kiedyś torebkę czy płaszcz za pięć tysięcy to będzie oznaczało, że oszalałam. Jeśli mam wybór: wydać pieniądze na drogie ciuchy czy wesprzeć organizacje charytatywne albo osoby, które potrzebują wsparcia, zawsze wybiorę tę druga opcje. W obliczu tragicznych wydarzeń w Syrii wspieram organizację Białe Hełmy (Syryjska Obrona Cywilna - przyp. red.). Wydawanie dużych pieniędzy na ciuchy uważam za nieprzyzwoite. Moim największym „odpałem” było kupienie sobie butów za 700 zł, które wcześniej kosztowały dwa razy tyle. Noszę je już piąty sezon. 

Jesteś gwiazdą, która nie gwiazdorzy? 

Daleko mi do ideału, ale dzięki „The Brain” i moim bliskim staram się być coraz lepsza. Czy nie tak zawsze powinno być? 

Rozmawiała Joanna Rutkowska