Andziaks po akcji ruchu klimatycznego "Jazda!", podczas której sztucznymi odchodami oblano jej sklep Twinkle Candle w centrum Warszawy i prywatną posesję, zapowiada zdecydowaną odpowiedź. Jej pełnomocnik opublikował oświadczenie o możliwych czynach zabronionych oraz krokach prawnych wobec uczestników zdarzeń. Niestety, postawa aktywistów zapoczątkowała dramatyczną lawinę.

WIDEO

player placeholder

Dom i sklep Andziaks zniszczone

Wydarzenia, które rozpaliły emocje, miały miejsce w Warszawie. Działacze ruchu klimatycznego "Jazda!” pojawili się pod sklepem Twinkle Candle i obrzucili wejście substancją opisywaną jako sztuczne odchody. Akcja nie ograniczyła się do lokalu: tego samego dnia ucierpiała również prywatna posesja Angeliki i Łukasza Trochonowiczów. Na miejscu szybko zrobiło się nerwowo. Pod lokal podeszła Agnieszka Kurowska, mama Andziaks i współwłaścicielka obiektu, co doprowadziło do bezpośredniej konfrontacji z aktywistami. Pojawiła się też policja.

"Jazda!' tłumaczy swoją akcję sprzeciwem wobec skrajnego konsumpcjonizmu i chęcią zwrócenia uwagi na odpowiedzialność celebrytów za katastrofę klimatyczną oraz to, co ruch określa jako "antyspołeczną działalność". Andziaks sygnalizowała, że źle znosi sytuację i odbiera ją jako naruszenie bezpieczeństwa. Wskazywała też, że w momencie, gdy aktywiści pojawili się pod jej domem, miała być sama w willi z 6-miesięcznym synem.

Zobacz także:

To nie koniec dramatu Andziaks

Po tych szokujących zdarzeniach pełnomocnik Andziaks i Luki opublikował oświadczenie, w którym para wyraża stanowczy sprzeciw wobec działań wymierzonych w ich mienie oraz dobra osobiste. Wskazano na szkody majątkowe i uzasadnione poczucie zagrożenia, a także podkreślono, że charakter działań może oznaczać naruszenie przepisów. Szybko okazało się, że sytuacja zamiast się uspokoić, tylko przybrała na sile. 

W sobotę Andziaks poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że zaczęła otrzymywać wstrząsające wiadomości, a nawet groźby.

Od wczoraj dostałam tyle SMS-ów z różnymi groźbami, nieprzyjemnościami, telefonów. Wiecie co? Czytając takiego SMS-a człowiek nie wie, kto to pisze, denerwuje się, stresuje

Angelika nie zamierza jednak tak tego zostawić. Szybko zdała sobie sprawę, że autorów skandalicznych wiadomości może z łatwością zidentyfikować, co udało jej się niemal od razu w przypadku jednej z osób.

To są takie czasy, gdzie w przeciągu chwili możemy się dowiedzieć, kto jest pod danym numerem telefonu. Ja się dziwię, że ludzie po prostu myślą sobie, że są bezkarni, że są anonimowi. Nie, nie są anonimowi

Fani okazują dużo wsparcia Andziaks i wykazują ogromną nadzieję na szybkie i skuteczne rozwiązanie sprawy.

Nie pozwolę sobie, żeby mnie zastraszać, żeby wypisywać do mnie coś o moich dzieciach. Nie pozwolę sobie na to! Jeżeli ktokolwiek będzie wysyłał mi SMS-y z pogróżkami, dzwonił do mnie z pogróżkami, jeżeli ktokolwiek będzie chciał się zbliżyć do mnie, do mojej rodziny, to ja tego nie odpuszczę. Ja zrobię wszystko, żeby każda z tych osób poniosła konsekwencje prawne. Ja sobie nie pozwolę na to, żeby mnie tak traktowano! Mówię kategoryczne "dość" i naprawdę, proszę mi wierzyć, że zrobię wszystko, wydam każdą złotówkę na to, żeby każda z tych osób poniosła ciężkie konsekwencje swoich czynów

Zobacz także: 

Mama Andziaks przerwała milczenie po ataku na sklep jej córki. Agnieszka Kurowska nie przebierała w słowach

Koroniewska i Dowbor wymownie o atakach na Rozenek i Andziaks. Oto, co pokazali w sieci