W poniedziałek 7 września Warszawa pożegnała Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Wśród żałobników, którzy zabrali głos z mównicy w Sali Pożegnań na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, znalazła się Krystyna Janda. Aktorka wspominała zmarłego kolegę z niezwykłą czułością i przywołała ich ostatnią rozmowę sprzed miesiąca, gdy zadzwonił do niej bez konkretnego powodu, po prostu po koleżeńsku.
WIDEO…
Krystyna Janda pożegnała Jana Frycza pełnymi czułości słowami
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godzinie 11 w Sali Pożegnań, gdzie urnę z prochami artysty wystawiono wśród białych kwiatów i świec, a obok wyeksponowano jego odznaczenia, w tym Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. O godzinie 13 kondukt żałobny wyruszył na Stare Powązki, gdzie Jan Frycz spoczął w Alei Zasłużonych, miejscu przeznaczonym dla nielicznych.
Krystyna Janda nie kryła wzruszenia. W swoim wystąpieniu podkreślała wielkość Frycza jako artysty.
Janku, są różni artyści. Ty byłeś artystą po prostu wielkim, jak to się mówi, z łaski Bożej. Niespodziewanym, kapryśnym, niekonwencjonalnym. Grałeś, jakbyś oddychał. Skakałeś po górach z lekkością i zawracałeś kijem Wisłę, kiedy grałeś, a na koniec wydawało się, że tego nie zauważasz - mówiła aktorka.
Wspominała też ich wspólną pracę i to, jak bardzo ceniła sposób myślenia kolegi.
Uwielbiałam, jak myślisz. Odwrotnie, ironicznie, prześmiewczo, jednocześnie inteligentnie, głęboko, odważnie. Od złości do śmiechu, od grozy do żartów, od czułości do nienawiści bym u siebie milimetry. Chyba z nikim się tyle nie naśmiałam pracując i z nikim mniej rozmawiałam o zawodzie - dodała.
Krystyna Janda przywołała ostatni telefon od Jana Frycza
Najbardziej poruszającym fragmentem przemowy okazało się wspomnienie ostatniej rozmowy. Janda opowiedziała, że Frycz zadzwonił do niej mniej więcej miesiąc przed śmiercią, bez żadnej palącej sprawy, po prostu po to, by usłyszeć jej głos.
Nie wiedział, jak jest wspaniały. To naprawdę rzadkie. Ostatnio dzwonił do wielu z nas niespodziewanie. Do mnie bodaj miesiąc temu. Co się dzieje, zapytałam. "Po co to zadawać takie pytania? Tak sobie dzwonię. Po nic". Janku, twoje niezbędne minimum, jak zwykłeś mówić, to było życie na wietrze, w sztormie, w wiecznym szukaniu schronienia i ukojenia.
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Był jednym z najważniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych, związanym m.in. ze Starym Teatrem w Krakowie i Teatrem Narodowym w Warszawie, a widzowie pamiętają go z takich produkcji jak "Pręgi", "Pornografia", "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" czy serial "Ślepnąc od świateł". Oprócz Jandy na pogrzebie Jana Frycza głos zabrali także Jan Englert oraz inni przedstawiciele środowiska artystycznego, którzy tłumnie przybyli, by pożegnać kolegę.
Zobacz także:
- Słowa 8-letniej wnuczki na pogrzebie Jana Frycza poruszyły wszystkich do łez. Tak mówiła o ukochanym dziadku
- Pogrzeb Jana Frycza. Rodzina i gwiazdy pożegnali kultowego aktora



















