Kasprzykowski o plotce o śmierci Przybylskiej
ONS

Poprzedni tydzień przyniósł wstrząsającą plotkę o śmierci Anny Przybylskiej, którą opublikował jeden z portali. Informacja została szybko zdementowana przez menadżerkę gwiazdy, ale niesmak pozostał. Całą sprawę ostro skomentowała Karolina Korwin Piotrowska, która widziała Przybylską zaledwie kilka dni przed feralną publikacją. Przypomnijmy: "Czeka ją teraz bardzo długie życie"

Oburzenia nie kryje też Bartek Kasprzykowski, o którym również było głośno w ostatnich tygodniach. Prasa, cytując przedstawicieli jednego z teatrów, rozpisywała się o wyrzuceniu aktora z pracy wraz z Tamarą Arciuch. Kasprzykowski za pośrednictwem swojego Facebooka mocno odniósł się do sprawy z Przybylską, sugerując jednocześnie, że za negatywnymi publikacjami często stoją znajome osoby z branży, którym czymś się podpadło.
 

Uśmiercenie Ani Przybylskiej, to odprysk wielkiego draństwa, które ma miejsce od lat. Opowiadanie bzdur o innych odrywa się od kontekstu tabloidów i zaczyna żyć własnym życiem. Można mówić, że się tego nie czyta, ale często słyszy się później te krzywdzące bzdury jako informację od "znajomego kolegi, który ich zna". Tak żyje plotka. Głuchy telefon (...) Ktoś Ci nie pasuje? Ktoś zalazł za skórę? Udajesz się z tym do portalu, szmatławca i kłamiesz, donosisz. Zaboli, to pewne, a przy okazji możesz się podpromować, bo oto ten ktoś stoi na tle twojego logo - czytamy na Facebooku aktora.


Poniżej pełna treść wpisu Kasprzykowskiego. Ma rację?

Zobacz: Tabloid skontaktował się z Bieniukiem. Telefon odebrała Przybylska i...

 

Anna Przybylska na Instagramie: