Reklama

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, po zakończeniu French Open pojawiła się w TVN24 w programie „Fakty po Faktach”, by opowiedzieć o emocjach po paryskich występach. Rozmowa szybko zeszła nie tylko na presję i wsparcie kibiców, ale też na głośną sensację z soboty kiedy to okazało się, że na trybunach finału kobiecego Roland Garros miał być Brad Pitt.

Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej w finale French Open

W Paryżu finał kobiet tradycyjnie przyciąga nie tylko fanów tenisa, ale też sportowe i popkulturowe nazwiska. W sobotę na widowni miało pojawić się wiele znanych osób, a wśród nich wymieniano także Brada Pitta. Wokół jego obecności narosły spekulacje, że z zainteresowaniem śledził mecz i żywo reagował na udane zagrania Polki.

Chwalińska w studiu podeszła do tego w swoim stylu i odniosła się do całej sytuacji z dystansem i humorem. Przyznała, że samej gwiazdy nie dostrzegła w trakcie spotkania. Podkreśliła też, że gdyby ją zauważyła, mogłoby ją to wyraźnie rozproszyć i utrudnić grę - presja i tak była ogromna, a dodatkowy bodziec w postaci tak rozpoznawalnej osoby tylko dolałby emocji.

Brad Pitt? Nie widziałam go. Całe szczęście, bo chyba bym tam umarła, grałabym jeszcze gorzej. Bił mi brawo? Dam to sobie w ramkę
stwierdziła Chwalińska.

W rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską tenisistka zwróciła uwagę na coś, co może zaskoczyć kibiców śledzących turniej z kanapy. Najtrudniejszy moment psychicznie nie przypadł na sam finał, lecz na ostatni mecz w kwalifikacjach. To wtedy - jak opisywała - presja była największa, bo stawką było wejście do głównej rywalizacji i potwierdzenie formy w kluczowej chwili.

Jednocześnie Chwalińska mówiła o emocjonalnym rollercoasterze towarzyszącym występowi w Paryżu: radość mieszała się ze stresem, a koncentracja musiała trzymać poziom od pierwszej do ostatniej piłki. W tym wszystkim mocno wybrzmiał jeszcze jeden element: wsparcie kibiców. Zawodniczka podkreślała, że ostatnie dni i reakcje fanów były dla niej wyjątkowym doświadczeniem, które zostanie z nią na długo.

Czułam dużą radość. Jak najbardziej był też stres. Ale na pewno czułam wsparcie kibiców i to było dla mnie niesamowite doświadczenie, którego nie zapomnę
przekazała tenisistka.

Warto przypomnieć, że nowa gwiazda polskiego tenisa wróciła już do ojczyzny i spotkała się z dziennikarzami. Po finale Maja Chwalińska została zapytana o relację z Igą Świątek. Wprost odniosła się do kontaktu między nimi podczas turnieju w Paryżu.

Maja Chwalińska w przełomowym momencie kariery

Zakończony w sobotę French Open okazał się dla Chwalińskiej przełomowym etapem kariery. Dzięki uzyskanym wynikom nie będzie już musiała przebijać się przez kwalifikacje, by rywalizować w najbardziej prestiżowych turniejach tenisowych - to zmiana, która w praktyce oznacza mniej niepewności na starcie i zupełnie inny komfort planowania sezonu.

Jednocześnie wciąż nie jest przesądzone, czy zobaczymy ją w tegorocznym Wimbledonie. Po intensywnym paryskim okresie pytania o kolejne starty są naturalne, ale sama sytuacja pozostaje otwarta.

Zobacz także:

Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej. Tak zareagowała
Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej. Tak zareagowała Fot. Aliaksandr Valodzin/East News
Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej. Tak zareagowała
Brad Pitt oglądał mecz Mai Chwalińskiej. Tak zareagowała Fot. Rex Features/East News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...