Sylwia Peretti nie kryła nadziei, że w sierpniu zakończy się areszt jej męża, Łukasza. Celebrytka z okolic Krakowa wsiadła o świcie do samochodu i pokonała setki kilometrów do Trójmiasta, licząc na to, że wróci do domu razem z partnerem. Tak się jednak nie stało. Sąd Okręgowy w Gdańsku nie uwzględnił zażalenia obrony i utrzymał tymczasowy areszt w mocy, o czym poinformowała prokuratura.

WIDEO

player placeholder

Mąż Sylwii Peretti został zatrzymany

Łukasz, mąż Sylwii Peretti przebywa w areszcie w Gdańsku od końca czerwca 2026 r. Trafił tam po zatrzymaniu przez CBA, w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia środków z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Sprawa dotyczy projektu, którego celem miało być opracowanie technologii do lokalizowania i neutralizowania niebezpiecznej amunicji chemicznej zalegającej na dnie Bałtyku. Peretti od początku deklaruje, że nie wierzy w winę męża.

Sylwia Peretti pojechała po męża do Trójmiasta

Drogę na Pomorze Sylwia Peretti relacjonowała w mediach społecznościowych. Pokazała dwie spakowane walizki, z których jedna - jak podkreślała - symbolizowała jej nadzieję na wspólny powrót z mężem. Termin wyjazdu nie był przypadkowy: tego samego dnia w gdańskim sądzie odbywało się posiedzenie, które miało zdecydować o dalszym losie zatrzymanego.

Zobacz także:

Po dotarciu na Pomorze Peretti odwiedziła najpierw Sopot, a następnie udała się w okolice aresztu w Gdańsku. Przełomu jednak nie było. W jednym z nagrań opublikowanych w sieci żartobliwie stwierdziła, że przejechała 600 km, by siedzieć pod bramą aresztu z nierozpakowaną walizką w bagażniku.

Prokurator potwierdził decyzję sądu ws. męża Sylwii Peretti

Jak ustalił "Fakt", 12 sierpnia 2026 r. zapadła decyzja, która rozwiała nadzieje na szybkie wyjście Łukasza P. na wolność. Głos w sprawie zabrał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpoznawał zażalenie adwokata Łukasza Porzuczka. Sąd nie uwzględnił tego zażalenia i utrzymał w mocy tymczasowe aresztowanie. To oznacza, że nic się nie zmieniło i areszt jest nadal stosowany - przekazał prok. Mariusz Marciniak.

Prokurator odniósł się także do samej podróży celebrytki na Pomorze i tego, że Sylwia Peretti pojawiła się pod aresztem.

Jeśli pani Sylwia jechała do Gdańska, to niewykluczone, że myślała, iż wrócą razem. A może chciała po prostu spędzić trochę czasu w Trójmieście. Natomiast faktem jest, że sąd wydał postanowienie o nieuwzględnieniu zażalenia i utrzymaniu w mocy zaskarżonego postanowienia - dodał.

Mąż Sylwii Peretii został zatrzymany 30 czerwca 2026 r. i usłyszał trzy zarzuty: wyłudzenia dotacji z NCBiR, oszustwa podatkowego związanego z VAT oraz posługiwania się nierzetelnymi fakturami. Zażalenie na areszt wpłynęło do sądu 21 lipca 2026 r.. Po nieudanej próbie odzyskania wolności przez męża Peretti postanowiła jeszcze zostać na Pomorzu i zapowiedziała, że będzie na bieżąco informować obserwatorów o rozwoju sprawy.

Zobacz także:

Sylwia Peretti pojechała po męża do Gdańska. Prokurator zabrał głos
Gałązka/AKPA