Maja Chwalińska ma za sobą znakomity występ w turnieju WTA 1000 w Wuhan. Polka najpierw sprawiła dużą niespodziankę w półfinale, eliminując Igę Świątek, a następnie w decydującym spotkaniu pokonała Brytyjkę Sonay Kartal. Historyczny triumf oznacza nie tylko sportowy sukces, ale również ogromną nagrodę finansową. Ile dokładnie zarobiła polska tenisistka?

WIDEO…

player placeholder

Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek, a potem wygrała finał

Chwalińska zaprezentowała w Chinach znakomitą formę. W półfinale zmierzyła się z Igą Świątek i zwyciężyła w dwóch setach. Tym samym zapewniła sobie awans do finału, w którym czekała na nią Brytyjka Sonay Kartal. Decydujące spotkanie przyniosło sporo emocji. Choć Polka przegrała pierwszego seta 2:6, nie zamierzała się poddawać. W kolejnych partiach odwróciła losy meczu, wygrywając 6:4 i 6:2. Ostatecznie to właśnie Chwalińska sięgnęła po tytuł, potwierdzając swoją znakomitą dyspozycję.

Triumf w Wuhan to wyjątkowy moment w karierze polskiej tenisistki. Zwycięstwo w prestiżowym turnieju rangi WTA 1000 przyniosło jej nie tylko cenne punkty rankingowe, ale także jedną z najważniejszych nagród finansowych w karierze. Przeczytaj nasz artykuł o tym, jak Chwalińska pokonała Świątek. 

Zobacz także:

Ile Maja Chwalińska zarobi za zwycięstwo w Wuhan?

Za wielkim sukcesem sportowym idą również wielkie pieniądze. Organizatorzy turnieju w Wuhan przygotowali dla triumfatorki singla nagrodę w wysokości 665 tys. dolarów. Przy kursie 3,8827 zł za dolara daje to dokładnie 2 mln 581 tys. 995 zł i 50 gr. To jednak kwota brutto, a więc przed potrąceniami podatkowymi. Ostateczna suma, która trafi na konto tenisistki, będzie zależała od obowiązujących rozliczeń.

Warto podkreślić, że już sam awans do finału gwarantował Chwalińskiej 385 001 dolarów. Zwycięstwo nad Kartal zwiększyło jej nagrodę o kolejne 279 999 dolarów, czyli około 1,09 mln zł. Wygrana w Wuhan to dla Polki coś więcej niż pokaźny przelew. Za zwycięstwo otrzymała również 1000 punktów do rankingu WTA, co może mieć istotne znaczenie dla jej dalszej kariery i pozycji w światowym tenisie.

Maja Chwalińska na korcie
Fot. WANG ZHAO/AFP/East News

Zobacz także: