W mediach szybko zrobiło się głośno o akcji aktywistów z Ruchu Klimatycznego "Jazda!", którzy oblali "sztucznymi odchodami" bramę posesji Andziaks i Luki oraz front sklepu Twinkle Candle. Tego samego dnia substancja pojawiła się też na fasadzie biznesu Małgorzaty Rozenek-Majdan. W sieci lawinowo ruszyły komentarze, a do dyskusji dołączyli Klaudia Halejcio i jej mąż Oskar Wojciechowski.
WIDEO…
Oskar Wojciechowski komentuje atak aktywistów na dom i sklep Andziaks
Oskar Wojciechowski, mąż Klaudii Halejcio, odniósł się do sprawy wprost. Potępił oblewanie cudzej własności, jednocześnie zauważając, że frustracja społeczna i rosnące rozwarstwienie są realne. W jego narracji pojawia się jednak wyraźna granica. Nierówności nie mogą być usprawiedliwieniem dla przemocy ani niszczenia.
Rozwarstwienie społeczne w Polsce rośnie z każdym rokiem. Frustracja jest realna. Ale czy odpowiedzią na nierówności jest obrzucanie gó*nem domów ludzi, którzy zbudowali coś z niczego? Czy raczej pytanie, co ty możesz zbudować? Bo wczoraj ktoś wybrał gó*no
- zaczął komentować Wojciechowski.
Wojciechowski postanowił też bronić Andziaks, przedstawiając ją jako osobę, która budowała swoją pozycję samodzielnie, zaczynając od prostych narzędzi i pomysłu.
Bo Andziaks, której dom wczoraj oblali g*wnem, zaczynała od zera. Od telefonu i pomysłu. Nikt jej nie dał milionów. Nikt jej nie dał firmy. Nikt jej nie dał obserwujących. Budowała to latami, ryzykowała, popełniała błędy, wstawała, próbowała dalej. I doszła tam, gdzie jest, bo zamiast pytać "dlaczego inni mają więcej" pytała "jak mogę mieć więcej". I to jest jedyna różnica między nią a człowiekiem, który wczoraj oblał jej dom g*wnem.
Nie krył również przerażenia przejawianiem się internetowego hejtu w rzeczywistym świecie, wyrażając obawę, że sam może stać się celem podobnych działań aktywistów i nie tylko.
Bo jeśli dziś oklaskujesz g*wno na bramie, jutro oklaskujesz kamień w szybie. I ta eskalacja nie ma hamulca, bo każdy kolejny krok jest „uzasadniony” frustracją, którą wszyscy rozumieją. A co, bo mam Lamborghini w garażu, to już jestem następny na liście?
Na całość obszernego komentarza Wojciechowskiego, który dostępny jest poniżej, zareagowała jego żona, Klaudia Halejcio.
Klaudia Halejcio komentuje działania aktywistów
Klaudia Halejcio dołożyła do dyskusji ton bardziej wyważony, ale równie stanowczy. W komentarzu przy poście męża podkreśliła, że każdy ma prawo nie oglądać, nie obserwować czy nie wspierać twórców, których nie lubi, a także krytykować określony styl życia. Jednocześnie zaznaczyła, że pojawianie się pod czyimś domem to przekroczenie granicy, które nie powinno być normalizowane.
Można kogoś nie lubić. Można nie oglądać, nie kupować, nie obserwować, uznać czyjś styl życia za pusty. To wszystko jest twoje prawo. Ale przyjeżdżanie pod czyjś dom to już zupełnie inna liga i nie zmienia tego to, jak bardzo ci się ktoś nie podoba
- zaczęła Halejcio.
Influencerka przedstawiła też omawiany happening jako wandalizm pod "płaszczykiem" ekologicznego protestu, który koniec końców nie przyniósł głoszonych przez aktywistów efektów.
Najbardziej niepokoi mnie to, że wszystko idzie pod płaszczykiem misji. Bo kiedy ubierzesz to w kamizelkę, hasło o klimacie i odczytany list, to nagle przestaje być niszczeniem cudzej własności, a staje się „akcją”. A wystarczy zadać jedno pytanie: co się realnie zmieniło? Emisja nie spadła. Żadne prawo się nie zmieniło. Nikomu nie wzrosła pensja. Zmieniło się tylko tyle, że ktoś musi umyć bramę, a ktoś inny ma w internecie adres domu, w którym śpią jego dzieci
- podsumowała Halejcio.
Mama Andziaks zareagowała na komentarz Wojciechowskiego po atakach aktywistów
Mama Andziaks stanęła w obronie córki po ataku aktywistów, a w dodatku zasygnalizowała też swój głos w sprawie pod obszernym komentarzem Oskara Wojciechowskiego. Agnieszka Kurowska zamieściła pod postem męża Klaudii Halejcio komentarz z ikoną serca, symbolicznie dając znać o swoim wsparciu dla wniosków bizesmana wyciągniętych z całej sytuacji.
Zobacz także:
- Aktywiści zniszczyli butik Rozenek oraz dom Andziaks i Luki. Nagrania trafiły do sieci. "Mówimy dość"
- Najpierw zniszczyli jej dom, potem było tylko gorzej. Andziaks stanęła do konfrontacji z aktywistami, doszło do ostrej wymiany zdań

















