Joanna Jabłczyńska ponownie zabrała głos w sprawie powrotu filmu "Nigdy w życiu!". Aktorka znana widzom z roli Tosi wcześniej poinformowała, że nie wystąpi w kontynuacji produkcji. Jej oświadczenie wywołało spore poruszenie i szybko stało się przedmiotem publicznej dyskusji. Do sprawy odnieśli się zarówno przedstawiciele produkcji, jak i osoby związane z filmem. Tym razem Jabłczyńska zdecydowała się opowiedzieć nieco więcej o kulisach rozmów dotyczących jej udziału w produkcji. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski przyznała, że długo zastanawiała się, czy w ogóle mówić o sprawie publicznie.
WIDEO…
Joanna Jabłczyńska o głośnym nagraniu i kulisach rozmów z produkcją
Aktorka zaznaczyła, że nagranie, które wcześniej opublikowała, nie było elementem przemyślanej strategii. Jak tłumaczyła, przez długi czas czekała na reakcję produkcji i liczyła na to, że to właśnie twórcy wyjaśnią widzom zmianę obsady.
To nie było ani kalkulowane, ani super przygotowane i w ogóle nie chciałam tego. Ale przez tyle tygodni produkcja milczała na ten temat. Liczyłam, że to oni powiedzą, że jest nowa Tosia, jakoś to wytłumaczą - mówiła.
Jabłczyńska nie zamierza wycofywać się z tego, co powiedziała. Jednocześnie podkreśla, że jej zdaniem sposób przedstawiania całej sytuacji przez produkcję nie odpowiada temu, jak rzeczywiście wyglądały prowadzone z nią rozmowy.
Już po fakcie mogę powiedzieć, że zrobiłabym dokładnie to samo. Zastanawiałam się, jak to powiedzieć, w jaki sposób, chciałam powiedzieć jak najmniej, zostawiając to produkcji. Ale z drugiej strony, jak potem słyszę od produkcji najpierw, że "były trzy Tośki i o co mi w ogóle chodzi", a potem słyszę, że ja po prostu przegrałam casting, no to nie do mnie tak. Wiem, jak było. Ja pewnie i tak wszystkiego nie powiem, pomimo tego, że zostałam potraktowana jak zostałam potraktowana, to wiem, jak wyglądały te rozmowy. (...) Chcę, żeby to wybrzmiało, że to nie jest kwestia doświadczenia zawodowego, czy tego, że ktokolwiek wątpił, że nie udźwignę tej roli, no bo na to sobie nie pozwolę, żeby ktoś taką narrację teraz próbował przyjąć - tłumaczyła Filipowi Borowiakowi dla Wirtualnej Polski.
Joanna Jabłczyńska o rzekomym konflikcie z Katarzyną Grocholą
W sieci pojawiły się przesłanki, jakoby Jabłczyńska miała nie dostać roli, ponieważ nie dogadywała się z Katarzyną Grocholą. Jak wiadomo, pisarka jest producentką filmu. Aktorka zaprzeczyła tym plotkom.
Zdecydowanie nie. To była jedyna osoba z produkcji, z którą w ogóle miałam kontakt. Nie pierwszy raz spotykam się z moją naiwnością i wiarą w ludzi, ale przynajmniej z rozmów i z jej zaangażowania w rozmowę ze mną, wnioskowałabym, że zdecydowanie tak nie było, a wręcz odwrotnie. (...) Chcę wierzyć, że było tak, jak mówiła - dodała w rozmowie z Wirtualną Polską.
Zobacz też:

















