Maja Chwalińska zapytana o Brada Pitta, który oglądał jej mecz. Nie do wiary, co powiedziała
W sobotę, 6 czerwca Maja Chwalińska zawalczyła o puchar turnieju Roland Garros. Kibicowała jej nie tylko cała Polska, ale również międzynarodowe gwiazdy. Brawo bił jej sam Brad Pitt, który podobno trzymał kciuki za naszą tenisistkę. Chwalińska skomentowała jego obecność w zaskakujący sposób.

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, po zakończeniu French Open pojawiła się w TVN24 w programie „Fakty po Faktach”, by opowiedzieć o emocjach po paryskich występach. Rozmowa szybko zeszła nie tylko na presję i wsparcie kibiców, ale też na głośną sensację z soboty kiedy to okazało się, że na trybunach finału kobiecego Roland Garros miał być Brad Pitt.
Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej w finale French Open
W Paryżu finał kobiet tradycyjnie przyciąga nie tylko fanów tenisa, ale też sportowe i popkulturowe nazwiska. W sobotę na widowni miało pojawić się wiele znanych osób, a wśród nich wymieniano także Brada Pitta. Wokół jego obecności narosły spekulacje, że z zainteresowaniem śledził mecz i żywo reagował na udane zagrania Polki.
Chwalińska w studiu podeszła do tego w swoim stylu i odniosła się do całej sytuacji z dystansem i humorem. Przyznała, że samej gwiazdy nie dostrzegła w trakcie spotkania. Podkreśliła też, że gdyby ją zauważyła, mogłoby ją to wyraźnie rozproszyć i utrudnić grę - presja i tak była ogromna, a dodatkowy bodziec w postaci tak rozpoznawalnej osoby tylko dolałby emocji.
Brad Pitt? Nie widziałam go. Całe szczęście, bo chyba bym tam umarła, grałabym jeszcze gorzej. Bił mi brawo? Dam to sobie w ramkę
W rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską tenisistka zwróciła uwagę na coś, co może zaskoczyć kibiców śledzących turniej z kanapy. Najtrudniejszy moment psychicznie nie przypadł na sam finał, lecz na ostatni mecz w kwalifikacjach. To wtedy - jak opisywała - presja była największa, bo stawką było wejście do głównej rywalizacji i potwierdzenie formy w kluczowej chwili.
Jednocześnie Chwalińska mówiła o emocjonalnym rollercoasterze towarzyszącym występowi w Paryżu: radość mieszała się ze stresem, a koncentracja musiała trzymać poziom od pierwszej do ostatniej piłki. W tym wszystkim mocno wybrzmiał jeszcze jeden element: wsparcie kibiców. Zawodniczka podkreślała, że ostatnie dni i reakcje fanów były dla niej wyjątkowym doświadczeniem, które zostanie z nią na długo.
Czułam dużą radość. Jak najbardziej był też stres. Ale na pewno czułam wsparcie kibiców i to było dla mnie niesamowite doświadczenie, którego nie zapomnę
Warto przypomnieć, że nowa gwiazda polskiego tenisa wróciła już do ojczyzny i spotkała się z dziennikarzami. Po finale Maja Chwalińska została zapytana o relację z Igą Świątek. Wprost odniosła się do kontaktu między nimi podczas turnieju w Paryżu.
Maja Chwalińska w przełomowym momencie kariery
Zakończony w sobotę French Open okazał się dla Chwalińskiej przełomowym etapem kariery. Dzięki uzyskanym wynikom nie będzie już musiała przebijać się przez kwalifikacje, by rywalizować w najbardziej prestiżowych turniejach tenisowych - to zmiana, która w praktyce oznacza mniej niepewności na starcie i zupełnie inny komfort planowania sezonu.
Jednocześnie wciąż nie jest przesądzone, czy zobaczymy ją w tegorocznym Wimbledonie. Po intensywnym paryskim okresie pytania o kolejne starty są naturalne, ale sama sytuacja pozostaje otwarta.
Zobacz także:
- Maja Chwalińska nie miała pieniędzy na hotel. Ujawnili, gdzie musiała spać
- W takich warunkach mieszka Maja Chwalińska. Będziecie w szoku

