Julia Żugaj miała dotrzeć do Berlina, a w jednej chwili znalazła się w scenariuszu, którego nie planuje nikt: pośpiech i zły peron sprawiły, że wsiadła do pociągu jadącego w kierunku Wiednia. Gdy zorientowała się, że jedzie w kompletnie przeciwną stronę, poprosiła konduktora o zatrzymanie składu na stacji, by móc wysiąść. Decyzja była skuteczna, ale kosztowna.

WIDEO

player placeholder

Julia Żugaj zaskoczyła wyznaniem. Musiała zatrzymać pociąg

Julia Żugaj to zdecydowanie jedna z najpopularniejszych influencerek młodego pokolenia. Naprawdę głośno zrobiło się o niej gdy wzięła udział w "Tańcu z Gwiazdami". Później widzowie mogli zobaczyć ją w kolejnym hicie Polsatu, jednak tej przygody nie wspominała tak dobrze. Julia Żugaj o udziale w "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" mówiła wprost: "Traumatyczne przeżycie". 

Teraz wokół influencerki znów zrobiło sie głośno. Wszystko za sprawą jej wypowiedzi w najnowszym filmie opublikowanym na kanale Genzie na YouTube. Historia dotyczy sytuacji z listopada 2023 roku. Żugaj jechała wtedy na spotkanie związane z promocją książki „Tak miało być”. Liczył się czas: chodziło o wydarzenie, na którym miała spotkać się z czytelnikami i podpisywać egzemplarze. W tym napięciu łatwo o błąd, ale tu pomyłka była wyjątkowo „bezlitosna” - zamiast kierunku na Berlin pojawiła się trasa prowadząca do Wiednia.

Zobacz także:

Wsiadłam do złego pociągu, więc idę do pana konduktora i się pytam, czy jesteśmy w stanie zatrzymać się na jakiejś stacji, żebym ja wysiadła. I on mówi, że jesteśmy, tylko zatrzymanie pociągu kosztuje, bo to jest nieplanowany postój- relacjonowała Julia Żugaj w filmie na kanale Genzie. 

Influencerka opowiedziała o tym nie bez powodu. Twórcy kanału Genzie zapytali ją bowiem o aferę, która ciągnie się za nią od lat. Okazuje się, że to własnie podczas tego spotkania promocyjnego książki doszło do sytuacji, podczas której musiała odmówić fance nagrania pozdrowień. Filmik z tego, jak odmawia fance trafił do sieci i wywołał lawinę komentarzy w sieci. 

Julia Żugaj zapłaciła ok. 2 tys. złotych za zatrzymanie pociągu

Jak się okazuje, Julia Żugaj musiała zapłacić za zatrzymanie pociągu ok. 2 tys. złotych. W tej historii najbardziej uderza nie tylko suma, ale powód, dla którego Żugaj w ogóle weszła w ten koszt. Zależało jej, by nie zawieść osób czekających na miejscu: spotkanie, autografy, rozmowy w ramach promocji. Jak podkreśliła później, za udział w samym wydarzeniu nie otrzymała wynagrodzenia.

Choć samo zdarzenie miało miejsce w 2023 roku, temat wrócił, gdy Żugaj opowiedziała o nim na kanale Genzie na YouTube w materiale „Cały dzień z Julią Żugaj”. Publikacja z 5 sierpnia 2026 roku sprawiła, że historia znów zaczęła krążyć w sieci, bo łączy w sobie coś, co działa na wyobraźnię: zwykłą pomyłkę, natychmiastową decyzję i bardzo konkretną cenę.

Zobacz także:

Julia Żugaj zdjęła doczepy i mocno skróciła swoje włosy