"Rolnik szuka żony" wrócił z nową edycją i już od pierwszego odcinka generuje olbrzymie zainteresowanie. O miłość przed kamerami walczy  pięcioro uczestników: Justyna, Mariusz, Wiktor, Karol i Łukasz. Ostatnie tygodnie pokazały, że tegoroczna edycja nie będzie gorsza od poprzednich. Już na początku programu pojawiły się sytuacje, które przyciągnęły uwagę widzów i wywołały sporo komentarzy. Na antenie zadebiutował też nowy format - "Rolnik szuka żony. Odwiedziny", który emitowany jest tuż po odcinkach właściwego "Rolnika". Prowadzącym został Grzegorz Dobek. Wiele osób z pewnością zastanawiało się, dlaczego produkcja nie wybrała Marty Manowskiej. W najnowszym wywiadzie prezenter opowiedział o kulisach angażu i zdradził, że przed przyjęciem propozycji poprosił swoją koleżankę ze stacji o "błogosławieństwo". 

WIDEO

player placeholder

"Rolnik szuka żony". Jak Marta Manowska zareagowała na telefon od Grzegorza Dobka? 

Po drugim odcinku produkcja "Rolnika" przekazała zaskakujące wieści. Program wciąż cieszy się ogromną popularnością i co tydzień śledzi go ponad milion widzów. Nowy format również nie może narzekać na brak zainteresowania. W rozmowie z "Super Expressem" Grzegorz Dobek opowiedział o kulisach jego powstawania. W pewnym momencie temat zszedł na Martę Manowską. Jak zareagowała na informację o jego angażu? 

Jak się pojawiła taka propozycja i taki telefon, czy byłbym zainteresowany tym formatem, no to moje pierwsze pytanie to było: "Co z Martą?". Więc absolutnie było to dla mnie bardzo ważne. Okazało się, że ten format zakłada, że prowadzącym jest osoba niezwiązana właśnie z tym "Rolnikiem" głównym. I też szukano takiej osoby, która gdzieś tam ogląda, śledzi te losy bohaterów. (...) Ale rzeczywiście to ja chwyciłem za telefon przed pierwszym wyjazdem i zadzwoniłem do Marty i powiedziałem jej, że jest taka sytuacja i poprosiłem o takie w cudzysłowie błogosławieństwo. I jestem ogromnie wdzięczny Marcie, bo ona zareagowała bardzo miło i dała mi ogrom wskazówek - mówił. 

"Rolnik szuka żony. Odwiedziny". Nowy format zaskoczył Grzegorza Dobka. "Byłem w błędzie" 

W tej samej rozmowie prezenter opowiedział o kulisach spotkań z rolnikami. Okazuje się, że wizyty były dla niego niemałym zaskoczeniem. Dlaczego?

Zobacz także:

Ogrom emocji, wrażeń i szczerze mówiąc jechałem z taką myślą, że jadę do rolników, których znam z telewizji bądź z internetu, z Instagrama i tak dalej. No i jakże byłem w błędzie, bo już po pierwszym wyjeździe okazało się, że tak naprawdę spotykam się z ludźmi, którzy rzeczywiście brali udział w programie telewizyjnym, ale w pewnym momencie te kamery zgasły i zaczęło się u nich prawdziwe życie. I my właśnie to prawdziwe życie w "Odwiedzinach" będziemy pokazywać - tłumaczył w rozmowie z "Super Expressem".

Zobacz także: