Podczas konferencji ramówkowej TVN w Sopocie Joanna Jabłczyńska wywołała spore poruszenie, gdy przyznała, że nie wcieli się w dorosłą Tosię w nowej odsłonie kultowego "Nigdy w życiu!". Aktorka "Na Wspólnej" nie kryła rozczarowania i przyznała, że powrót dawnej obsady wydawał jej się gwarancją angażu. "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć" - mówiła zawiedziona gwiazda. Teraz głos w sprawie zabrała produkcja.

WIDEO

player placeholder

Producentka nowego "Nigdy w życiu" zabrała głos ws. Jabłczyńskiej

Słowa aktorki wywołały konsternację po stronie twórców, którzy, jak ustalił Pudelek, byli zaskoczeni jej narracją o rzekomym braku wiedzy na temat sytuacji. Z ustaleń serwisu wynika, że rolę dorosłej Tosi wyłoniono w drodze oficjalnego castingu, w którym udział wzięło sześć aktorek, w tym sama Jabłczyńska. Próby odbyły się 10 czerwca, a o wyborze innej kandydatki gwiazda dowiedziała się 17 czerwca.

Doniesienia te potwierdziła producentka filmu Anna Wichłacz.

Zobacz także:

Na casting do tej roli, który odbył się 10 czerwca, było zaproszonych sześć aktorek. To był wybór sześciu najlepszych do tej roli według nas, według reżysera i produkcji. Pani Jabłczyńska też była na tym castingu. Została wybrana inna aktorka. 17 czerwca pani Jabłczyńska została poinformowana, że no ten wyścig przegrała. Casting to casting był identyczny dla wszystkich aktorów. Miały przygotować jakąś tam scenę z partnerem i zagrać. No to jest normalne przecież

- przekazała producentka.

Sama Joanna Jabłczyńska postanowiła odpowiedzieć na taką wersję zdarzeń przedstawioną przez produkcję w swoim nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych.

Joanna Jabłczyńska odpowiada na słowa produkcji nowego "Nigdy w życiu"

Aktorka nie pozostawiła słów producentki bez komentarza i przedstawiła zupełnie inną wersję wydarzeń. 

I żeby wam nikt kitu nie wciskał, cieszę się, że jestem już w takim momencie w swoim życiu, że powiem to wprost, niezależnie od tego, jakie będą konsekwencje. Mam scenariusz najnowszego filmu na swoim e-mailu, byłam na spotkaniu z reżyserem, były ze mną wstępnie ustalane terminy nagrań, poznałam potencjalnego mojego partnera do grania, a następnie otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę. Ot tyle. Pewnie część z was podzieli moje zdanie, że tak robić nie można, natomiast, jak widać, produkcja uznała, że właśnie tak

- powiedziała Jabłczyńska w nagraniu na Instagramie.

Co więcej, w wypowiedzi dla Pudelka jasno zaznaczyła, że miała być na spotkaniu z reżyserem, a nie na castingu, jak wskazuje na to producentka filmu.

Zostało mi to inaczej przestawione. To miało być bardziej spotkanie z reżyserem i poznanie partnera do filmu. Były rozmowy na temat moich zajętości, a potem dostałam odpowiedź, jaką dostałam. Dostałam już scenariusz na maila. Miałam powiedziane, ile będzie dni zdjęciowych i w jakich terminach. Reżyser na tym spotkaniu wypowiadał się o mnie w samych superlatywach. Nie dostałam zaproszenia na casting, tylko na spotkanie z reżyserem. Nie wiedziałam, że to casting. W dniu kiedy tam byłam, nie było innych aktorek. Był tylko inny aktor i miałam do odegrania sceny tylko z tym aktorem. Do końca jak tam byłam, to nie wiedziałam, że to jest casting

- wyjaśniła aktorka.

Przypominamy, że wyszło na jaw, kto zagra Tosię w "Nigdy w życiu" zamiast Jabłczyńskiej.

Zobacz także:

Jabłczyńska wie, kto zagra Tosię w nowym
Piotr Matusewicz/East News