Afera "kablowa" po ćwierćfinale MŚ 2026 z udziałem Norwegii i Anglii nie odpuszcza ani na chwilę. W meczu, który Anglicy wygrali 2:1 po dogrywce i który dał im przepustkę do półfinału, jedna akcja tuż przed przerwą urosła do rangi symbolu całego turnieju. Norwegowie przekonują, że piłka mogła zahaczyć o przewód podtrzymujący kamerę nad boiskiem. FIFA odpowiada.

WIDEO

player placeholder

Norwegia oszukana podczas mundialu 2026? Po meczu z Anglią wybuchła afera

Podczas Mistrzostw Świata 2026 w piłce nożnej to właśnie Norwegia była uznawana za faworytów. "Wikingowie" powrócili na mundial po 28 latach i od razu zachwycili sympatyków piłki nożnej nie tylko składem, przygotowaniem, zawziętością, ale też szczególnym dopingiem ze strony kibiców. "Row", czyli "wiosłuj" wybrzmiewało nie tylko na stadionowych trybunach, ulicach, ale też w mediach społecznościowych. Co ciekawe, to nie kapitan norweskiej reprezentacji - Martin Ødegaard - lecz napastnik Erling Haaland stał się prawdziwym bohaterem tegorocznych MŚ.

Głośno jest nie tylko nt. tego, kim jest partnerka Erlinga Haalanda, ale też w kontekście jego ojca, który tuż po sobotnim meczu z Anglią, który odbył się 11 lipca br., nie krył rozgoryczenia przegraną Norwegii. Co więcej, tuż po meczu uderzył w sędziów. Wszystko przez jeden szczegół.

Zobacz także:

Kluczowy moment miał wydarzyć się tuż przed golem na 1:1. Po wybiciu bramkarza Norwegii Orjana Nylanda piłka miała zahaczyć o linkę podtrzymującą kamerę. Gra jednak toczyła się dalej, Anglicy przejęli piłkę i błyskawicznie przenieśli ciężar pod norweską bramkę. Chwilę później Jude Bellingham doprowadził do wyrównania, a nerwy na boisku i na trybunach wystrzeliły.

W Norwegii zawrzało na dobre już wtedy, ale prawdziwa burza przyszła po końcowym gwizdku. Trener Stale Solbakken zdecydował się na formalny protest, bo dla jego zespołu nie była to drobna wątpliwość, tylko sytuacja, która mogła zmienić przebieg meczu. W tle przewija się też nazwisko arbitra spotkania, którym według materiałów był Clement Turpin.

FIFA ujawnia nagrania z meczu Norwegia-Anglia

FIFA nie zostawiła tematu w zawieszeniu. Federacja wskazała na technologię Connected Ball, czyli czujnik wmontowany w piłkę używaną na mundialu. Według przekazanych informacji chip nie zanotował żadnego charakterystycznego skoku w tzw. tętnie piłki podczas lotu w akcji z 45+2 minuty, a to ma oznaczać brak dowodów na kontakt z przewodem i zmianę toru lotu.

Gdy emocje po kablu jeszcze nie opadły, doszła druga kontrowersja. W 55. minucie Norwegowie trafili do siatki, a autorem gola był Torbjorn Heggem. Radość była krótka: po analizie VAR bramka została anulowana z powodu faulu Erlinga Haalanda. W praktyce oznaczało to, że Norwegia nie wyszła na 2:1, choć taki scenariusz był na wyciągnięcie ręki.

I właśnie wtedy dyskusja zaczęła żyć własnym życiem: jedni skupili się na tym, czy w ogóle doszło do przewinienia, inni wrócili do wątku kabla i pytania, dlaczego gra nie została przerwana wcześniej. W medialnym szumie pojawiły się też oceny znanych postaci z Anglii. Wayne Rooney uznał, że przy anulowanym golu nie było przewinienia, a Anglia miała szczęście. Gary Neville, odnosząc się do całej historii z przewodem, przyznał, że w tej sprawie bardziej wierzy Norwegom niż FIFA.

Ojciec Haalanda uderza w sędziego, a sam Erling tonuje emocje

Do listy reakcji doszła ta najbardziej osobista i jednocześnie najbardziej nośna w sieci. Alf-Inge Haaland, ojciec Erlinga, po meczu zostawił ironiczny komentarz w mediach społecznościowych pod wpisem Fabrizio Romano, łącząc gratulacje dla Bellinghama z czytelną szpilką w stronę arbitra.

Brawo Bellingham i sędzia

- napisał z przekąsem.

Sam Erling Haaland obrał zupełnie inny ton. Po odpadnięciu Norwegii nie podkręcał tematu kontrowersji, tylko kierował uwagę na to, co jego zdaniem drużyna już osiągnęła i jaki impuls może to dać w kraju.

Mam nadzieję, że teraz uda nam się coś osiągnąć, jeśli chodzi o Euro, Mistrzostwa Świata i wszystko inne, ponieważ nasze pokolenie jest niesamowite, a to wszystko motywuje młodych ludzi w Norwegii, którzy wierzą, że można grać na wielkiej scenie świata w koszulce norweskiej reprezentacji

- wyznał Erling Haaland w rozmowie z mediami.

Mówił o dumie, o tym, że reprezentacja zaznaczyła swoją obecność na wielkiej scenie i że to może napędzić kolejne cele w następnych turniejach.

Myślę, że to zmienia Norwegię, myślę, że zmienia mnie. Mówiłem to wiele razy, budujemy tu coś dużego. Chodzi o to, żeby to utrzymać, bo po raz kolejny pokazaliśmy, że można być jednym z największych piłkarskich narodów na świecie

- dodał.

Anglia po zwycięstwie 2:1 po dogrywce gra dalej, a stawka tylko rośni. Już niebawem półfinał z Argentyną. 

Zobacz także:

Nie żyje 25-letni piłkarz. Dopiero co grał na mundialu

Shakira otworzyła mundial. Internauci nie mieli dla niej litości

Norwegia oszukana podczas mundialu 2026? Po meczu z Anglią wybuchła afera
Jia Haocheng/Xinhua News/East News / Norwegia oszukana podczas mundialu 2026? Po meczu z Anglią wybuchła afera